Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

czwartek, 1 września 2016

Co, tak naprawdę, dzieje się na wyspie?

Nie tak dawno, widziałam interesujący filmik. Założono dziewczynce ładne ubrania. Chodziła między ludźmi, prosząc o pomoc. Bardzo chętnie oni zapraszali ją do stolika, karmili... Przejęli się losem dziecka. Później, tę samą dziewczynkę rozczochrano, miała na sobie brudną odzież. Robiła to samo co wcześniej, jednak reakcja była zupełnie inna. Dorośli odganiali dziecko, używali przykrych słów. Eksperyment trzeba było przerwać.

Od starożytności człowiek próbuje zrozumieć swoją naturę. Nawet dla nas jesteśmy zagadką. Próbujemy się zrozumieć przez pryzmat religii, nauki, filozofii, czy sztuki. Naukowcy nierzadko sięgają po środki budzące wątpliwości etyczne. Większość zna eksperyment więzienny (przeprowadzony przez Philipa Zimbardo), czy eksperyment Milgrama – wyniki tych badań mogą naprawdę szokować, ale i odpowiadają na wiele pytań. Darley i Baton badali poziom ludzkiej empatii, dr Money obalił własną teorię o tożsamości płciowej. Zapłaciła życiem i zdrowiem rodzina królika doświadczalnego. Czasem aby odkryć naturę człowieka trzeba sięgnąć po środki wątpliwe etycznie.

Eva Pohler napisała książkę, w której głównym wątkiem jest eksperymentalne leczenie depresji za pomocą strachu. Tytułowa Wyspa tajemnic ma być ostatnią deską ratunku dla osób, dla których leczenie nie przynosi rezultatu.

- Strach sprawia przynajmniej, że docenia się życie. Nie zgodzisz się z tym?
- Nie. - Daphne słyszała, jak pozostali szepczą na jej temat, ale nie obchodziło jej to. Niech się śmieją. Ona myślała o tym, żeby się stad wydostać.
- Gdybyś nie doceniała życia, to byś się nie bała. Nie zrobiłoby Ci różnicy, co się z tobą stanie – argumentował jej przyjaciel.

Daphne Janus po traumatycznym przeżyciu, cierpi na ciężką depresję. Uważa, że to ona jest winna śmierci siostry i karze się co dzień za to. Nie pozwala sobie na choćby odrobinę szczęścia. Myśli, że nie zasługuje na dalsze życie. Rodzina dziewczyny sięga po broń ostateczną – doktor Hortense Gray i jej niekonwencjonalne metody. Dziewczyna pierwotnie przekonana o tym, że jedzie na wycieczkę z najlepszym przyjacielem, z czasem odkrywa, czym jest ośrodek. Na początku ćwiczenia wyglądają niewinnie i może zabawnie: duchy w pokoju, zablokowana winda... Z czasem jednak dziewczyna dostaje mnóstwo sprzecznych informacji, nie wie komu ufać. Czy wyspa jest tym, czym się wydaje? Czy grozi bohaterce prawdziwe niebezpieczeństwo, czy to wszystko jest niewinną grą?

Książkę tę pokazała mi Bujaczek. Była ciekawa, jak ja ją odbiorę. Sama miała do niej ambiwalentny stosunek. Moja opinia jest bardziej sprecyzowana.

Zacznijmy od okładki, która jest po prostu kiczowata. Moim zdaniem, nie pasuje do treści. Ale nie oceniajmy książki... tak, tak. Ignorując okładkę, zagłębiłam się w treść. Myślałam, że tutaj znajdę mroczne klimaty, jakiś dreszczyk grozy, grę emocji, balansowanie na granicy kłamstwa i prawdy. Niestety nic z tego. Autorka miała pomysł. Dość oryginalny i interesujący, przyznaję. Nie potrafiła, jednak go przelać ma papier. Nie zna się na psychice ludzkiej, nie umie budować klimatu. Nieudolne próby stworzenia takowego, kończyły się na zamęcie i braku wyrazistości. Niestety, odniosłam wrażenie, że autorka więcej wysiłku włożyła w opisanie piękna wyspy, niż w kreację bohaterów. Żaden, nawet główna bohaterka, nie przyciągnął mojej uwagi. Nie potrafiłabym wymienić cech charakteru żadnego z nich. Nie rozumiem także zabiegu, powtarzania co chwilę bohaterce, że to wszystko to ćwiczenia, leczące jej chorobę. Lepsze by było moim zdaniem, gdyby fakt ten, wydał się na końcu. To niestety przyczyniło się do tego, że fabuła nie była zaskakująca wcale. Zabiła także klimat w zarodku. Koniec, niestety, był absolutnie przewidywalny i płytki. A od powieści tego typu mam prawo wymagać zastanowienia się nad natura ludzką, jakiejś refleksji.

Prosty, może aż za prosty język powieści, nie postrzegam jako minus, w książce skierowanej do czytelników znacznie młodszych ode mnie. Oczywiście uważam, że współcześni nastolatkowie nie potrzebują wcale uproszczonej treści, ale co ja tam wiem. Nastolatką nie jestem już dawno. Jednak po wykładowczyni literatury spodziewałam się czegoś lepszego. Podobno to część trylogii. Jakoś nie chcę wiedzieć co dalej będzie. 3/10


Biorę udział w:
1. Karciane Wyzwanie Książkowe 8PIK: Autor - jeszcze żyje

2. Grunt to okładka - jesień (deszcz)

4 komentarze:

  1. Wiedziałam, że będziesz ostrzejsza :D
    Masz racje co do minusów, ale i tak mam mieszane odczucia. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja w ogóle jestem ostra... albo marudna. Zależy jak na to spojrzeć.

      Usuń
  2. Oj czepiasz się, a może to piękno wyspy było ukrytym asem książki? A ty już taka krytyka. ajaj xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że to książka przyrodnicza z elementami thrillera? Poczekaj, to mogłoby mieć sens... A nie. Ta książka nadal jest kiepska :D

      Usuń

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.