Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

niedziela, 18 stycznia 2015

Pożegnanie z Trylogią czarnego maga.

Do ostatniej części "Trylogii czarnego maga" miałam mieszkanie uczucia. Podobała mi się i to bardzo, jednak mam jakieś "ale" do tej książki.

"Nowicjuszka" zostawiła nas z uczuciem niepokoju. Sonea znów zobaczyła to czego nie powinna. Odpowiada za to ciekawość charakterystyczna dla młodego wieku. Okazuje się, że sprawy nie są takie jak to wyglądają. Mistrz Akkarin nie morduje ludzi dla złych celów. Jak twierdzi, wróg zagraża Mistrzowi... Gildii... Kyralii. Tylko nie moze nikogo ostrzec – magowie nie mogą się dowiedzieć, że włada zakazaną magią. Sonea powoli nie wie komu może ufać. Ale z drugiej strony... Wielki Mistrz jakby chciał mógłby zagarnąć dla siebie władzę, mógłby zabić każdego kto mu zagraża. Z jakichś powodów jednak tego nie zrobił. Czyżby jednak Akkarin mówił prawdę?

Sonea nie znosi swojego opiekuna. Każdy nowicjusz byłby zaszczycony mając za przewodnika Wielkiego Mistrza. Co więcej wiele osób stwierdziło, że wybór Mistrza Akkarina obraża Domy. Toć ona pochodzi z najniższych warstw społecznych. Jest nikim. Ale nikt nie zaprotestował głośno. Bohaterka jednak nie skacze z radości. Wie, ze nie może się zaprzyjaźnić, że każdy na kim jej zalezy może ucierpieć w przypadku jej nieposłuszeństwa:

"Z westchnieniem ruszyła w dół schodami. Każdy z kim się zaprzyjaźniła, stałby sie potencjalnym narzędziem, które Wielki Mistrz mógłby wykorzystać przeciwko niej. Jeśli Sonea kiedykolwiek będzie miała okazję ujawnić Gildii jego zbrodnie, wszyscy je bliscy znajdą się w niebezpieczeństwie. Nie miała zamiaru zwiększać puli ofiar Akkarina."


A właśnie zaczęłoby się jej układać. Po wygranej bitwie wiele osób zaczęło darzyć ją szacunkiem, dostawała propozycje spędzenia czasu z innymi uczniami. Jest zła na Mistrza Akkarina także za to, że odebrał jej opiekuna – Mistrza Rothena, dla której był jak ojciec.

Lorlen nosi krwawy klejnot na palcu. Za jego pomocą przyjaciel z czasów studenckich, Wielki Mistrz może posłuchiwać jego myśli i komunikować się z nim mentalnie, pozostając niesłyszalnym dla reszty magów. Jest to element czarnej magii. Co więcej Administrator pomaga w śledztwie. Jakiś mag zabija ludzi w Imardinie. Czy podejrzenie o tym, że Akkarin jest mordeca potwierdzi się?

Ta część jest najbardziej emocjonująca. Porwała mnie i nie puściła do ostatnich kart. Spodobał mi się świat przedstawiony przez autorkę. Postacie są wielowymiarowe, wcale nie płaskie. Mają zarówno wady jak i zalety. Są niebywale ludzkie. Można je dotkliwie zranić. Uczucia (często sprzeczne) są namacalne. Wszelkie porażki i sukcesy przeżywałam wraz z postaciami. Podoba mi się także retrospekcje w książce. Powodują one, że czytelnik, który czytał poprzednie części dawno może odnaleźć się w historii. Sądzę, że ktoś, kto trylogię zacznie od końca także nie będzie miał wiekszych problemów. Nie są one jednak przydługie i wciśnięte na siłę. Stanowią przemyślenia bohaterów. Do połowy książki byłam skłonna dać wyższą ocenę. Jednak nie mogę.

Otóż autorka zastosowała chwyt rodem z najtańszych romansów i komedii obyczajowych. Nie napiszę czym mnie zraziła ta pozycja, ponieważ zdradziłoby to zbyt wiele z fabuły, ale nie lubię tego typu rozwiązań. Niestety gdyby nie ten wątek, prawdopodobnie nie powstałaby "Trylogia Zdrajcy", której pierwszą część przeczytałam. Niebawem pojawi się recenzja!

W związku z powyższym ocena dla całej trylogii jest stała 8/10


Książkę przeczytałam w ramach:
Grunt to okładka - znów postać trzyma badylek

Czytamy fantastykę III

Klucznik - rzecz dzieje się w wymyślonej rzeczywistości

2 komentarze:

  1. Koniecznie muszę nadrabiać fantastykę, w której mam ogromne braki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ciebie zainspirowałam

      Usuń

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.