Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

wtorek, 26 lipca 2016

Czy pójście w las z Wilkiem wyjdzie Czerwonemu Kapturkowi na dobre?

"Nie dziękuj mi za mówienie ci prawdy, kiedy kłamstwo byłoby dla ciebie zbawieniem. "

Skoro się powiedziało a książka Cinder to trzeba powiedzieć b i sięgnąć po Scarlet. Pozycję skończyłam chwilę przed wyjściem na pociąg zmierzający do siedliska brudu moralnego i rozpusty jakim jest przystanek Woodstock. O tej imprezie niebawem napiszę parę słów. Dziś zapraszam na wieczór z Sagą księżycową.

Na początku poznajemy młodą (choć starszą od bohaterki poprzedniej części) dostawczynię warzyw. Charakterystyczną częścią jej ubioru jest czerwona bluza z kapturem. Coś wam to mówi? Nie? A babcia i Wilk? Nasza nowa bohaterka mieszka we Francji z babcią. A raczej mieszkała. Starsza kobieta zaginęła i nikt się tym nie przejmuje. Policja przerywa śledztwo a miejscowi coś przebąkują o obłąkanej staruszce, która sama uciekła. Jednak intuicja podpowiada jej, było inaczej. A to może szósty zmysł zrozpaczonej wnuczki nie chce dopuścić smutnej prawdy? W rozwiązaniu zagadki chce jej pomóc chłopak nazywany Wilkiem. Stanowczo nie jest on księciem z bajki na białym koniu. Niezwykła tajemniczość i zajęcie jakim się para raczej nie zbudzają zaufania. Jak zaufać człowieku biorącym udział w nielegalnych walkach? Czy warto oceniać człowieka po pozorach? Czy każdy zasługuje na szansę i zrozumienie? To się okaże. Tymczasem...

...Cinder ucieka z więzienia. Uzbrojona w nowoczesną rękę oraz zdolności Lunarki wydostaje się ze swojej celi. Niestety źle trafia i napotyka samozwańczego kapitana. Jest młody, ale trochę nabroił. Może pochwalić się, na przykład kradzieżą statku Armi Republiki Amerykańskiej. Ten fakt powoduje, że Cinder postanawia uciec z nim. Jednak nie decyduje się na spotkanie z doktorem Erlandem, który to pomógł jej w ucieczce (poprzez uzbrojenie). Chce dowiedzieć się co nieco o swoim pochodzeniu. Sądzi, że odpowiedzi uzyska we Francji.

wtorek, 12 lipca 2016

Dawno dawno temu, żyła dziewczynka która na balu zgubiła... stopę?

Miesiąc temu odbyła się wymianka z okazji Dnia Dziecka u Fenko. Każdym miał wysłać listę książek, które chciałby przeczytać a druga osoba robiła tematyczną paczkę. Mój prezent robiła Agnieszka. Otrzymałam dwie części Sagi księżycowej. Wprawdzie nie jestem zwolenniczką powieści dla młodzieży, ale opis łączący baśń o kopciuszku z gatunkiem science fiction oraz mnóstwo pozytywnych komentarzy zachęciło mnie do próby sięgnięcia po nią. Z tego co wiem polskie wydawnictwo nie zamierza kontynuować tłumaczenia serii. Zaraz zobaczycie czy żałuję, czy nie bardzo.

Poznajemy Cinder. Urodziła się ona długo po naszych czasach, w Pekinie przyszłości. W wyniku wypadku stała się cyborgiem. Co oznacza, że urodziła się jako człowiek, ale dla ratowania jej życia zostały wszczepione elektroniczne podzespoły i sztuczne kończyny. Jej umysł współpracuje z komputerem, który na bieżąco monitoruje jest stan. Potrafi stwierdzić kiedy kłoś mija się z prawdą. Według prawa niestety nie jest równa ludziom i nie posiada praw do samostanowieniu o sobie, wolnej woli, prawa do posiadania majątku... Generalnie należy do opiekuna. A raczej opiekunki, która jest wdową po pierwszym opiekunie bohaterki. Może nie można jej nazywać macochą, ponieważ Cinder nie jest uznawana za człowieka i nie można jej adoptować, ale schemat jest ten znajomy. Cinder ma dwie przyrodnie "siostry", których potrzeby zawsze są stawiane znacznie wyżej niż bohaterki. Dziewczyna jest jednym z najlepszych mechaników w mieście. Może i nawet najlepszym. Pracuje na rynku. Ludzie chętnie korzystają z jej usług, ale jest traktowana jak wyrzutek. Ma jedna przyjaciółkę i jest nią android. Nie muszę dodawać, że dziewczyna nie otrzymuje wynagrodzenia, tylko jej opiekunka? Dziewczyna dobrze zarabia, lecz jest traktowana jak darmozjad i leń. Do bohaterki przychodzi z prośba o pomoc książę Kai, który nie domyśla się, że jest ona "półczłowiekiem" a w pałacu szykuje się bal, na który nie ma szans iść...