Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

wtorek, 5 maja 2015

Każdy musi czasem sięgnąc po klasykę.

Jak część z Was wie, z Bujaczkiem mamy wyzwanie. Wyzwanie 52 konkretnie. Jedną z kategorii jest "Klasyczny romans". Nie jestem wielbicielką romansów, koleżanka nie specjalnie zna się na klasyce. Jednak tytuł "Duma i uprzedzenie" zna każdy. Nie wszyscy czytali, ale nie znam osoby, która nie słyszała, że ta książka istnieje :)

Tytuł nie jest gruby, okładka idealnie pasuje do klasycznego stylu książki. Ale co w środku? O czym jest książka, która znajduje się na liście 100 książek które należy przeczytać wg BBC? Odpowiedź jest prosta. Jane Austen pisała o znajdywaniu męża. Cała historia dzieje się na angielskiej prowincji na przełomie XVII i XIX wieku. Państwo Bennet mają pięć dorosłych córek. W tamtych czasach zdaje się, kobiety nie miały większych ambicji. Ich jedynym celem było wyjść dobrze za mąż. Potem znaleźć odpowiedniego kandydata na męża dla córki, bądź córek. Ale co znaczyło dobrze? Czy mąż miał być dobry dla żony, szanować ją? Może mieli mieć takie same zainteresowania? Albo być ciepły i czuły? Nie. Musiał posiadać jedną cechę: pieniądze. Musiał zapewnić małżonce byt na określonym poziomie: piękny dom, ogród, służbę, wycieczki, suknie... Na przykładzie państwa Bennet widać, że to wcale nie gwarantuje udanego małżeństwa.
"Żonie nie zawdzięczał nic prócz radości, jaką czerpał z jej głupoty i ignorancji. Nie jest to jednak ten rodzaj szczęścia, jaki na ogół mężczyźni pragnęliby zawdzięczać żonom, ale tam gdzie brak innych źródeł zadowolenia, prawdziwy filozof potrafi wykorzystać i te, które mu są dane."

Główną bohaterka jest jedna z panien na wydaniu: Elżbieta. Nie jest najpiękniejsza córką. Wprawdzie jest inteligentna, ale nie jest to cecha pożądana wśród kandydatek na żonę. Lepiej aby kobiety same nie myślały. A co jak się okażą mądrzejsze niż małżonek? Wstyd trochę, nie? Do sąsiedztwa wprowadza się nowy obiecujący kawaler. Panny wraz z nim poznają jego gburowatego przyjaciela, który od początku darzy Elżbietę antypatia. Z wzajemnością zresztą.



Szczerze mówiąc od początku wiedziałam jak się to zakończy. Książka nie zawierała żadnych zwrotów akcji. Znaczy inaczej: bohaterki przeżywały sporo: palpitacje, załamania, rozterki i sprzeczne uczucia. Tylko na mnie takie rzeczy średnio robią wrażenie. Modliłam się o jakieś trolla z maczugą, bądź ognistego smoka, który rozrusza to sztywne towarzystwo, dla którego długi pocałunek w rękę jest najbardziej śmiałym posunięciem.

Jak pisałam ludzkie wzruszenia, migreny, kołatania serca mnie nie ruszają. Jak dla mnie ta książka była taka sama cały czas. Linia akcji jest płaska. Emocje jak na grzybach. Mogłabym tak długo, ale przejdę do oceny. Pozycji nie czytało sie trudno. Język był nieco inny niż ten używany współcześnie, ale nie miałam problemu z przebrnięciem. Jednak bez trudu się odrywałam od niej w połowie zdania. Myślę, że gdybym przeczytała połowę a potem zgubiła, to nie odczułabym straty. Moja nota to 5/10 – nie cierpiałam czytając ją, ale jakoś mnie nie porwała.

Książka brała udział w następujących wyzwaniach:
1.Klucznik – 2. Coś białego

2.Wyzwanie 52 – pozycja 2. klasyczny romans.

3. Grunt to okładka – film "Duma i uprzedzenie" 2005 rok.


2 komentarze:

  1. Ekhem... Więc tego no... to będzie przedostatnia pozycja jaką przeczytam, ostatnia wiesz jaka będzie (posyła mordercze spojrzenie w kierunku mamy)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *Twoja mama w ogóle się tym nie przejmuje*

      Usuń

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.