Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

czwartek, 20 lipca 2017

Witajcie na Przygraniczu.

„- Posłuchaj, jak tu trafiłeś?
- Gdzie, tu? - Kot nie zrozumiał.
- No, na Przygranicze. Przecież nie jesteś miejscowy?
- Nie, nie jestem. Przed wieloma laty postanowiłem pojechać samochodem na skróty. No i dojechałem... - Kot westchnął, myśląc o czymś osobistym, i ponownie zajął się czyszczeniem automatu.
- A ja od autobusu odszedłem, aby się odlać. Wróciłem, a tu ani autobusu, ani drogi... - zaśmiał się cicho Maks. - Z początku myślałem, że zabłądziłem. Do tej pory nie mogę pojąć, jak dotarłem do Fortu.”


Paweł Kornew jest rosyjskim pisarzem SF. Z zamiłowania, bo zawodowo zajmuje się ekonomią. Gdy przeczytałam tę informację o profesji, wyobraziłam sobie typowego, nudnego księgowego, w maleńkim biurze, przy nim tony papierów... a zmieniającego się wieczorem w stalkera i walczącego z mutantami. Kto wie? Może cykl „Przygranicze” jest tak naprawdę... no dobra, popłynęłam za daleko. Faktem jest, że to bardzo płodny autor, sam cykl, o którym piszę, składa się z 9 książek i paru opowiadań, a to dopiero początek jego dorobku pisarskiego. Jestem ciekawa, czy polscy wydawcy pokuszą się o wydanie wszystkich książek. Ja tymczasem opowiem, czy mam ochotę, choć na następny tom serii.

piątek, 14 lipca 2017

Konkurs z okazji pięknej pogody.

Konkurs miał być wczoraj, z okazji brzydkiej pogody, ale tak wyszło, że robię go dziś. Z okazji pięknego słoneczka. Jak widać każda okazja do konkursu jest dobra. Do wygrania dziś trylogia "Zapomniana księga". Jak dla mnie jedna z lepszych serii, jakie czytałam w życiu. Moją opinię dotyczącej ostatniej części "Łowcy" można przeczytać tutaj.


Zadanie jest proste: opisz, proszę, najpiękniejszy/ najlepszy dzień tego lata. Ty razem dopuszczam, prócz tekstu umieszczonego w komentarzu, zdjęcia, grafiki, gify i filmiki. Takie odpowiedzi proszę wysłać na adres chiyome1989@gmail.com, a ja umieszczę ją w tym poście. Wyjątkiem jest film, który proszę umieścić na YouTube, a wysłać do mnie sam link. Uwaga! W mailu powinny znaleźć się informacje, takie jakich wymagam w komentarzu. Proszę czytać regulamin!

poniedziałek, 10 lipca 2017

Moje wrażenia przed premierą „Grzesznika”.

Każdy, kto śledzi moje poczynania w sieci, wie, że byłam oczarowana debiutem Artura Urbanowicza. Oczywiście najbardziej tym, że autor umieścił mało znane, polskie legendy w powieści. Lubię, gdy pisarze sięgają po ciekawe, mniej eksploatowane, a nawet nieznane motywy związane z naszym krajem. I cieszę się, że takich książek jest coraz więcej. Kto czytał moją opinię dotyczącą „Gałęzistego”, wie też, że byłam rozczarowana słabą promocją owej książki. Gdyby nie autor, ominąłby mnie jeden z lepszych debiutów. Teraz jestem po lekturze kolejnej powieści autora. Jak moje wrażenia?


Poznajemy Marka. Jest królem Suwałk. W jego rękach są narkotyki, prostytutki, bar, wierni ludzie. Jego banda pobiera haracze „za opiekę”, kochanka (a raczej jego własność) jest gotowa na każdy rozkaz, ma piękną żonę, dzieci, przyjaciół, pieniądze, wpływy... Słowem ma wszystko, o czym może marzyć mężczyzna. Nie przejmuje się też pogłoskami, jakoby dawny szef mafii miał wrócić. To, że ma plany przejęcia miasta, także początkowo nie wzruszyły głównego bohatera. A powinny. Zbytnia pewność siebie może zgubić...

piątek, 7 lipca 2017

Dieta wegetariańska nie jest nudna i monotonna!

Jak wygląda dieta przeciętnego Polaka? Rano jajecznica na boczku, do pracy/ szkoły kanapka z szynką, obiad schabowy, na kolację sałatka z kurczakiem, albo i kanapki znów. Widzicie pewną regułę? W każdym posiłku musi być mięso. Zupa? Na kościach, czy porcji! Wypad na miasto? Burger lub pizza z salami! Oczywiście, jemy warzywa: pomidor na kanapkę, mizeria do obiadu... Parę lat temu doszłam do wniosku, że ludzie za bardzo skupiają się na mięsie, traktując zieleninę jako dodatek, najczęściej niepotrzebny. Postanowiłam drastycznie ograniczyć ilość spożywanych zwierzątek i skupić się na barwach i smakach, które oferuje natura. Jak powiedziałam, tak mięso przestało mi smakować...

