Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

piątek, 28 sierpnia 2015

Pierwsze spotkanie z Kossakowską

Dziś recenzja "Siewcy wiatru", Ale nie tylko. Przeczytałam, że ta książka jest drugą częścią cyklu "Anielskie zastępy". No skoro druga, to należy sięgnąć po pierwszą, prawda? Otóż nie. Nie trzeba. "Żarna niebios", bo tak nazywa się tom pierwszy, to zbiór opowiadań powiązanych z tematyką cyklu. Mianowicie chodzi o anioły, demony, ludzi... W obu książkach postacie się powtarzają. Nie wiem jak jest dalej, ale pewnie się dowiem. Jak wypadły opowiadania? Nie będę rozbijała się na poszczególne rozdziały, ale potraktuję tę pozycję całościowo. Otóż była średnia. Może nie jest beznadziejna. Ale rewelacja też nie. Taka średnia. Na tyle aby przebrnąć przez nią bez bólu, ale zachwycać się nie ma nad czym. Żadne opowiadanie nie utknęło mi w pamięci. Ot jedna z książek, które przeczytam, odłożę na półkę i zapomnę. A raczej do folderu. Miałam e booka. To był kolejny błąd. Nie doczytałam, że jest to zbiór opowiadań. Czekałam na moment w którym poszczególne historie jakoś się połączą. Tutaj się zawiodłam. A ja nie lubię zbiorów opowiadań po prostu. Wolę zagłębić się w historię, zaprzyjaźnić z bohaterami, poznać ich. A w zbiorze co się dzieje? Zanim powiem "cześć" postaci, już ona mówi mi macha na do widzenia. No cóż. Tutaj nie mogę dać innej oceny niż 5/10.

niedziela, 23 sierpnia 2015

Regulamin tłoczni win - John Irving

Jak wiadomo losy sierot nie zawsze były regulowane prawnie. Jeśli miały "szczęście" to trafiły do sierocińca a potem adopcji. Jeśli nie – musiały żyć na swoją rękę. Czemu słowo "szczęście" zapisałam w cudzysłowie? Opiekunów nikt nie szkolił w opiece nad dziećmi niechcianymi. Nikt nie interesował się ich kondycją psychiczną (czasem po traumatycznych przeżyciach), ich edukacją, późniejszym życiem, rozwojem kulturowym i osobistym. Sierocińce gwarantowały posiłek, łóżko i tyle. Nierzadko w domach dziecka i rodzinach zastępczych wcale nie było kolorowo.

Losem sierot z St. Cloud's zainteresowały się kobiety tam żyjące. Jedna z bardziej wykształconych prostytutek napisała list adresowany do:

"DO DOWOLNEGO URZĘDNIKA W STANIE MAINE, KTÓREGO OBCHODZĄ SIEROTY"
A brzmiał on tak:
"TU, CHOLERA POTRZEBA DOKTORA I, CHOLERA, SZKOŁY I PRZYDAŁBY SIĘ JESZCZE, CHOLERA, POLICJANT I JAKIŚ, CHOLERA ADWOKAT, TU U NAS, W ST. CLOUND'S, BO WSZYSTKIE CHŁOPY OD NAS WYJECHAŁY (MAŁA STRATA), WIĘC NIECH KTOŚ POMOŻE SŁABYM KOBIETOM I SIEROTOM!"
Pismo przeszło przez wiele rąk, uznano je za pilne, ale nikt się nie kwapił aby założyć sierociniec gdzieś na krańcu świata. Tego zadania podjął się Wilbur Larch.

wtorek, 11 sierpnia 2015

Recenzja gościnnie u Bujaczka

Od paru dni moja recenzja jest na blogu Zapatrzona w książki:
Z kryminałami retro nie miałam za wiele wspólnego. Właściwie to nie mogę sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek czytałam jakąkolwiek książkę reprezentującą ten gatunek. Tak naprawdę, powieści detektywistyczne nie należą do moich ulubionych. Oczywiście Chmielewską kocham miłością niezmienną, ale poza tym nie znalazłam autora, który zawładnąłby moim sercem. Mam nadzieję, ze drugą ulubioną autorką zostanie Christie. Niestety jej parę pozycji czeka na półce na lepsze czasy. Ostatnio czytałam sporo fantastyki, literatury kobiecej i faktu, więc postanowiłam sięgnąć po kryminał. Wybór padł na Zbrodnię w szkarłacie. Przekonało mnie właściwie to, że jest porównywana do Agaty Christie...
Zapraszam

Książkę zgłosiłam do:
1. Polacy nie gęsi

wtorek, 4 sierpnia 2015

Czy możliwe jest życie bez mężczyzn?

"Szczęście to drobiazg, którym się delektujesz, siedząc w słońcu w trawie."

Każda kobieta przechodziła przez okres nienawiści, bądź niechęci do mężczyzn. Czasem antypatia była skierowana do jednego przedstawiciela "płci brzydkiej", innym razem – do wszystkich facetów. Chcąc nie chcąc jesteśmy otoczone przez mężczyzn, w domu, szkolnej ławie, w pracy. Koledzy zaczepiają i wyśmiewają, miłość życia odtrąca a ojciec "się czepia". Ile z nas, kobiet po kolejnym zawodzie miłosnym przysięgała sobie, że nie da się omotać i zranić? Ja na pewno. Propozycja przeczytania książki "Dom bez mężczyzn" idealnie wpasowała się w taką właśnie chwilę.

Bohaterki książki są samotnymi kobietami w różnym wieku. Dzieli je wszystko: Rosalie jest instruktorką jogi, Giuseppina ma swój straganik na pchlim targu, Simone tłumaczyła z hiszpańskiego w czasopiśmie turystycznym. Królowa – tak nazywają lokatorki właścicielkę kamienicy, kiedyś była mistrzynią baletu. Jest jeszcze Carla – wyjeżdża do Bombaju a na jej miejsce tymczasowo pojawia się Juliette – montażystka filmowa. Dzieli je wszystko, łączy jeden fakt – każdą z nich zranił mężczyzna. Zdradzali, opuszczali, potrzebowali tylko do seksu.. W kamienicy z tego powodu nie może pojawić się żaden mężczyzna. Nawet hydraulik, czy elektryk. Jedynym samcem w "Casa Celestina" jest kot. Jednak nowa lokatorka głośno sprzeciwia się tej irracjonalnej, jej zdaniem, zasadzie i nie boi się głośno wyrażać swojej opinii.