Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

piątek, 9 stycznia 2015

Chustka - Joanna Sałyga

Na wstępie powiem (napiszę), że nie przepadam za smutnymi książkami. Pomijając literaturę mówiącą o II wojnie światowej to choroby, uzależnienia, tragedie i śmierć goszczą na mojej półce rzadko. Jednak "Chustka" zawładnęła moim sercem. Co w niej takiego wyjątkowego?

Joanna była jak każda kobieta – miała pracę, kochającego mężczyznę i dziecko. Ledwo przekroczyła trzydziestkę. Najlepsze lata życia. W biegu zrobiła podstawowe badania – bolał ją brzuch. Nic wielkiego. Każdego coś boli. To "nic wielkiego" to rak z wieloma paskudnymi przerzutami. Od tej pory życie bohaterki się zmieni. Aby oswoić się z nową sytuacją Niemąż proponuje pisanie bloga, wymyślił nazwę. Okazuje się że blog rzeczywiście pomaga. Nie tylko przy radzeniu sobie z traumą, chora potrzebuje także pieniędzy na leki oraz krew przy operacjach. Lekarze wycięli co mogli, rozpoczęli chemioterapię, potem naświetlania. Dawano jej pół roku. Żyła jeszcze około dwóch lat. Były to miesiące spędzone w szpitalu, gdy zamiast modą oraz ploteczkami zajmuje się lekami, dawkami, nowymi sposobami leczenia. Gdy wie, że przedłuża sobie życie. O tydzień, miesiąc, rok.

Ta książka nie jest wyjątkowa dlatego, że Joanna chorowała na raka. Brutalna prawda jest taka, że wiele osób umiera. Niezwykły jest sposób pisania. To ciepło, cięty dowcip, szczerość sprawia że ciężko się od książki oderwać, przez chwile gdy nie czytałam myśli zostawiałam przy czytniku. Niewiele jest książek, które tam wciągają, ale następnego dnia miałam ją przeczytaną. Wielokrotnie wybuchałam śmiechem, aby za chwilę pomyśleć "ale ona już nie żyje". Oto mój ulubiony fragment:

" - jeśli chodzi o antykoncepcję w trakcie chemioterapii, proszę państwa... - Ulubiony Doktor zawiesił tajemniczo głos.
- jeśli chodzi o antykoncepcję, to ja nie mam jajników – odpowiedziałam szybko
- ani ja – dodał Niemąż
- ani ja – rozpromienił się Ulubiony Doktor i dodał – czyli mamy problem z głowy
"


Chciała spędzić ostatnie miesiące w otoczeniu bliskich, w domu. W miłości. Udało jej się, syna oraz partnera każda kobieta mogłaby pozazdrościć. Nie raz pisała że żałuję iż jej syn musiał tak szybko dojrzeć. Autorka bloga starała się ukryć przed dzieckiem swoje cierpienie, niepewność oraz strach. W większości się udawało, ale nie zawsze:
"- mamusiu, miej ten odruch, ja będę cię masował po pleckach. - idę do łazienki, minie mi i wrócę czytać- odpowiedziałam.
drep, drep. wypełzł z pościeli, przyszedł za mną: jesteś chora, przyszedłem cię potrzymać za rączkę. mogę trzymać delikatnie albo ściskać, jak wolisz?
pytam retorycznie: czy On mi kiedyś wybaczy,że dźwiga takie brzemię z dzieciństwa?
"*
Ja rozumiem rozterki matki małego dziecka. Bo która matka chce aby to dziecko się nią opiekowało? Joanna zdaje sobie sprawę, że nie zobaczy jak jej syn dojrzewa, zakochuję, żeni się. Nie zobaczy matury i wnuków. Ale i tak jest z niego dumna. Zdaje sobie sprawę, że choroba scaliła trójkę ludzi w prawdziwą rodzinę. Wie także, że nie dałaby sobie rady bez swoich mężczyzn. Ja myślę że nie żyłaby tak długo bez nich. To ich miłość trzymała ją przy życiu.

Ciężko mnie rozczulić. Rzadko płaczę. Prawie wcale. Ta książka także nie wycisnęła łzy, ale oczy były wilgotne. Do niej na pewno wrócę. Można się od Joanny nauczyć optymizmu. Tego co przeżyłam z książką ciężko opisać słowami. Smuciłam się gdy bolało, czułam promienie słoneczne na spacerze z synem, radowałam się gdy wyniki były dobre. Jednak jest jedna myśl z książki, która mnie przeraża:

"jakie są typowe objawy choroby?
(aż się uśmiecham, gdy czytam to pytanie)
gdybym potrafiła wymienić je zawczasu, to nie przeszłabym tego wszystkiego, co do tej pory się wydarzyło, nie działoby się to, co się dzieje.
(...)
rak nie boli
"*

Po przeczytaniu tej książki jeszcze bardziej stoję za możliwością skrócenia sobie cierpienia. Natomiast Fundacja Chustka walczy o to aby każdy chory miał dostęp do odpowiednich leków uśmierzających ból. Mam nadzieję, że przyjdzie dzień gdy nikt nie będzie wył z bólu.

Nie ma tutaj dyskusji: absolutnie 10/10.

*Wszystkie cytaty pochodzą z: "Chustka" Joanna Sałyga

Książka została przeczytana w ramach wyzwań:
Wyzwanie 52 - książka, która sprawi, że będę płakać (pozycja 40)

Polacy nie gęsi

10 komentarzy:

  1. Mnie dość łatwo rozkleić i tej książce to się udało. I nie wyobrażam sobie, jak trudna emocjonalnie była bieżąca lektura bloga, gdy była jeszcze nadzieja...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poruszasz ważną sprawę. Dla mnie, czy dla Ciebie to bohaterka książki. Lecz czytając czyjegoś bloga jesteśmy w jego życiu i głowie. Jesteśmy obok. Dla czytelników bloga musiało być to trudne.

      Usuń
  2. No ok, ok. Przeczytam. Chociaż bardzo boję się zawartości powieści, bo zawsze wczuwam się w takie historie, a potem przeżywam je jakiś czas...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się nie przeżywać Chustki. No ale w tym punkcie książka ma wzruszać :)

      Usuń
  3. Czytałam bloga Chustki. Książki zatem nie przeczytam. Wystarczy, że zmierzyłam się z jej zapiskami, było bardzo ciężko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka to część zapisków. Nawet pisownia została oryginalna. Ale domyślam się, że ciężko się czyta u umieraniu, szczególnie że czytając bloga byłaś blisko niej, w jej zyciu :)

      Usuń
  4. Chiyomowy Narzeczony

    Chustka to ciekawy wpis blogerki który mnie wciągnął,większość jest opisane z przymrużeniem oka ale nie zapominajmy o tym że.... nie mamy pojęcia co tak naprawdę czuła autorka...

    Recenzja mistrzowska<:)))))) będziesz zawodowcem :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam, niezwykła lektura, a właściwie zapis życia i myśli Joanny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. Ryczałam jak bóbr nad nią, a za chwilę (choć to głupio zabrzmi) się śmiałam.

      Usuń
    2. Nie zabrzmi głupio. To jest bardzo zabawna książka, choć o umieraniu.

      Usuń

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.