Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

środa, 30 września 2015

Kolejne spotkanie z kompanią Marchewy.

Oto Ankh-Morpork, Gród Tysiąca Niespodzianek (według przewodnika wydanego przez Gildię Kupców). Cóż jeszcze można dodać? Rozległe miasto, dom miliona mieszkańców, największe na Dysku położone na obu brzegach rzeki Ankh, tak mętnej i błotnistej, że wygląda, jakby płynęła dnem do góry.
Przybysze często pytają: Jak może istnieć tak wielkie miasto? Skoro ma rzekę, którą można przeżuwać, skąd pochodzi woda do picia? Co jest podstawą gospodarki? Jak to się dzieje, że – wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu – działa?
Szczerze mówiąc, przybysze nie pytają o to zbyt często, Zwykle mówią coś w stylu „Którędy do, no wie pan, do... hm.. wie pan, młode panienki, jasne?
Ale gdyby zaczęli choć przez chwilę do myślenia używać mózgu, właśnie o to by zapytali.
Po lekturze Straż! Straż! z niecierpliwością czekałam na kolejną część cyklu Kolekcja Świat Dysku. Jak przyszła do mnie spóźniona paczka natychmiast się za nią zabrałam. Przeczytałam ją szybciej niż zapłaciłam za paczkę. Jak ją widzę?

Znów spotykamy się z przemiłym Marchewą.

Marchewa nie był głupi. Był bezpośredni, szczery, uprzejmy i honorowy we wszystkich swoich działaniach. W Ankh-Morpork cechy te i tak sprowadzały się do głupoty i dawałyby oczekiwaną długość życia meduzy w wielkim piecu – jednak istniały tez inne czynniki. Jednym z nich był cios, który nawet trolle nauczyły się szanować. Drugi to fakt, że Marchewa był szczerze, niemal w nadprzyrodzony sposób sympatyczny. Ludzie lubili go, nawet kiedy ich aresztował. I miał wyjątkową pamięć do nazwisk.
Większą część dzieciństwa i młodości przeżył w niewielkiej kolonii krasnoludów, gdzie po prostu brakowało osób, które mógłby rozpoznawać. Potem nagle znalazł się w wielkim mieście i zdawało się, że jego talent czekał na tę okazję, by się rozwinąć. Wciąż się rozwijał.
Nasz sympatyczny bohater został kapralem, czyli dostanie pięć dolarów miesięcznie oraz nową kurtkę z dwoma paskami. Do Straży Miejskiej zaczęto przyjmować różnych przedstawicieli mniejszości etnicznych, jak chociażby trolle i krasnoludy, którzy się szczerze nie znoszą i większą część czasu spędzają na wyśmiewaniu się z siebie i potyczkach słownych. Do mężczyzn dochodzi jeszcze kobieta, Angua. Jej odmienna płeć okazuje się być najmniejszym z problemów. Jak wiemy z poprzedniego tomu Vimes się żeni z Lady Ramkin. Oddaje on stanowisko, ale nie wiadomo do końca komu. Zdaje się, że nie ma odpowiednio doświadczonego kandydata, który by się nadawał do prowadzenia Straży Nocnej. Niedługo ma oddać odznakę i zacząć „spotykać Odpowiednich Ludzi”. Ale nie wydaje się z tego powodu szczęśliwy.

W tej części mamy wątek kryminalny. Cała historia zaczyna się w Gildii Skrytobójców. Coś tam wybucha. Oczywiście skrytobójcy nie zamierzają współpracować ze Strażą i postanawiają załatwić to sami. Do tego zaczyna się seria tajemniczych morderstw. Skrytobójcy nie mają z tym nic wspólnego, więc jest to przestępstwo. Spraw robi się bardziej tajemnicza, ponieważ Lord Vetinari kategorycznie zakazuje ekipie Vimesa zajmować się sprawą i przekazuje ją Straży Dziennej. Okazuje się, że ma na myśli co innego niż mówi. A mówi się, że tylko kobiety są skomplikowane.

Pratchett jak zwykle uraczył mnie doskonałych humorem oraz plejadą najdziwniejszych postaci. Podoba mi się u tego autora, że pomimo mnogości bohaterów nie gubię się w nich. Każdy jest inny, pełen wad oraz zalet. Z nimi nudzić się nie można. Są umieszczeni w mieście, które jest brudne, pełne szumowin, niebezpieczne, jednak czytając nie widzę szarych barw a kolorowe, tętniące życiem miasto. Na szczęście nie czuję zapachów Ankh-Morpork. I niech tak zostanie.

Ode mnie 9/10. Już się nie mogę doczekać kolejnej części.

Bierze udział w:
1. Klucznik: 4fun

2. Czytam fantastykę

2 komentarze:

  1. Tyle już słyszałam o tym autorze, ale jakoś nie potrafię się za niego zabrać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam lekturę właśnie od pozycji "Straż! Straż!". A tak w ogóle polecam jego książki jeśli lubisz się pośmiać. Z drugiej strony ja zabieram sie od roku za Christie i zabieram...

      Usuń

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.