Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

środa, 7 października 2015

Na glinianych nogach - Terry Pratchett

"Monarchia jest jak mlecze na łące. Nieważne ile głów się zetnie, korzenie tkwią stale pod ziemią i tylko czekają, by wypuścić nowe łodygi.
To było jak chroniczna choroba. Wydawało się, że nawet najbardziej inteligentne osoby mają w umyśle jakiś ciemny zakątek, gdzie ktoś wypisał: "Królowie. Jaki to świetny pomysł". Ktokolwiek stworzyl ludzkość, wbudował w nią poważny błąd konstrukcyjny: skłonność do zginania kolan.
"

Pratchett stworzył świat od podstaw. Świat Dysku. Jest on płaski, leży na grzebiecie czterech słoni, które stoją na skorupie wielkiego żółwia. Oczywiście miast i krain na mapie Świata Dysku jest mnogość, ale autor chyba najbardziej lubi Ankh-Morpork. Jest ono największe, najbrudniejsze, pełne szumowin... i jest nie do zdobycia. Przede wszystkim działa, głównie dzięki temu, że tutaj zbrodnia i kradzież jest zalegalizowana. Ścigani są tylko złoczyńcy nie należący do Gildii i nie mający przy sobie odpowiedniego dokumentu, potwierdzającego ich prawo do występków. Tych, którzy działają niezgodnie z prawem oraz zwyczajem Ankh-Morpork ściga Straż Miejsca pod kierownictwem Vimesa. Jednak nie przeszedł w stan spoczynku. Zwyczajnie to kocha i najlepiej czuje się w kartonowym obuwiu i tanim mundurze. Rytuały, zwyczaje oraz obowiązki, które pojawiły się po poślubieniu wysoko urodzonej kobiety nie podobają mu się ani trochę. Wyrazem jego buntu jest samodzielne golenie. Nie wiemy jakie uczucia żywi do małżonki, ale może to i dobrze. Jest jedna historia miłosna na tapiecie. Mowa o Marchewie oraz Agui. Pół-kobieta, pół-wilk przeżywa rozterki w związku. Dla niej Marchewa jest za szczery, za sprawiedliwy... Nie ma w nim krzty romantyzmu. A tak w ogóle nie wyobraża siebie, aby związek wilkołaka z człowie.... krasnoludem mógł się udać.

Ale oczywiście nie to jest głównym motywem książki Na glinianych nogach. Ktoś zabija staruszków. Pytanie co komu mogli zawinić: kapłan, oraz piekarz. I kto dokonuje mordów. Tutaj pomaga krasnolud Cudo Tyłeczek, parający się alchemią. To dość niecodzienne zajęcie jak na przedstawiciela tej rasy. Do tego zaczyna nosić kolczyki, malować usta, rzęsy... Czyżby oprócz różnorodności ras do Świata Dysku zawitała różnorodność orientacji? A może odpowiedź jest bardziej przyziemna?

Zostawmy pomalowanego krasnoluda. W opałach jest także lord Vetinari. Ktoś go próbował otruć i robi to nadal mimo wysiłków Vimesa aby ochronić patrycjusza. Oczywiście jedyna osobą, która się tym niespecjalnie przejmuje jest sama ofiara. Oczywiście ktoś próbuje go usunąć, aby posadzić na tronie... Nobbsa. Dostaje on zaproszenia do elit Ankh-Morpork. Bywa w wielkim świecie i jest oswajany z myślą, że miałby być władcą.

Mamy jeszcze trzeci rodzaj bohaterów. Golemy. Są one wypalane z gliny Kapłani wkładają im do głów słowa, które dają im życie, oraz ustalają prawa, jakimi się kierują w życiu. Ich zadaniem jest praca. Potrafią funkcjonować w każdych warunkach, także niebezpiecznych dla człowieka. Nie jedzą, nie śpią, nie marudzą... nie myślą. Od jakiegoś czasu zbierają się w pewnym miejscu, gdzie prowadzą burzliwe "rozmowy". Potem zaczęły popełniać samobójstwa. Co się za tym kryje?

I czy te wszystkie sprawy coś łączy?

Każdy zna pisarza, który napisze jedną, dwie książki, bądź nawet serię, która jest świetna, a potem spoczywa na laurach. Pisząc nawet przeciętne powieści ma pewność, że się sprzeda bo przecież to on, wszyscy pamiętają jego sukces. Potem dopiero po latach się okazuje, że stracił świeżość, pomysł... Tak jak są zespoły jednej piosenki, aktorzy jednej roli, tak są autorzy jednej książki (czy nawet serii). Pratchett stanowczo się do nich nie zalicza. Mam wrażenie, że głowę ma pełną pomysłów, które nigdy się nie skończą. Przecież powieści z cyklu Świata Dysku liczą ponad 40 tomów. Nie przeczytałam ich wszystkich, ale książka Na glinianych nogach została napisana jako dziewiętnasta część w 1996 roku*. Nadal wyczuwa się świeżość, pomysł. Dowcipy sytuacyjne się nie powtarzają, cały czas coś nowego odkrywam w największym mieście Świecie Dysku, który jest absurdalny do granic możliwości, przerysowany a jednocześnie rządzi się prostymi prawami i jest logiczny. Mam wrażenie, że Pratchett przez swoje dzieła w zabawny sposób przestawia poglądy na ważne tematy, takie jak: rasizm, równouprawnienie płci, arystokracja, walka o władzę, nierówność społeczna, odpowiedzialność za swoje dzieło... Może to są jego poglądy? Nie wiem. Każde spotkanie ze Światem Dysku, jest przyjemne, pełne śmiechu i.. krótkie. Tomy.. właściwie tomiki nie są przesadnie grube i można z nimi uporać się w jeden dzień. Pomimo mnogości postaci i opisów nie gubiłam wątku. Podziwiam Pratchetta za to, że potrafi zbudować tak złożony świat i potrafi utrzymać go w ryzach. Podoba mi też fakt, że nie trzeba czytać całej serii, wszystkich części po kolei aby zrozumieć co się dzieje w książce. Jednak cieszę się, że nie dostałam całego cyklu od razu. Oczekiwanie miesiąc na kolejne części podsyca moją ciekawość, wprowadza napięcie i przede wszystkim nie czuję przesytu twórczością autora a dowcip nie powszednieje. Oczywiście pomijam kwestię finansową. Jak dla mnie 9/10.


*dane pochodzą ze strony wikipedia.pl

Biorę udział w:
1. Czytam fantastykę III

2. Klucznik: kupiona w październiku 2015, przeczytana w jeden dzień

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.