Oczywiście nie można po prostu z talerza wyrzucić mięsa i jeść ziemniaków z surówką, czy kanapki z dżemem. Roślinna kuchnia oferuje całą masę ciekawych smaków, tak odkryłam choćby kotlety z brokułów, czy fasoli adzuki otaczane w sezamie. Jednak nie można powiedzieć, że o żywieniu wiem już wszystko. Staram się poszerzać swoją wiedzę, czerpię inspirację z przepisów, w końcu sama eksperymentuję w kuchni. Kto mnie zna, ten wie, że wszelkie książki celebrytów omijam szerokim łukiem, ale kiedy zobaczyłam pozycję napisaną przez dietetyczkę, postanowiłam zajrzeć do środka.

Pierwsze co się rzuca w oczy to wydanie. Gruby błyszczący papier oprawiony w cienką okładkę. Wielkie zdjęcia i kolorowy tekst przykuwają oko, przy czym nie wyglądają kiczowato i nie odwracają uwagi od tekstu. Niestety to nie jest moja ulubiona książkowa forma. Dla mnie tak wydane pozycje po prostu śmierdzą. Kłóci też się to i ideą ekologii, którą próbuje przeforsować autorka z dietą. Nie można jednak odmówić urokowi temu wydaniu.

Poradnik jest podzielony na dziesięć rozdziałów. Na sam początek dostajemy garść informacji przydatnych dla osób, które dopiero się zastanawiają nad porzuceniem mięsa. Poruszane są kwestii rzekomych niedoborów białka i mikroelementów jak choćby żelazo, czy witamina B12, produktów, które można włączyć w diecie bezmięsnej, czy nawet dostajemy wskazówki, jak rozplanować swoją dietę.

niedziela, 2 lipca 2017

Nie wszystko hygge, co ma... masło?

Dzisiejszy świat pędzi. Chcemy mieć bardziej modną sukienkę, nowocześniejszą komórkę, lepszy samochód, lepiej płatną pracę... Chcemy mieć wszystko szybciej i więcej. Tylko czy to nam daje szczęście? Świat zainteresował się hygge, które jest nie tyle modne, ile towarzyszy Skandynawom, jako element ich kultury. Dotychczas przeczytałam jedną publikację traktującą o tym zjawisku. Ponieważ temat mnie zainteresował, postanowiłam sięgnąć po kolejną książkę ze słowem „hygge” w tytule.

Pierwsze, co się rzuca w oczy, to przepiękne wydanie. Twarda okładka w szarych kolorach z ładną grafiką robi przyjemne wrażenie. W środku znajdujemy piękne, idealnie dopasowane, minimalistyczne i duże zdjęcia. Jednakowoż czytanie nie należało do przyjemności, ze względu na maleńkie cienkie litery. Mam wadę wzroku, co mi dotychczas nie przeszkadzało czytać książki bez okularów. Tutaj ze szkiełkami miałam spory problem. Pozycja stanowczo nie jest dla osób starszych i tych ze słabszym wzrokiem. Dlatego też pomysł, aby tekst zajmował jedynie 2/3 strony, był dla mnie dość dziwny.

czwartek, 29 czerwca 2017

Duet psychologa i dziennikarki, co z niego wyniknie?

Przemysława Borkowskiego kojarzyłam jedynie jako „tego wysokiego” z jednego z moich ulubionych kabaretów. Nie sądziłam, że on także pisze. A tworzył sporo: felietony, wiersze, opowiadania, w końcu książki. Ciekawe, jak mu to pisanie wychodzi?

Głównym bohaterem jest beznadziejny psycholog, alkoholik i samotnik. Zygmunt Rozłucki, bo tak nazywa się protagonista, od początku mnie irytował. Zacznijmy od tego, że nie znoszę, gdy postać pierwszoplanową można określić jedynie, jako alkoholika z nieprzepracowaną traumą z przeszłości. Do tego jeszcze ten człowiek prowadzi psychoterapię, czego absolutnie robić nie powinien. Ludzka psychika jest krucha i źle prowadzone leczenie może ją zniszczyć. Niemal w każdej scenie Roztocki myślał o whisky. Szkoda tylko, że opis wydawcy nie uświadamiał w żaden sposób o tym. Pewnie dla kogoś taki bohater będzie plusem, ale nie dla mnie.

Drugą najważniejszą bohaterką jest Karolina Janczewska. Narwana dziennikarka, która chce przeprowadzić dziennikarskie śledztwo. Na początku jej celem jest zrobić dobry materiał, a później kieruje nią wyłącznie ciekawość. Postacie spotykają się w studiu nagraniowym porannego programu. Psycholog, w zastępstwie za swojego kolegę, ma wziąć udział w nagraniu. Nagle na plan wkracza szaleniec z bronią, bierze osoby obecne za zakładników i żąda umożliwienia wygłoszenia oświadczenia na wizji. Gdy to się uda, zabija przypadkowego pracownika i popełnia samobójstwo przed kamerami.

