Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

środa, 6 stycznia 2016

Natalii 5. Będzie wesoło.

Dotąd przeczytałam jedną książkę Olgi Rudnickiej: Diabli nadali. Początkowo sięgając po nią obawiałam się naśladowania Chmielewskiej, która niewątpliwie jest królową kryminału komediowego. Po paru stronach moje wątpliwości zostały rozwiane. Autorka ma swój własny styl, świetnie operuje słowem pisanych i potrafi wywołać śmiech. Zatem zachęcona poprzednią pozycją sięgnęłam po pierwszą część trylogii Natalii 5. Jak tutaj mi się podobało?

Na początku poznajemy pięć kobiet w różnym wieku, mających różne wykształcenie, inne życia. Jedna to kobieta porzucona dla "młodszej i ładniejszej", wywalona na bruk z dziećmi, druga (niespełniona dziennikarka i pisarka) żyje w nieudanym związku z prawnikiem, trzecia jest młodą artystką, ubierającą się na czarno, czwarta – szara myszka z despotyczna matką. Ostatnia jest sztywną pracownicą banku. Dzieli je wszystko, łączy ojciec. Jarosław Sucharski był bigamistą. Miał wiele żon i kochanek. Spłodził z nimi pięć dziewczyn. Aby mu się nie myliły nazwał je tym samym imieniem. To musi przynieść serie pomyłek.

Ojciec zginął samobójczą śmiercią. Kobiety w spadku dostały po milionie złotych, oraz wielką willę, do której są zmuszone wprowadzić się do wyjaśnienia sprawy. Policjant prowadzący sprawę podejrzewa, ze Sucharskiemu ktoś pomógł zginąć i postanawia przyjrzeć się siostrom.

Moment spotkania kobiet okazał się dla każdej z nich przełomowy. Okaże się, że to co z powodu budzi oburzenie i niedowierzanie, po pary dniach zmienia całe życie. Zmiany te okraszone są wyśmienitą porcją dobrego humory, mnóstwem pomyłek, nieporozumień oraz kobiecego ciepła.

Muszę wtrącić parę słów o okładce. Zazwyczaj nie poświęcam jej zbyt wiele uwagi. Na ogół są w porządku. Czasem pasują do treści, czasem mniej, ale nigdy mi nie wadzą. Inaczej jest w przypadku tej powieści. To co się dzieje na zewnątrz i w środku ma sie jak kwiatek do kożucha. Nie dość, że dobór czcionki jest okropny (w drugiej części jest jeszcze gorzej), to sam obrazek wygląda bardziej jak nieudany eksperyment kompletnego braku pomysłu z osobą, po internetowym kursie grafiki. I to przyśpieszonym. Kobieta u góry przywodzi mi na myśl ducha opiekuńczego domu, ewentualnie zmarłą, która spogląda na dom. Niestety (albo stety), tutaj żadna z kobiet nie ginie. Dla kontrastu z chmurnym i burzowym niebem mamy słoneczny (acz trochę przyciemniony) pałac z zieloną trawką. Proszę Was. Mam nadzieję, że wydawnictwo pójdzie po rozum do głowy i wyda trylogię w spójnej szacie graficznej, ponieważ tutaj ktoś zapomniał ujednolicić okładki. Wprawdzie w kolejnych częściach widzimy ten sam dom, jednak patrzac na tomy nie domyśliłabym się ze jest to całość. Także nie sięgnęłabym po te książki, gdybym nie czytała opinii. Ta świetna trylogia, została zamknięta w opakowaniu, które mówi "te książki tak przeciętne, albo nawet złe, że wydawnictwo nie uważało, że zatrudnienie dobrego grafika jest potrzebne - i tak wyląduje w koszu książek w przecenie". Ja wiem, nie oceniajmy ksiązki po... tak, tak. Ale to okładka właśnie, ma zrobić wrażenie na czytelniku. Ona ma zachęcić do wzięcia jej z półki i przeczytania opisu.

Niemniej to nie okładka książki nie czyni. Sama historia jest świetnie napisana, dowcipnie przede wszystkim. Bohaterowie są napisani dobrze. Nie są kartonowi i płascy. Każdy na swój charakter, choć nie da się nie zauważyć, że to kobiety maja go po prostu więcej. Choć który z mężczyzn da radę pięciu, wściekłym damom? Kobiety mają swoje za uszami, kłamią, kłócą się, ale gdy ktoś nastanie jednej na odcisk to... lepiej niech ucieka. Książce daję 8/10


Na koniec smaczek: Jarosław czy Tadeusz?


Książka bierze udział w:
1. Grunt to okładka: budynek 1/3

2. Klucznik: co się odwlecze to nie uciecze

3. Karciane wyzwanie książkowe: 7Kier – kryminał


4. Polacy nie gęsi IV kryminał z chumorek

2 komentarze:

  1. Pomijając okładkę i gafę z imieniem, cieszę się, że Rudnicka przypadła ci do gustu. Obie mamy jeszcze trochę do nadrobienia a potem zostaje nam czekać na kolejne perełki. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam, że Rudnicka trochę popisała. Jest co czytać:)

      Usuń

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.