Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

poniedziałek, 14 września 2015

Książka nie tylko dla blondynek.

Nie ma co ukrywać, że nie jestem w wieku w którym się czyta o pierwszych miłościach, trzepotach serca i "żyli długo i szczęśliwie". Bohaterki w wieku zbliżonym do moich są właśnie po ślubie i najczęściej bajka na tym się kończy. Kobiety o których czytam to zdradzone rozwódki z gromadką dzieci, albo stare panny – karierowiczki, które poznają księcia z bajki i wiją gniazdko. Bohaterka książki, którą przeczytałam dziś rano należy do pierwszej grupy. Ma czwórkę dzieci, parę zwierząt, męża, dom, pisze książki, pracować nie musi. Idealny happy end, prawda?

Otóż nie. Mąż oświadczył, że odchodzi do kochanki a Iwona (bo tak ma na imię główna bohaterka) ma się wynieść jak najszybciej. Cały świat jej runął. Mieszkania nie ma – za to jest intercyza, oszczędności jakieś niby są, dzieci chce odebrać jej mąż, nasyłając opiekę społeczną. Jeszcze jakby tego było mało to dziewczyna najstarszego syna spodziewa się dziecka i rodzice wyrzucili ją z domu. Na szczęście swoich rodziców ma bardzo dobrych i jedzie z całą ferajną na wieś. W pociągu okazuje się, że jest ich więcej ponieważ kotka rodzi.

Iwona stara się poskładać roztrzaskane życie na nowo. Nie może pogrążyć się w łzach i czarnej rozpaczy. Ma pod opieką pięć (a niedługo sześć) istnień. Musi znaleźć pracę, pomóc wybrance pierworodnego przy ciąży, znosić wizyty opieki społecznej, parę razy odwiedzi pogotowie. Matka nie ma łatwo...

Rzadko sięgam po taka literaturę, ale jak już to robię muszę być pewna, że jest warto. A warto jest wtedy gdy jest zabawnie. Tutaj często parskałam, czy nawet wybuchałam śmiechem. Widać, że autorce sprawiło przyjemność napisanie tej książki. Żaden dowcip sytuacyjny nie jest wymuszony, czy sztuczny. Niestety musi być coś do czego się przyczepię. Dla mnie ta powieść był odrobinę mdła, cukierkowa. Książka wprawdzie była dość przewidywalna, ale to akurat nie jest wada, to nie kryminał w którym mamy głowić się nad zagadną. Natomiast brakowało mi w niej pazura, jakiegoś zwrotu akcji. Może więcej eks? Bo szopka jaką odstawił była jakaś taka nijaka. Natomiast wątek który zaczyna się od udawania czyjejś żony jest tak oklepany i stary, że ciężko wprowadzić coś nowego i autorka nie zadała sobie trudu aby nadać świeżości tej historii, sama sprawa rozwija się zaś zbyt szybko. Ale ja po prostu nie lubię "miłości od pierwszego wejrzenia". Mi w ogóle do książki motyw z policjantem nie pasował. Jakby autorka nie miała pomysłu jak wprowadzić męską postać w życie głównej bohaterki. Drugi wątek który mi się nie podobał to przyjechanie kochanki męża po pomoc do Iwony. To z kolei do życia mi nie pasuje. Ja mam dobre serce, ale każda dobroć ma swoje granice. Z drugiej strony był to jedyny moment w którym byłam zaskoczona. Co z bohaterami? Uważam, że są oni dość dobrze napisani. Jak w rodzinie każdy jest inny, jednak są zgodni, tworzą zespół. Jak w życiu. Dzieci młodsze nie rozumieją całej sprawy i tęsknią za ojcem – starsze, które już wiedzą co w trawie piszczy stoją murem za matką. Czytając czuje się cudny klimat wakacji na wsi u dziadków, letni powiew wiatru podczas leniwych popołudni w ogrodzie a z okna w kuchni dobywa się zapach domowego ciasta... Pomimo minusów jakie opisałam wcześniej powieść czyta się bardzo dobrze. Jest to książka, dzięki której można się zrelaksować i odpocząć.

Autorka nie jest znana jeszcze, więc biografii nie można odnaleźć. Jedyna informacja jaką znalazłam dotyczyła kulis powstawania jej debiutanckiej powieści o której piszę. Inspirację do "Nie zmienił się tylko blond" dało jej porzucenie przez mężczyznę właśnie. Jak mówi, po morzu wylanych łez wzięła się w garść i stworzyła bohaterkę, która układa sobie życie po zdradzę. Była to niejako terapia. Czy przyniosła efekt? Na pewno Przybyłek dzięki niej weszła na rynek czytelniczy z przytupem i ma szansę stać się jedną z bardziej poczytnych autorek. Na pewno sięgnę po kolejne powieści autorek licząc że będą tylko lepsze. Ta dostaje 7/10

Książka bierze udział w:
1. Polacy nie gęsi III

2. Klucznik - 4fun

3. Grunt to okładka - optymistycznie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.