Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

poniedziałek, 2 lutego 2015

Czasem też poczytam pisemka.

Dawno mnie nie było. Wciągnęłam się w serial NCIS LA. Czasem mnie wciągnie jakiś serial i nie puszcza. No ale wyczerpałam odcinki, więc mogę wrócić. Dziś nietypowo. Nie książka. Czasem zaglądam do kiosków i saloników prasowych aby poszukać jakiegoś czasopisma. Nie jestem ich fanką, ale czasem zdarzy się, że znajdę ciekawy artykuł czy dodatek. Mój wzrok przykuł kwartalnik "hipoalergiczni". Ponieważ od dziecka jestem alergikiem i atopowcem byłam ciekawa co nowego odkryję. Może coś poprawi jakość mojego życia. Czego się spodziewałam? Ziół pozwalających na złagodzenie rumienia alergicznego, zamienników alergizującego pożywienia i tak dalej. Co kupiłam?

Gazeta wygląda jak większość. Tyle że okładka nie błyszczy. Z przodu znany aktor oraz hasła mające zachęcić do przeczytania artykułów.. W środku wielkie zdjęcia, parę reklam i trochę treści.

Zacznijmy od rzeczywiście przydatnych tekstów. Najlepszym jest dla mnie "Sprzątanie dla eko zakręconych"Od pierwszych zdań czytamy o dwóch dobrych i tanich detergentach. Jest to ocet i soda. Brawo za to. Mało osób wie jak są skuteczne. Niestety jest zbyt krótki. Można było napisać jeszcze o roli soli czy soku z cytryny. Mamy mnóstwo prostych i tanich sposobów na wywabianie plam czy sprzątanie domu bez użycia toksycznych detergentów. Na końcu znajduje się malutki zestawik ekologicznych i hipoalergicznych detergentów oraz lista sklepów gdzie takowe można kupić. Artykuł "Rewolucyjne zmiany w przepisach dotyczących znakowania produktów żywnościowych" ucieszy alergików. Okazało się, że producenci mają obowiązek umieszczać na opakowaniach wszystkie składniki uczulające, oraz informacje o składnikach odżywczych. Dotychczas na większości produktów były tego typu dane, ale kto wie ile pominięto. Dla kogo krem Baby" kolejna garść informacji dla uczuleniowców – troszkę prawdy na temat substancji zapachowych, parabenów zawartych w kosmetykach kierowanych do konsumentów o wrażliwej skórze. Często jednak tylko w teorii. Ciekawy jest także tekst o jedzeniu na balach podczas karnawału. Niestety nic odkrywczego nie było: "uważaj na rzeczy, które cię uczulają". Sama bym na to nie wpadła.



Właściwie to koniec artykułów, które mi się rzeczywiście podobały. Obiecująco wyglądał także "Od mamy mleko, od taty bakterie". Niestety utrwala straszne bzdury. Otóż piszący artykuł uważa, że naturalny poród oraz karmienie piersią pozwoli skutecznie strzec dziecko przed alergią. Cesarka daje niemal 100% gwarancji że będzie inaczej. Co więcej:

"Alergia nie jest chorobą genetyczną, nic nie wskazuje na to, że można ją odziedziczyć"
Owszem nie można odziedziczyć alergii na konkretny alergen, jednak dziedziczy się skłonność do niej. To oczywiście znaczy, że alergicy mogą mieć zdrowe dziecko. Na wystąpienie alergii składa się mnóstwo czynników. Jest ich tyle, że ciężko przewidzieć tę chorobę. Kolejny genialny cytat:
"Gdyby ludzie nigdy w życiu nie jedli mleka krowiego, pszenicy, cukru i wieprzowiny, która mocno zakwasza, gdyby ludzie wiedzieli co to jest pH organizmu, 3/4 lekarzy poszłoby na bruk, bo nie mieliby co robić, nikt by nie chorował"
Nie znoszę tego typu stwierdzeń. Nie od dziś wiadomo, że istnieją osoby, które palą, piją i jedzą same mięso mogą dożyć w spokoju i zdrowiu starości a "ekoświr" umrze na przed ukończeniem wieku średniego. Na zachorowanie składa sie tak wiele czynników, że ograniczenie tego do glutenu i cukru jest niemożliwe. Oczywiście należy dbać o siebie, ograniczać cukier, przetworzone jedzenie, ale niestety to nie gwarantuje super zdrowia do setki. Jest także artykuł o uważnym jedzeniu. Niestety jest on za krótki aby wyciągnąć jakieś wnioski z niego.

