Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Razem mogą wszystko...

Dziś będzie o czymś innym. Męczę się z jedną książka i postanowiłam od niej odpocząć. Jak? Jednym z moich ulubionych filmów. Dziś o "Nietykalnych". Obejrzałam go kiedyś przypadkiem. Pomyliły mi się tytuły. Już nie pamiętam co chciałam obejrzeć, tamtego filmu w końcu nie widziałam. "Nietykalnych" obejrzałam po raz czwarty.

W pierwszej scenie dwóch mężczyzn ucieka przed policyjnym pościgiem. Jeden z nich jest sparaliżowany. Po zatrzymaniu udaje atak bliżej nieokreślonej choroby, na którą może "wykorkować". Interwencja policji kończy się eskortą pod pogotowie w rytm hitu ubiegłego wieku: "September". Lepiej będzie się czytało słuchając piosenki z opisanej przeze mnie sceny:



Najpierw poznajemy Drissa. Czarnego francuza, który wraca z więzienia. Paryski urząd pracy kazał mu poszukać pracy. On chce tylko zebrać podpisy aby dostać zasiłek. Nie interesuje go nic, ani nikt. O nikogo się nie troszczy. Niczym nie interesuje. Jest bez ambicji i planów. Trafia do domu bogacza, który poszukuje pielęgniarza. Philippe przesłuchuje mnóstwo mężczyzn z doświadczeniem w pracy w zawodzie, ale to Drissa postanawia zatrudnić na okres próbny, który z kolei został wyrzucony z domu przez matkę, (która okazała się nie być jego biologiczną matką) i nie ma lepszego pomysłu na siebie. Otoczenie nie jest zachwycone tym pomysłem, ponieważ facet jest zbyt bezpośredni, nieokrzesany i nie ma za grosz klasy. Pochodzi z nizin społecznych, jest przestępcą i "nie ma litości" – jak to określił przyjaciel chorego. Ale właśnie nie litości i rozczulania się Philippe potrzebuje. Jak się okazuje do szczęścia jest mu potrzebny sam Driss.

Nowo zatrudniony ma problemy na początku. Nie ma zielonego pojęcia o swojej pracy i musi się wszystkiego nauczyć. Zalicza gafę za gafą: myje kremem do stóp włosy, spóźnia się, zawsze powie coś nieodpowiedniego, wysmiewa operę, malarstwo oraz operę: Jednak wszyscy się do niego przekonują, po tym jak widzą jaki wpływ na na chlebodawcę. Philippe po wypadku na paralotni jest sparaliżowany od szyi w dół. Często odczuwa bóle fantomowe i nie ma żadnej przyjemności w życiu.
"Jestem jak zamrożony stek, rzucony na głęboki tłuszcz. Nic nie czuję, ale cierpię."
Żyje wprawdzie na wysokim poziomie, ale zdaje się, że czeka tylko na dzień gdy się nie obudzi. Driss nauczył go na nowo zyć, cieszyć się dniem i śmiać się. Woził go nocą po Paryżu, zabrał nawet na masaż erotyczny. Ale co najważniejsze nie obchodził się z nim jak z jajkiem. Zapominał czasem że Philippe jest sparaliżowany, bo go jako jedyny nie traktował jak kalekę. Zdarzało mu się naigrywać z jego ułomności (scena z cukierkami). Driss nauczył się odpowiedzialności i troski o drugiego człowieka. Dorósł. Dokształcił. Połączyła tych dwoje prawdziwa, twarda, męska przyjaźń, choć dzieli ich wszystko – kolor skóry, zainteresowania, status społeczny, spojrzenie na świat...

Nie przepadam za historiami inspirowanymi życiem. Zazwyczaj są to smutne opowieści, pełne cierpienia i łez. Z "nietykalnymi" jest inaczej. Jest to ciepła opowieść o przyjaźni i zmianie człowieka na lepsze. Zderzenie dwóch światów powoduje rożne zabawne sytuacje. Właściwie odtwórca głównej roli Omar Sy jest niezwykle zabawny i autentyczny. Tubalny głos i szeroki uśmiech powoduje banana na twarzy. Chylę czoła również przed Francoisem Cluzet – nie tak łatwo zagrać tetraplegika. Cała gra aktorska ogranicza się do twarzy i wiotkich, nieruchomych kończyn. Ten film każdemu poprawi nastrój, nie jest ani trochę nudny. Szkoda, że wszystkie komedie nie wyglądają w ten sposób. Aby się dobrze bawić nie trzeba do filmu pakować nagości, seksu, przekleństw i pierdnięć. Można bawić się ze smakiem. Tak tutaj czepiam się amerykańskich produkcji nazwanych komediami z niezrozumiałych dla mnie powodów. Tej produkcji tutaj daję 10/10

Odpowiednik głównego bohatera jest arabem. Do tego niskim – i jak sam twierdzi nie umie tak tańczyć jak Omar. Ten film nie opowiada historii Abdela Selloua i Philippe'a Pozzo di Borgio, choć wiele faktów się zgadza. On jest zainspirowany tą niezwykła opowieścią. Niebawem pojawi się tutaj moja opinia o ksiązce napisana przez Abdela.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.