Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

sobota, 17 października 2015

Pierwsze spotkanie z włoską beletrystyką.

Dziś wzięłam się za niewymagające czytadełko. Po książce Miłość i medycyna (sądowa) nie oczekiwałam niczego ambitnego. Ot zabawny romansik na ten pochmurny dzień. Nie ukrywam, że zachęciły mnie słowa z okładki:

"Britget Jones spotyka doktora House'a"
Ponieważ jestem zwolenniczką tych dwóch postaci (wprawdzie Bridget wolę filmowa a doktora lubiłam tylko w poczatkowych sezonach), postanowiłam zajrzeć i sama się przekonać o czym mowa.

Alice Allevi jest Włoszką, praktykantką medycyny sądowej. Nie idzie jej to za dobrze. Jest roztrzepana i myślami nieobecna. Jej przełożeni nie kryją, że jeśli bohaterka się nie przyłoży to będzie powtarzała rok. Nie rozwija się. Nie grzeszy także przesadną inteligencją. Jej roztargnienie jest poza moimi granicami pojmowania. Pracę przysłania jej wszystko. Może i rozumiem dlaczego sie zaangażowała w sprawę morderstwa Giulii, ale uważam, że gubienie zwłok podczas rozmowy telefonicznej z facetem jest.. niedojrzałe? Niemożliwe? Przecież to nie jest nastolatka a właśnie się tak zachowuje. Jak podlotek. Na zmianę płacze z byle powodu, aby za chwile być twarda i zimna jak skała. Jest także niestabilna uczuciowo. Jednak jej uwagi dotyczące otaczającego ją świata oraz współpracowników były celne, często zabawne nawet. Zaskakująco inteligentne. Podobnie dzialo się w przypadku rozwiązywania sprawy morderstwa. Tutaj także wykazała się bystrością umysłu, która nie pasowała mi do tej osoby. Nie podobała mi się ta rozbieżność. Miałam wrażenie, że autorka chciała stworzyć na siłę osobę, która przypomina Bridget: roztrzepaną, kochliwą, słodką i uroczą. Zdesperowaną starą pannę. Jednak nie do końca to wyszło. Miałam wrażenie, że te cechy zostały przerysowane, że pisarka po prostu przedobrzyła. Myślę, że te dwie fikcyjne postacie łączy jedynie samotność. Nie są podobne do siebie w żadnym stopniu. Może chodzi o podobieństwo panów kręcących się wokół bohaterki do absztyfikantów Bridget? Że niby jeden bo babiarz, który zalicza wszystko co się rusza aby potem porzucić a drugi to porządny, acz lekko sztywny facet? Znów kulą w płot. Teraz poruszmy kwestię doktora House'a. Gdzie on jest? Że niby Claudio? Nie przypomina go w żadnym stopniu. Nie jest genialny, oschły, czy nawet obdarzony intuicją jak serialowy lekarz. Jest po prostu bucem, zapatrzonym w czubek własnego nosa i... nie tylko nosa. W jednej recenzji przeczytałam, że to Alice jest połączeniem Jones i House'a... Ciekawa hipoteza, aczkolwiek ja się z nią nie zgadzam. Tak różnych postaci nie można połączyć w jedno, a jeśli nawet już to nie wystarczy stworzyć roztrzepanej kobiety, obdarzonej jakąś tak intuicją aby rzucać nazwiskami jednych z najbardziej rozpoznawalnych filmowych postaci. Moim zdaniem to chwyt marketingowy, nieudany zresztą. A może i nie? W końcu sięgnęłam po tę książkę. Jednak przyczynił się do mojego rozczarowania.

Co z pozostałymi bohaterami? Żaden nie został napisany tak, aby pozostał mi w pamięci. Każdy był inny, to prawda, ale wszyscy byli bez wyrazu i konkretnej osobowości. Jędza była jędza, brzydka kujonka nie wychylała się zza biurka.. Wszystko jakieś było takie sztampowe, przewidywalne.. nudne. Dlatego też nie będę przestawiać postaci tutaj występujących.

"Każdego ranka, nieważne, czy jesteś lwem, czy gazelą: zaczynaj biec!"
Ale nie jest tak, że książka ma same minusy. O co to to nie. Właściwie Autorka uratowała tę powieść. Tak, jak pisałam wyżej: celnymi, inteligentnymi i zabawnymi uwagami. Wprawdzie miałam wrażenie, że dowcipy sytuacyjne są często wymuszone, albo przerysowane, ale te słowne – wcale nie. Z książką uporałam się także dzięki prostemu językowi. Nie czułam znużenia książką, pomimo, że bohaterki nie polubiłam. Czy sięgnę po kolejne części? Jestem trochę ciekawa, czy autorka rozwinie się i dopracuje postacie, ale nie jest to priorytet. Jeśli będę miała możliwość wypożyczenia kolejnych tomów, to chętnie skorzystam. Kupować, czy szukać na siłę nie mam zamiaru. Dla kogo ta książka? Na pewno są czytelniczki, które lubią proste romanse, kryminały bez zwrotów akcji. Coś, co można przeczytać w jeden wieczór/ poranek nie myśląc przy tym za bardzo. To dla nich właśnie jest Miłość i medycyna (sądowa). 5/10

Książka bierze udział w:
1. Klucznik – książka przeczytana w jeden dzień.

4 komentarze:

  1. No to teraz wiem kiedy mogę po nią sięgnąć albo i nie, bo jakoś przestała mnie kusić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po takim tytule i przyciągajacych uwagę sloganach na okładce spodziewałam się cudu wydawniczego. Szkoda zmarnowanego potencjału, dzięki Tobie wiem, że czytać tego nie będę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, ze moja opinia była przydatna :)

      Usuń

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.