Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

wtorek, 15 grudnia 2015

Jeśli chcesz aby było coś zrobione, to.. absolutnie zakaż mu to robić.

"Ludzie wierzą, że to oni wpływają na opowieści. Tymczasem jest odwrotnie.
Opowieści istnieją niezależnie od osób, które w nich występują. Dla kogoś, kto o tym wie, wiedza to potęga.
Opowieści – szerokie, falujące wstęgi ukształtowanej czasoprzestrzeni – powiewały i rozwijały się w całym wszechświecie od początków czasu. I ewoluowały. Najsłabsze wymarły, a najsilniejsze przetrwały i z każdym powtórzeniem nabierały mocy...
[...]
I dlatego tysiąc bohaterów wykradło ogień bogom. Tysiąc wilków pożarło babcię, tysiąc księżniczek zostało pocałowanych. Milion nieświadomych aktorów poruszało się mimowolnie po ścieżkach opowieści.
"

Każdy z nas zna opowieści o wróżkach chrzestnych, wiedźmach, wilkach, czerwonym kapturku, śpiącej królewnie, trzech świnkach i tak dalej, i tak dalej. Bajki opowiadały nam mamy na dobranoc, można było kupić na płycie, w końcu wiele moich rówieśników czyta je swoim dzieciom przed snem. Są to wciąż te same bajki. Oczywicie na rynku czytelniczym widzę co rusz nowe pozycje, ale są jednak opowieści, które zna każdy bez względu na wiek. I zawsze niosą za sobą tę samą magię. Baśnie rozwijają w dzieciach wrażliwość na dobro, piękno i miłość, pozwalają uwierzyć, że problemy kazdy może rozwiązać... W końcu wspólne czytanie umacnia więź między rodzicem i dzieckiem. Choć niestety coraz więcej widzę wyręczanie się przez dorosłych telewizorem w wychowaniu potomków. To prawda, że obecnie tworzy się animacje edukacyjne, jednak nic nie zastąpi czasu spędzonego z mamą i tatą. A straconego czasu nie da się już narobić.

Pratchett odświeżył nieco zakurzone karty baśni i potraktował je inaczej. Gdzie nic nie jest czarno-białe. Dobro miesza się ze złem a to kto jest postacią pozytywną czy negatywną zależy wyłącznie od punktu widzenia. Tak więc mamy wilka, który cierpi katusze myśląc, że jest człowiekiem i modli się o śmierć, kopciuszka, który wcale nie chce wychodzić za księcia, różdżkę, która zamienia wszystko w dynie, Voo Doo...

"Ale nawet Magrat, która nie miała doświadczenia, wyczuwała już Genoę tak, jak barometr wyczuwa ciśnienie. W Genoi opowieści ożywały. W Genoi ktoś próbował spełniać sny.
Pamiętacie niektóre ze swoich snów?
"

Dezyderata Hollow była wróżką chrzestną. One występują parami. Druga była Lilith de Temscire. I to ta ostatnia próbowała wypełniać opowieści, pomimo iż główni zainteresowani wcale nie pragnęli "happy endu". To wróżka, która unieszczęśliwia ludzi. Dezyderata próbuje jej w tym przeszkodzić, ale nie może. Umiera. Wie, że potrzymać szatańską wróżkę może jedynie babcia Weatherwax. No ale przecież nie można jej poprosić, albo co gorsze kazać to zrobić. Także zostawia list do Magrat, w którym przekazuje jej różdżkę i wyraźnie zakazuje podróży babci do Genoi. Każe także młodej wiedźmie dopilnować, aby księżniczka wyszła za księcia. Wspomniałam, że zarówno Dezyderata oraz główna zainteresowana chcą czegoś dokładnie przeciwnego? Także nasze bohaterki wyruszają w podróż uzbrojone w siłę ducha, oraz różdżkę, która zamienia wszystko w dynię.

Pratchett jak zwykle wykazał się ogromną wyobraźnią i poczuciem humoru. W mistrzowski sposób miesza bajki, zwyczaje różnych kultur, spostrzeżenia dotyczące otaczającego go świata z fikcją literacką. Autor wymyślił świat. Od początku do końca, zaczynając od praw nim rządzących, poprzez ustroje polityczne i folklor, kończąc na rasach i charakterach konkretnych bohaterów. Ja przyznam się szczerze, że zaczynam się wgłębiać dopiero w temat, ale jestem zachwycona różnorodnością świata. To prawda, że pełen jest szumowin, różnej maści rzezimieszków, czy osób bez kręgosłupa moralnego. Jednak Dysk ten nie jest absolutnie zły i mroczny. Postacie tutaj przestawione są proste, ale nie papierowe, są na swój sposób dobre, jednak zazwyczaj są dość... egocentryczne. Podziwiam umysł, który stworzył tyle dzieł. Mimo iż części Świata Dysku czytałam już trochę, nie czuć zmęczenia materiałem, dowcipy się nie powtarzają, każdy z bohaterów jest jedyny w swoim rodzaju.

Jednak w tę część nie mogłam się wciągnąć. Bardzo długo ją czytałam, mimo iż grubością nie powalała. Nie wiem, czy to jest przesyt Pratchettem (choć kumpel na ten argument odpowiedział, że Światu Dysku nie może być za dużo), może mam problem z babcią. Nie jest tak, ze nie lubię tej postaci, ale do moich ulubionych należeć nie będzie. Tutaj dodam tylko, że nie mogę się doczekać na cykl ze ŚMIERCIĄ. Tę postać kocham i cały czas mi jej mało. Ale wracając do książki, powiem że ta część mnie nie porwała specjalnie. Nie była zła. Przecież to Pratchett, pewnie zachwyciłabym się instrukcją obsługi pralki, gdyby takową napisał, ale jednak nie umiałam stać się częścią tej opowieści. Dlatego też: 7/10

Książka bierze udział w:
1. Czytam Fantastykę III

3 komentarze:

  1. Skoro z mej miłości pozwoliłaś mi przeczytać swoją recenzję -jestem. :D
    Mówisz, że nie zaiskrzyło za bardzo... Źle się dzieje w tym państwie, źle... Ale dobrze, że nie ma tragedii. No ale, w końcu to Pratchett. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jest to pozycja dla mnie. Zdecydowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pratchettem jest tak: albo się lubi jego humor, albo nie :)

      Usuń

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.