Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

piątek, 29 maja 2015

Drugi oddech

"Zwracam się przede wszystkim do moich braci na wózkach, do wszystkich kalek, a więc do was, bo wszyscy jesteśmy okaleczeni przez życie."

Jakiś czas temu postanowiłam wykorzystac piękną pogodę oraz połacie lasu wokół mnie spacerując. Postanowiłam wziąć ze sobą towarzysza. Wybór padł na Philippe Pozzo di Borgo oraz jego książkę: "Drugi oddech". Jak pisałam wcześniej szaleję za filmem "Nietykalni" i chciałam zapoznać się z pierwowzorem filmowego bohatera.

Philippe był typowym francuskim dzieckiem. Nie był wybitnie niegrzeczny, aniołkiem także nie można go nazwać. Nie wyróżniał się inteligencją, nie porażał głupotą.
"Co do mnie posyła mnie do tych samych szkół, do których chodził on sam i jego ojciec, bo jestem najmniej durny z całej trójki."
Może jedno go odróżnia od większości rówieśników: pochodzi z bardzo bogatej rodziny. To oznacza, że większość życia spędził w elitarnych szkołach z internatem, wychowywał się wśród muzyki klasycznej i bali. Nie wiemy czy młody Philippe miał żal do rodziców za to, że widywał ich tylko od święta.

Wtedy życie dziedzica wyglądało nieco inaczej niż teraz.Nie było relacji w plotkarskich gazetach z zakupów, imprez czy spacerowaniu po czerwonym dywanie... Philippe po szkole pracował i wynajmował małe mieszkanko. Z kobietą – Beatrice, jego wielką miłością. Autor był człowiekiem który czerpał z życia to co najlepsze. Piękne kobiety, wycieczki, skoki na spadochronie... Ta ostatnia namiętność przyczyniła się do jego kalectwa.

"W chwilach, gdy dostrzegamy kres, nadzieja jest tchnieniem życia;żeby je dobrze wykorzystać, trzeba wziąć drugi oddech. Maratończycy wiedzą, czym on jest. To coś w rodzaju stanu łaski. Oddech uspokaja się, pogłębia, ból znika. Dusimy się, chcąc żyć zbyt szybko, okazać się najlepszymi, wygrać wyścig. Ci, którzy po kilkudziesięciu kilometrach oddychają lepiej, potrafią wyobrazić sobie metę. Celem jest boska uczta, odnaleziona miłość. Wizja mety jest tu zasadnicza."

Philippe opowiada o swojej pasji do życia. On kocha żyć pomimo tego, że życie nie szczędziło: choroba żony, jego kalectwo. Tym dla niego jest tytułowy drugi oddech, gdy może kochać życie, tam gdzie inni widzą tylko wegetację. W docenieniu życia niewątpliwie pomaga Abdul – jego przyjaciel i opiekun, o którym pisałam wcześniej.

Pozzo di Borgo pisze... mówi bardzo lekko. Widać, że jest człowiekiem, który uczył się w najlepszych szkołach. Napisałam "mówi" dlatego, że sam z siebie nie jest w stanie wziąć długopisu do ręki. Miał magnetofon, który reagował na jego słowa. Ciekawi mnie jednak pewna rzecz: autor nie narzeka, jakie życie jest ciężkie. Pogodził się z losem i cieszy się tym co może: widokiem kobiet, delikatnym wiatrem, słońce, widokiem dzieci i wnuków... Uczy nas dostrzegać drobne przyjemności w szarej codzienności.

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to, co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego."

Na koniec należałoby powiedzieć nieco o lektorze: Wojciech Żołądkowicz ma bardzo męski acz łagodny głos. Otulał mój kobiecy umysł i sprawił że zanurzyłam się w historii. Z żalem się z nim rozstałam. Chętnie posłucham tego pana jeszcze raz.

Moim zdaniem ze spokojnym sumieniem mogę dać 9/10

Książka bierze udział w:
1. Grunt to okładka: film "Nietykalni"

2. Klucznik: białe elementy, debiut

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.