W cytacie wyżej znalazła się wzmianka o zakwaszeniu organizmu. Od jakiegoś czasu reklamy straszą nas morderczym zakwaszeniem na który jest ratunek – tabletka. Ja doedukowałam się i wiem co zakwasza i co odkwasza organizm. Trzeba lepiej jeść, inaczej. Tego typu artykuły są przydatne. Niestety świadomość polaków dotycząca jedzenia jest niewielka. Więc dobrze poczytać czasem. Uważam jednak że w kwartalniku i alergii zakwaszenie powinno się pojawić. Jednakże tutaj hasło "zakwaszenie" pojawiło się wiele razy, w tym jako cały artykuł. Stanowczo za dużo. Ach i jeszcze artykuł o "odkwaszającej wody". Obok reklama generatora żywej wody. Nikt mi nie wmowi, że woda butelkowana nie nadaje się do picia. Ja mam taki stosunek do wody – trzeba ją pić. A czy gotowaną, z butelki czy z kranu? Ważne aby to była woda. Kolejna stacja: zagrzybienie. Aż dwa artykuły. Serio? Jeden o kandydozie (drożdżyca wywoływana grzybami Candila albicans), drugi ogólnie o zagrzybieniu. Czy są potrzebne aż dwa? Poza tym sprawdzanie objawów z gazetą jest niedorzeczne. Jak ktoś się źle czuje to do lekarza. Sądzę że zmęczenie, wzdęcia i bóle głowy pasują do wielu chorób. Oraz do przepracowania.

Znajdziemy także dwa wywiady. Dla mnie są obojętne. Nie czytuję, ale zdaje sobie sprawę, że w każdym czasopiśmie będzie.

Totalnym zaskoczeniem były dla mnie teksty o rytuałach tybetańskich, masażu shantala, ćwiczeniach jogi dla tych, który potrzebują urozmaicenia w tych ćwiczeniach oraz... ćwiczeniach mięśnia kegla. Jest wiele tekstów o tym jak uzyskać szczęście, aż sześć. Tego typu artykuły powinny być dodatkiem ciekawostką a nie zajmować większą ilość stron niż alergeny.

Na koniec reklamy. Niestety konieczne w tego typu pozycjach. O ile zestawienia żywności dla alergików jestem w stanie znieść tak cały pięciostronicowy artykuł o odkurzaczu kosztującym ponad sześć tysięcy złotych jest dla mnie przesadą. Tego, ze modelka odkurza dywan w szpilkach nie skomentuje. Szkoda słów. Kolejny – olej konopny. Fajnie. Nie jest zbyt popularny a podobno dobry. Ale.. kolejna reklama?

Bardzo dobry był pomysł umieszczenia stron wartych zajrzenia. Niestety są to portale angielskie, amerykańskie i duńskie. Ani jednej polskojęzycznej. Nie mamy for, blogów oraz stron prowadzonych przez alergików?

Na pewno nie sięgnę po kolejne wydanie kwartalnika "hipoalergiczni" jak okazało się jest to kolejna medialna papka mająca na celu ukraść nam czas i pieniądze nie dając w zamian nic.

1 komentarz:

  1. nasz naród to hipochondrycy i lekomani - takie bzdurne artykuły przeplecione reklamami leków sprzedają się najlepiej....szkoda gadać.

    OdpowiedzUsuń

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.