Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

sobota, 13 czerwca 2015

Uciekam więc jestem...

"Uciekam, więc jestem. A raczej: uciekam, więc przy odrobinie szczęścia nadal będę."

Tak, tak w dalszym ciągu jesteśmy w Świecie Dysku. Rincewinda nadal nie ma. A na magicznym uniwersytecie dzieją się dziwne rzeczy – często słychać dźwięk jakby stóp... jakby ktoś biegał. To niecodziennie, Duchy z reguły trzymają się z dala siedziby głównej magów. Należałoby kogoś zapytać co to może być, prawda? A kto wie więcej o zmarłych niż sam Śmierć?
"Rytuał AshkEnte. To najpoważniejszy rytuał, jaki może odprawić ośmiu magów. Przyzywa śmierć, która oczywiście wie o wszystkim, co się dzieje wszędzie. I oczywiście wykonuje się go raczej z oporami, ponieważ starsi magowie są zwykle bardzo starzy i raczej wolą nie zwracać na siebie uwagi Śmierci."
Wzywany pojawia się i mówi, że biegaczem jest...

...Rincewind. To jego seria, więc wiadomo było, że jakoś z piekła się wydostanie. Uczynił to nastoletni haker demonologii. Ta postać jest podobno zaczerpnięta z "Fausta" Goethego. Książki nie czytałam, jednak opierając się na informacjach z Internetu doszłam do wniosku, że fabuła jest łudząco podobna do części drugiej tego dzieła. Wracając do Eryka wywołuje demona licząc że ten spełni jego trzy życzenia: chciał być królem świata, żyć wiecznie oraz mieć najpiękniejszą kobietę na ziemi. Zamiast demona wywołuje najgorszego maga na Dysku. Gdy okazuje się, że nie jest w stanie zrobić żadnej z tych rzeczy drastycznie obniża swoje wymagania (np.: kobieta może być jakakolwiek, może od niej dostac w twarz – liczy się kontakt fizyczny), aż w końcu z rozpaczą przyjmuje do wiadomości fakt iż z jego marzeń nie spełni się nic. Ale czy na pewno? Rincewind, jak sie okazuje, podlega prawom demonom i jest niejako własnością młodzieńca. Jego pstryknięcie palcami okazuje się nieoczekiwane w skutkach.

"W końcu cała sztuka w życzeniowym interesie, polegała na tym, żeby klient otrzymał dokładnie to, o co prosił, i dokładnie to, czego naprawdę wcale nie chciał. "
Także przenieśli się do kraju, który wprawdzie uznawał Eryka za władcę, ale nie był wcale zachwycony tym faktem, poznali Eleonorę, uznaną za najpiękniejszą kobietę na ziemi (kiedyś była taka bitwa, w której dwie armie były się o jedną kobietę, kto zgadnie o co mi chodzi?), oraz dowiedzieli się, że "życie wieczne" znaczy od początku powstania wszechświata. Poznali Stwórcę (jak okazało się Stwórca nie jest tym samym co Bóg). Zwiedzili też piekło, w którym torturą było czytanie wielotomowej instrukcji BHP z przypisami, lub opowiadanie nudnych historii.
"Automat do kawy, owszem, automat jest niezły. Muszę przyznać. Dotąd topiliśmy tylko ludzi w jeziorach kociego moczu, ale nie zmuszaliśmy ich, żeby go kupowali na kubki. "
Tak... piekło było całkiem... zbiurokratyzowane

Podsumowując. Kolejny raz świetnie bawiłam się z Zadurą. Myślę, że ten lektor uratowałby większość przeciętnych książek, nie aby Pratchetta trzeba było. Jak odbieram "Eryka"? Książka była dobra, nawet bardzo, jednak "rozgrzana" "Czarodzicielem" liczyłam na więcej. Czegoś mi zabrakło. Mam wrażenie, że skończyła się niespodziewanie, że była za krótka... Moja ocena to 8/10

"Przyjrzał się szerokim stopniom, po których się wspinali. Były niezwykłe; każdy zbudowano z wielkich kamiennych liter. Na przykład ten, na którym właśnie stanął, głosił: "chciałem Jak Najlepiej".
A następny: "Myślałem, Że Będziesz Zadowolona."
Eryk stał na: "Dla Dobra Dzieci."
(...)
- To pewnie miały być dobre chęci - wyjaśnił Rincewind. Szli przecież drogą do Piekła, a demony to jednak tradycjonaliści.
"

Biorę udział
Czytam Fantastykę III

2 komentarze:

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.