I teraz co? Myślicie, że policja ściągnie najlepszych specjalistów, którzy przeprowadzą rzetelne śledztwo? Ależ skąd! Skoro sprawca się zabił, to nie ma sprawy, media także szybko się nudzą. Jedyną osobą, którą zaciekawiła tajemnicza sprawa, jest wyżej wspomniana dziennikarka. Z trudem, stosując znane jedynie kobietom sztuczki, namawia protagonistę na podjęcia śledztwa. Ten ulega wpływom pięknej kobiety i postanawia wspomóc ją swoimi umiejętnościami.

niedziela, 25 czerwca 2017

Czy da się pogodzić dobro i zło?

Dziś główną bohaterką będzie Sol. Jej przybrani rodzice sobie spokojnie żyją we własnym domu. Mają gospodarstwo, szacunek i swoją miłość. Cud, miód i orzeszki. Czyżbyśmy mieli teraz czytać o różowościach i słodkościach? Nie. Zdążyliśmy poznać tę bohaterkę i wiemy, że z nią nie jest różowo. Ona jest wolnym duchem. Nie można jej zamknąć w czterech ścianach, nie dla niej matkowanie i bycie żoną. Ona jest przede wszystkim dla siebie.

Ze względu na charakter głównej postaci mamy tutaj ucieczki, pościgi, trochę seksu i magię. Dużo magii. Ale głównie trzeba zwrócić uwagę na sens tej historii. Jest to opowieść o zagubionej młodej kobiecie. Ma w sobie tyle zła, co dobra. Pociąga ją mroczna strona, rytuały, służba diabłu, ale ma w sobie wiele ciepła i jest w stanie zrobić wszystko dla swoich bliskich. Jest rozdarta między pragnieniem miłości, akceptacji a czynieniem zła. Tych dwóch stron osobowości nie da się połączyć. Dziewczyna prędzej, czy później się spali.

Pomyślmy, dlaczego tak jest. Ja tutaj wyciągnęłabym oskarżycielski palec w kierunku Tengela. Jak wielu rodziców, uznał, że wystarczy unikać tematu, aby ten zniknął.

czwartek, 22 czerwca 2017

Dziel się czytelnictwem!

Czy czytelnictwo trzeba promować? Nie. Moim zdaniem, z czytaniem nie jest tak źle, jak niektórzy próbują nam wmówić, dwa – czyta ten, kto chce. Nie każdy czytać musi. Ale to, że nie trzeba, nie oznacza, że nie można. Można. A co zrobić, aby popularyzować tę formę spędzania wolnego czasu? Czytać. Po prostu. Opowiem o akcji wymyślonej przez Zuzannę: „Woluminy. Głos książki.”

wtorek, 20 czerwca 2017

Wyprawa na Regis III

Mój ojciec zazwyczaj tankuje na jednej stacji benzynowej. Tak się świetnie składało, że towarzyszyłam mu raz w tej czynności. Razem z Audioteką Orlen zorganizował akcje promocyjna. Otóż za zostawienie odpowiedniej ilości pieniędzy na stacji można otrzymać kod promocyjny do serwisu z audiobookami. Wprawdzie nie można ich sobie ściągnąć na dysk twardy, ale zostają na półce na wieczność i można je słuchać na czymkolwiek. Mój wybór padł na „Niezwyciężonego” Lema. Chciałam zapoznać się z twórczością tego autora, a ten sposób jest dobry jak każdy inny.

Niezwyciężony jest ziemskim statkiem kosmicznym. Przybył on na planetę Regis III, aby zbadać przyczyny utraty łączności z podobnym pojazdem — Kondorem, który wybrał się parę lat temu na wspomniany glob. Na planecie, jak się okazuje, życie znajduje się tylko w morzu. Ląd pokrywają jedynie piaski, skały i dziwne budowle. Wkrótce poszukiwacze odnajdują Kondora. Jego załoga nie żyje, nie mając żadnych oznak obrażeń, statek zaś jest nietknięty. Co mogło spowodować śmierć tych ludzi?

Zacznijmy od samego wykonania audiobooka. Wiecie czym jest efekt binauralny? Stańcie na ulicy i zamknijcie oczy. Słyszycie samochód, który nadjeżdża z lewej strony, mija was i jedzie dalej, z tyłu szczeka pies, ktoś kosi trawę, w tle jedzie pociąg... To jest właśnie taki efekt. Słuchając audiobooka miałam wrażenie, że jestem w samym centrum wydarzeń. Do tego te dźwięki dość realistyczne. Do słuchania audiobooka zalecane są słuchawki. Dwie. W jednej słuchawce, czy w głośnikach tego efektu nie będzie.

sobota, 17 czerwca 2017

A na koniec: nasza kwatera.


Zaledwie parę dni przed Warszawskimi Targami Książek z Ireną byłyśmy zmuszone zmienić miejscówkę. Wybór padł na Hostel LL20. Jako jedyny posiadał łazienkę dostosowana do potrzeb osób niepełnosprawnych i nie było schodków. Cena także nie była wygórowana, do tego dostałyśmy rabat. Obsługa hotelu poszła nam na rękę, udostępniając pokój, abyśmy mogły złożyć swoje rzeczy znacznie wcześniej, niż zaczynała się doba hotelowa.