Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

piątek, 26 czerwca 2015

Gdy los niewinnych nie jest obojętny.

"Człowiek został stworzony tylko w jednym celu: żeby się nauczyć, że "ktokolwiek niszczy czyjąś duszę, niszczy cały świat. Ktokolwiek ocala jedno życie to tak jakby ocalał cały świat"."

Ale książek się nazbierało do opisywania. Aż 4. Oczywiście recenzuję po kolei, czyli zaczynam od końca. Tę książkę przeczytałam dziś. Może ze dwie godziny mi to zajęło.

Każda narodowość, religia, region mają swoje tradycje. Świat poszedł do przodu, ale pewne zachowania zostały. Kto się zastanawia nad swoją wiarą chrzcząc dziecko, zakładając białą suknię do ślubu, stawiając choinkę... Są jednak regiony gdzie te tradycje są okrutne i niebezpiecznie. Mówię o obrzezaniu kobiet. Nie przypomina ono obrzezania mężczyzn. Na jakimś forum widziałam pewne trafne porównanie: bardziej przypomina obcięcie penisa. Tepym nożem. Bez znieczulenia. Wiele dziewczynek umiera, te co przeżyły do końca życia menstruację, seks i poród kojarzą z niewyobrażalnym bólem. Dodajmy do tego niebezpieczeństwo śmierci podczas porodu. Z tymi okrutnymi praktykami walczy Waris Dirie utworzywszy fundację. Zależy jej na tej sprawie, ponieważ sama doświadczyła tego jako dziecko. Uciekła z domu gdy w wieku 14 lat chcieli ją wydać za znacznie starszego mężczyznę. Do wszystkiego co ma doszła sama. Od nikogo nic nie dostała. Kariera modelki jej nie zaspokoiła. Teraz walczy ze światem o zdrowie i życie tysięcy dziewczynek na całym świecie. Walczy z tabu, obojętnością świata na problemy biednych krajów, tradycją... Nie jest łatwo, problem nie tyczy tylko Afryki. I nie tylko dotyka kraje ubogie to praktykują. Okazuje się, że w Europie lekarze (!) również dokonują tego zabiegu.

sobota, 13 czerwca 2015

Uciekam więc jestem...

"Uciekam, więc jestem. A raczej: uciekam, więc przy odrobinie szczęścia nadal będę."

Tak, tak w dalszym ciągu jesteśmy w Świecie Dysku. Rincewinda nadal nie ma. A na magicznym uniwersytecie dzieją się dziwne rzeczy – często słychać dźwięk jakby stóp... jakby ktoś biegał. To niecodziennie, Duchy z reguły trzymają się z dala siedziby głównej magów. Należałoby kogoś zapytać co to może być, prawda? A kto wie więcej o zmarłych niż sam Śmierć?
"Rytuał AshkEnte. To najpoważniejszy rytuał, jaki może odprawić ośmiu magów. Przyzywa śmierć, która oczywiście wie o wszystkim, co się dzieje wszędzie. I oczywiście wykonuje się go raczej z oporami, ponieważ starsi magowie są zwykle bardzo starzy i raczej wolą nie zwracać na siebie uwagi Śmierci."
Wzywany pojawia się i mówi, że biegaczem jest...

...Rincewind. To jego seria, więc wiadomo było, że jakoś z piekła się wydostanie. Uczynił to nastoletni haker demonologii. Ta postać jest podobno zaczerpnięta z "Fausta" Goethego. Książki nie czytałam, jednak opierając się na informacjach z Internetu doszłam do wniosku, że fabuła jest łudząco podobna do części drugiej tego dzieła. Wracając do Eryka wywołuje demona licząc że ten spełni jego trzy życzenia: chciał być królem świata, żyć wiecznie oraz mieć najpiękniejszą kobietę na ziemi. Zamiast demona wywołuje najgorszego maga na Dysku. Gdy okazuje się, że nie jest w stanie zrobić żadnej z tych rzeczy drastycznie obniża swoje wymagania (np.: kobieta może być jakakolwiek, może od niej dostac w twarz – liczy się kontakt fizyczny), aż w końcu z rozpaczą przyjmuje do wiadomości fakt iż z jego marzeń nie spełni się nic. Ale czy na pewno? Rincewind, jak sie okazuje, podlega prawom demonom i jest niejako własnością młodzieńca. Jego pstryknięcie palcami okazuje się nieoczekiwane w skutkach.

wtorek, 9 czerwca 2015

Czarodziciel. Zbawienie dla magów?

