Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Trzynaście kotów

Nie chcę być jakoś specjalnie czepialska, ale ja już wstawiam trzecią recenzję a koleżanka ani jednej. Ale to o niczym nie przesądza. Ja za tydzień wracam do domu i pewnie zajmę się narzeczonym gdy Ona będzie miała nadal tyle samo czasu co ma teraz. Oczywiście nie będę jej nawiedzać aby przeszkadzać w czytaniu. To byłoby bardzo nie fair... Albo będę.

Nieważne. Wczoraj w nocy (a raczej już dziś) skończyłam czytać pozycję nr 5 z listy – "książka z liczbą w tytule". Obydwie wybralyśmy antologie. Mój wybór nosi tytuł "Trzynaście kotów". Co łączy opowiadania mówić nie będę, to chyba oczywiste. Jest to zbiór polskich opowiadań z gatunku fantasy. Znalazły się tam takie nazwiska jak: Sapkowski, Dębski, Zimniak, Dukaj. Jak sądzę dla miłośników fantasy autorzy ci są znani, Jednak mi osobiście nic nie mówią. Poza pierwszym naturalnie. I to pomimo moich chęci aby polską fantastykę poznać. Zawsze znajdzie się coś innego do czytania.

Antologię ciężko ocenić jako całość, ponieważ każdy z autorów w inny sposób kreuje rzeczywistość. Różne gatunki są tutaj zawarte. Nie przepadam też za zbiorami opowiadań. Zanim stanę się częścią kreowanego świata historia się kończy. Opiszę co mi się podobało a co nie. Na końcu ocenię książkę jako całość.

Najgłupszą historią było "Ale kyno". Nie do końca rozumiem pomysł autora na opowieść, czym się kierował pisząc ją. Stanowczo razi moje uczucie estetyki. "Aaa kotki dwa" oraz "Muzykanci" nie trafili w mój gust Nie są źle napisane, czytało mi się całkiem przyjemnie. Jednak to nie dla mnie. Podobnie jak "Kot typu Stealth". "Źrenice" są zbyt perwersyjne. "Rydwan Bogini Freyi" oraz "Worek" Dla mnie są niedokończone. Niby pomysł jest dobry, ale wykonanie marne. Te opowiadania mi się nie podobały. Nie ma co się nad nimi pastwić.

A teraz to co mnie przekonało.
"Ponieważ kot". Mówię nie dla opowiadania. Pare stron naukowego bełkotu. Jednak jestem jak najbardziej za aby autor rozwinął mysl w książce. Zapewnie idea implantów, które wpływają na umiejętności poznawcze, zarówno nauce jak i fantastyce obce nie jest (chociaż mam nadzieję, ze w nauce to zostanie tylko ideą), jednakże to, że parę takich implantów zaczęło działać tak jak nie powinno. Jeden z nich "wbił" chłopcu do głowy, że kot jest przyczyną wszystkiego na ziemi.

"Świat się kręci, kręci i kręci. Ponieważ kot."


Ja mam wrażenie, że nie doczekam takiej książki. Bohater, który ma zupełnie inne pojmowanie rzeczywistości ucieka z ukrytego laboratorium i stara się zrozumieć świat. Genialne.
"Złote popołudnie" jest inną wersją "Alicji w krainie czasu". Po pierwsze opowiadana z perspektywy Kota z Cheshire. I tym razem to nie jest bajka dla dzieci. Dla mnie o tyle interesujące, że bajka o Alicji była moją ulubioną książka z dzieciństwa. Wczesnego naturalnie :)
"Usta Boga". Znane są historię o ludziach wychowywanych przez zwierzęta. W starożytności byli to Romulus i Remus, współczesne czasy mają swojego Tarzana. Świat zna także przypadki żywych dzieci wychowanych przez zwierzęta: na Ukrainie dziewczynkę wychowały bezpańskie psy, w Indiach oraz Singapurze – wilki. Znane są przypadki gdy dziećmi opiekowały się małpy (Kambodża oraz Uganda). Niedźwiedź, czy gazela także mogą być rodzicami dzieci jak dowiodły przypadki z Litwy oraz Afryki. Kotów w tym zestawieniu nie ma, ale Ewa Białołęcka postanowiła wykorzystać ten pomysł. Dzieci okazały się być święte. Bardzo fajny pomysł. Ale nie wiem czy nadaje się na książkę. Sądzę iż opowiadanie wystarczy.
"Rozpakuj świat" mówi o sędziwych kustoszach wirtualnego muzeum. Eksponaty wyglądają jak kamienie czy krzaki a po przeskanowaniu rozrastają się w wielkie domy czy skanseny. Zaskakujące zakończenie. Niecodzienne także jest znaczenie logo pewnej firmy produkującej komputery. Mam wrażenie, ze imiona
"Dotyk pamięci" także bym widziała w wersji rozszerzonej. Dobry pomysł na kastowe państwo ulokowane na nowe, nieprzyjemnej planecie. Połączenie głębokiej religii i nowoczesnej technologii. Uwielbiam takie mieszanki. Oczywiście po środku jest zakazana miłość i kot, który jest łącznikiem.
"Marobet" jest ciepłą i miłą powiastką. Idealną do kakaa na zimne wieczory przy kominku. Nie jest wyjątkowa, ale ma coś co pozwala się rozkoszować. Ta opowieść najbardziej przypomina mi kota. Leniwie wygrzewającego się w wiosennych promieniach słonecznych

Antologia jest bardzo zróżnicowana. Są opowiadania lepsze i gorsze. Czasem mam nawet wrażenie że kot jest wciśnięty na siłę a sama historia się pojawiła aby liczba się zgadzała. Czy polecam? Na pewno się komuś spodoba. Mi nie przypadła do gustu

4/10. Więcej za całość dać nie mogę.

Cytat pochodzi z recenzowanej pozycji

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Wyzwanie 52

Polacy nie gęsi

2 komentarze:

  1. Eee, to ja chyba za nie podziękuje, bo w ogóle nie czuje się do niej przekonana. Ani trochę.

    Ty nie będziesz mi przeszkadzać? Tiiaaa, prędzej uwierzyłabym w to, że niebo z trawą zamieniły się na kolory :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc jak też nie jestem do niej przekonana :D

      Usuń

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.