Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

piątek, 20 marca 2015

Kolejna próba przekonania się do skandynawskiej literatury.

I czas na kolejną recenzję. Od dawna mam ochotę na jakąś zabawną książkę, która sprawi, że będę sie dusić ze śmiechu. Także kupiłam "Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął" jak tylko zobaczyłam ten tytuł na półce. Tytuł, oraz pozytywne opinie na portalu książkowym kazały mi myśleć, że te pieniądze nie będą stracone. Pytanie czy zgadzam się głosem większości. Zresztą milion czytelników w samej Skandynawii mylić sie nie może. Ze skandynawskimi bestsellerami miałam do czynienia i nie było zachytów z mojej strony. Jak jest tym razem?

"Nie był z niego żaden modniś, ale rzadko się nim bywa w tym wieku. Aktualnie uciekał z własnego przyjęcia urodzinowego i to także zdarza się rzadko w tym wieku, głównie dlatego, że w ogóle rzadko bywa się w tym wieku."
Poznajemy Allana Emanuela Karlssona. Właśnie skończył stówkę i miała odbyć się wielka impreza z tortem, dziennikarzami i tak dalej. Ale gdyby przyjęcie się odbyło ta książka by nie powstała, prawda? Także jubilat odziany w kapcie z odrobiną pieniędzy wyszedł przez okno domu spokojnej starości w Malmkoping unikając srogiego wzroku siostry Alice. Udał się na dworzec, skąd odjechał autobusem w przypadkowym kierunku kradnąc torbę członkowi grupy przestępczej.

Oczywiście to był przypadek. Jego życiem rządzi los. I nawet na tym dobrze wyszedł. Jego historia właściwie zaczyna się gdy po śmierci matki wysadza (przypadkiem, bo jak inaczej) nieuczciwego sprzedawcę w powietrze. Następnie zostaje umieszczony w szpitalu gdzie porofesor Lundborg go ubezpładnia z powodów "eugenicznych i społecznych. Po wykopaniu go z tamtąd, wysadza swój rodzinny dom i rozpoczyna podróż życia. Zwiedza niemal cały świat: USA, Rosja, Hiszpania, Chiny, Korea Północna, to tylko niektóre kraje. Natomiast Stalin, Nixon, Franco, Mao Zedong, Truman, Kim Dzong Il, niezbyt mądry przyrodni brat Einsteina to bardzo skrócona lista osób, na które wpłynął bohater powieści.

Karlsson podczas swojej podróży wymyślił jak zrobić bombę atomową, był przetrzymywany w więzieniach oraz syberyjskim łagrze, spalił (przypadkiem) Władywostok (czym przyczynił się do śmierci Stalina), uratował żonę Mao przed zbiorowym gwałtem i być może morderstwem, był szpiegiem w CIA, służył w wojsku w Hiszpanii, przemierzył Himalaje podczas jednej z najostrzejszych zim bez przygotowania i pożywienia i tak dalej...



Pamiętacie książkę, która była absurdalnie nierealna, główny bohater jest niedorozwinięty, ale objawia pewne zdolności w kierunku przedmiotów ścisłych? Jego życiem rządzi przypadek a on sam wpływa na losy świata? Tak, to Forrest Gump. I powiem, że obie książki są na podobnym poziomie. Bardzo niskim notabene. Ani jedno zdanie nie spowodowało uśmiechu na mojej twarzy, natomiast mnogość absurdu spowodowała, że ostatnie strony tylko przeleciałam. Tutaj było parę bardzo dobrych myśli i cytatów, ale ginęły w odrealnionych wydarzeniach i złotych myślach o alkoholu, tak właściwie Karlsson myślał tylko o wysadzaniu i piciu. Pozycja została napisana w sposób lekki, prosty czasem wręcz naiwny. Przeszkadzała mi ilość wulgaryzmów (znów kalka z Forresta). Podejrzewam że miało to być śmieszne. Podobnie jak sposób śmierci paru ludzi (wszystkie zginęły przypadkiem, niekoniecznie w przyjemny sposób). Największy minus dla mnie to opisanie łagrów jak.. nie wiem do czego to porównać, ale życie Allana tam było przyjemne. Tego typu miejsca nie powinny znaleźć się w tego typu książce. W taki sam sposób został potraktowany gwałt na wojnie oraz porywanie kobiet jako seksualnych niewolnic. Może jestem jakaś dziwna, ale te tematy nie powinny pojawiać się w tej książce! A na pewno nie opisywane żartobliwym tonem!

Jak ta recenzja trafi na blog, to natychmiast się pozbywam tej okropnej i niezrozumianej przeze mnie książki, mam nadzieje się z nią nie spotkać. Nie mogę dać więcej niż 3/10. To i tak wysoka ocena. Parę myśli było ciekawych.

Książka nie bierze udział w żadnych wyzwaniu. Był to (nieudany) prezent ode mnie samej dla mnie na dzień kobiet

2 komentarze:

  1. Szkoda, czytałam przychelniejsze opinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to chodzi! Ja czytałam same zachwyty nad stulatkiem.

      Usuń

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.