"- Chciałem powiedzieć - wyjaśnił z goryczą Ipslore - że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.
"
Kontynuując przygodę ze Światem Dysku oraz nordic walking sięgnęłam po "Czarodzicielstwo". Tutaj znów nastąpiła zmiana lektora. Jak znalazłam go i powieść?

Wszystko zaczyna się jak ósmy syn, ósmego syna Ipslore łamiąc prawa czarodziei, pokochał kobietę i miał z nią synów. Ósmy był Colin. Wiadomo, że zostanie on czarodzicielem. Będzie potężniejszy od wszystkich magów. Ojciec chciał syna wykorzystać do zemsty na magach, którzy go wygnali z Niewidzialnego Uniwersytetu. Chciał aby oni wszyscy się ugięli przed jego latoroślą. Plany pokrzyżował mu Śmierć. Przynajmniej miał taki zamiar. Ipslore go przechytrzył i wszedł do laski, dzięki której kierował chłopcem

Przenosimy się kilkanaście lat do przodu gdy magowie mieli wybrać nowego rektora. Oczywiście wszyscy wiedzieli kto nim będzie, ale bez przemówień i uczty nie mogło się obyć. Wtem zjawia się Colin, aby zająć należne mu miejsce. Z kapeluszem nadrektora na głowie. Oczywiście nikt nie traktuje dzieciaka poważnie, do czasu aż pokazuje co potrafi czarodziciel... Pod władzą młodzieńca magowie chcą przejąć władzę nad światem, zamierzają się też zmierzyć z bogami

środa, 3 czerwca 2015

Hyperversum 2. Sokół i lew.

"Wojna może wiele zmienić w człowieku, jednak nie wszystkie zmiany można usprawiedliwić. "

W ramach wyzwania 52 przeczytałam pierwszy część cyklu "Hyperversum". Jak można tu przeczytać, bardzo mi sie podobał. Zakończenie było niezwykle emocjonujące. Chciałam natychmiast sięgnąć po drugi tom, ale musiałam czekać tydzień aż trafię do Bujaczka. Oczywiście odjeżdżając porwałam książkę. Czy ona mnie tez porwała?

Przypomnijmy czym jest tytułowe Hyperversum. Jest grą komputerową, która pozwala przenieść się w dowolne miejsce i czas. Oczywiście w teorii, w praktyce gracz siedział sobie wygodnie w pokoju z super nowoczesnymi okularami i rękawiczkami. Gra jest bardzo realistyczna. Dla piątki bohaterów okazała się być zbyt realna. Zostali przeniesieni do średniowiecznej Francji. Przeżyli niezwykłe przygody, wzięli udział w wojnie, dwójka nawet znalazła miłość. Część z nich zmuszona była wrócić z Ianem do czasów współczesnych. Ale nie napiszę dlaczego (nie wszyscy pewnie czytali tom pierwszy).

Iana zastajemy dwa lata później jak cierpi tęskniąc za ukochaną. Liczy się z tym, ze na zawsze zostanie w przyszłości. Jak się dowiedział ma syna, którego nie zobaczy nigdy. Później odkrywa jedną rzecz: miał drugiego syna. Podobieństwo jest uderzające, nie ma mowy o innym ojcu. To go napełnia nadzieją. Z Danielem próbują wrócić do przeszłości. Udaje się im wrócić do momentu, w którym kończył się poprzedni tom. Ale dochodzą do wniosku, że nie mogą się pokazać innym. Minęły przecież dwa lata, ich wygląd się zmienił. Wychodzą z gry i postanawiają wrócić parę miesięcy później z przygotowaną bajką o porwaniu. Daniel po upewnieniu się, że jego przyjaciel jest bezpieczny ma przenieść się do czasów współczesnych. Ale nie wszystko układa się jak zaplanowali... Właściwie nic nie idzie według planu. Zostają porwani przez Geoffreya Martewalla do Anglii, gdzie muszą walczyć o życie. Gra nie odpowiada na komendy. Spotkanie Iana z żoną się oddala. Nie wiadomo czy w ogóle do niego dojdzie.