Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

wtorek, 3 marca 2015

Całkiem nie na temat.

Jak czytelnicy zauważyli na moim blogu panuje posucha. Posucha! Na pustyni jest więcej życia! Spowodowane jest to próbą przebrnięcia przez pewną książkę. Nie jest łatwe to i nie chodzi nawet o grubość pozycji (co to dla mnie 750 stron), ale... O tym później. Ponieważ nie mam zwyczaju czytać książek więc nic nie tworzę. Abym nie została całkiem zapomniana daję wam ten oto wpis :D.

Nie myślcie sobie, że siedzę cały dzień i wpatruję się w tomisko jak mój kot w odkurzacz. Ćwiczę, odchudzam się z dietetykiem (a przygotowywanie posiłków trwa) no i pracuję. Także dni mi mijają bardzo szybko i średnio mam czas.

Wielu z Was słyszało o książce "Zniszcz ten dziennik" Keri Smith. Nie byłam ciekawa na tyle aby zamawiać z księgarni, ale zainteresowania starczyło aby włożyć ją do koszyka, podobnie jak jej "siostrę" "To nie książka". O ile pierwszą będę sobie powoli niszczyć, tak na drugą mam plan. Mam zamiar ją puścić w świat. Zrobię ze 3 zadania. Następnie wyślę ją do pewniej osoby. Do środka wkleję stronę z paroma słowami. Mam nadzieję tylko, że będę dostawać maile z dokumentacją wykonanych zadań, które umieszczę na blogu. Ciekawe jak daleko ona zajdzie :)

O czym jest pierwsza książka wiedzą wszyscy.

"W trakcie tworzenia tworzenia tego dziennika ubrudzisz się. Twoje ubranie pokryje się farbą albo dziwnymi substancjami. Zamoczysz się. Będziesz proszony o zrobienie rzeczy, które będziesz poddawać w wątpliwość. Będziesz poddawać w wątpliwość. Będziesz ubolewać, że książka znajduje się w opłakanym stanie. Zmienisz destrukcję wokół siebie w kreację i zaczniesz żyć twórczo."
Czyli autorka twierdzi, że podczas zniszczenia tworzymy tą książkę. Ciekawa teoria. Coś w tym jest. Pozycja ta moze być swego rodzaju terapią, uwolnieniem w sobie wewnętrznego dziecka. Bo to nie jest tak, że dorośli nie lubią taplać się w farbie. Powoli zapominamy jak czerpać przyjemność z tego.
"Za chwilę zaczniesz przygodę. Jesteś na tej stronie, ponieważ egzemplarz, który trzymasz w rękach wzbudził Twoją ciekawość. Możesz nie wiedzieć co to właściwie jest, ale o to właśnie chodzi. Aby był kompletny musisz wykonać wiele zadań"
"To nie jest książka" to kolejna pozycja którą tworzymy sami. Jej już nie niszczymy, ukrywamy w niej sekrety, bawimy się w tajnego agenta, spisujemy przemijanie, eksperymentujemy... Jak poprzednia książka przypomina zajęcia malowania dłońmi tak tutaj widzę podchody, albo bieg z zadaniami, który to znam z harcerstwa.

Teraz zdradzę co to za zdjęcia z początku notki. Wracając ze sklepu zauważyłam książkę w krzaku. Ktoś ją wyrzucił. Jak podeszłam zrozumiałam dlaczego. Jestem wielką fanką filmowej adaptacji "Dzienników", ale książki mnie mocno rozczarowały. Zresztą jak "Forrest Gump" Grooma

U was też taka pogoda "pod psem"?

1 komentarz:

  1. Chyba spotkałam więcej krytyki w stosunku do tej książki, niż pochwał, ale z drugiej strony jest to coś na sprawdzenie kreatywności.

    OdpowiedzUsuń

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.