czwartek, 31 grudnia 2015

Co wybrać? Czerwień, czy niebieski?

Nie sięgam po młodzieżową literaturę. Jednak pomyślałam, że może niepotrzebnie się ograniczam? Że dziecko które uwielbia kolorować i oglądać bajki, jest także nastolatką, łaknącą pierwszej miłości? Zatem w ramach wyzwania 52 sięgnęłam po Biała jak mleko, czerwona jak krew. Książka ta zachwyciła mnie okładką i postanowiłam jej dać szansę.

Głównym bohaterem jest Leo. Nastolatek. Chłopak postrzega świat przez barwy. Właściwie przez trzy barwy. Nie znosi bieli. Kojarzy mu się z negatywnymi emocjami. Silvia – najlepsza przyjaciółka jest niebieska. I dlatego jest powierniczką, pocieszycielką.. ale nie miłością. Bo ona jest czerwona. Jak Beatrice. Ma zielone oczy, ogniste włosy. Jest tajemnicza, nieznana, pociągająca. Nie on pierwszy i nie ostatni zakochał się w dziewczynie, której nie znał. Powieści na temat pierwszych miłości były całe tony. Więc autorzy muszą się troszkę wysilić, aby napisać coś oryginalnego.

Jak wspomniałam, w życiu chłopca ważne są barwy.

"Każda rzecz jest kolorem. Każde uczucie jest kolorem. Cisza to biel. Biel jest kolorem, którego nie znoszę – nie ma granic. Białe plamy na mapie, białe, noce, biały wiersz, wywiesić białą flagę, dostać białej gorączki, mieć białe skronie... Właściwie biel nie jest kolorem. Jest niczym. Podobnie jak cisza, czyli nic bez słów i bez muzyki."
Powiem szczerze, że po tym wstępie miałam nadzieję, że główny bohater będzie synestetykiem. To mogłoby być coś ciekawego. Niestety okazało się, że autor przesadził z patetycznością po prostu. Jak czytałam wywody Leo, to miałam jedną myśl: nastoletni chłopcy tak nie mówią. Oczywiście, bohater gra w piłkę, ma wiernego przyjaciela, przyjaciółkę – kujonkę, kodeks chłopięcy, słucha muzyki odpowiedniej dla osobnika w jego wieku, bywa klasowym łobuzem. Jednak te dwie strony jednej osoby: typowego nastolatka i wyniosłego poety, gryza się ze sobą.

"Widok Twoich pleców nigdy nie będzie dla mnie tym samym co widok pleców innych ludzi. Kiedy Ty się ode mnie odwracasz, czuję się, jakby życie się ode mnie odwróciło. "

Jednak pomijając zupełnie nie "nastolatkowy" język to powiem że sama historia, mimo iż jest typowa, ma jakiś powiew świeżości. Chłopak przez całą książkę dorasta, uczy się doceniać to co rzeczywiście jest ważne, w końcu zrozumie ile warte jest życie i czym tak naprawdę jest miłość. Książka jest na swój sposób urocza, ale nie przesadnie słodka. Tak po środku.

Powieść mnie nie zachęciła do zapoznania się z gatunkiem, ani twórczością artysty. Nie mam chęci również posiadać własnego egzemplarza i wracania do niego. Czas spędzony z Biała jak mleko, czerwona jak krew nie był stracony, jednak zachwycać się nie ma nad czym. Ocenę wystawię 5/10 jak zawsze w przypadku książek, które są przeciętne.

Dzisiejszy wpis nie jest długi. Idźcie ludzie się bawić, a nie ślęczycie przed komputerem :)


Książka bierze udział w:
1. Wyzwanie 52 - 24. Książka, która zachwyca mnie okładką.

2. Grunt to okładka – roślinność (kobieta trzyma kwiat w dłoniach)

2 komentarze:

  1. Zachwyca mnie okładka tej książki, ale po takiej recenzji raczej nie będę jej szukała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm, hm... Potworze, zniechęciłaś mnie do niej, wiesz? Chwilowo nie mam ochoty na takie powieści, nie mówię o gatunku, ale fakcie, że jest taka patetyczna. Ale może kiedyś. ;)

    OdpowiedzUsuń

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.