Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

niedziela, 18 września 2016

Fajna bajka dla dzieci. Czy tylko dla nich?

Bardzo często z Ireną rozmawiamy o książkach. Nasza wieloletnia przyjaźń zaczęła sie w liceum a utrzymała się dzięki jednej wspólnej pasji - są to książki właśnie. Narodził się o pomysł, aby każda z nas wybierała po jednej książce w miesiącu i byśmy rozmawiały o nich. Jestem ciekawa czy taka forma recenzji przypadnie naszym czytelnikom do gustu. Zatem zapraszam do pierwszej odsłony rozmówek książkowych!

"Pewnego dnia miałem nawet okazję spróbować książki, którą na moim terenie zostawil jeden z opiekunów.
Smakowała jak termity.
"

Agata: Witaj na moim blogu. Ja u Ciebie bywałam Ty u mnie jeszcze nie.
Irena Bujak: Hej, tak, w końcu i ja musiałam nawiedzić Twoje internetowe cztery kąty.
Agata: Zatem napij się herbaty i zaczynamy
Irena Bujak: *siorbie*
Agata: Dzisiejszym tematem naszych rozmówek będzie książka Jedyny i niepowtarzalny Ivan.
Irena Bujak: Książka, którą kupiłyśmy całkiem spontanicznie, nie wiedząc, co zastaniemy w środku.
Agata: Właśnie. Wcześniej nie słyszałam o tej powieści ani o wydawnictwie, ani nawet o autorce. Do dziś nie wiem, jak sprzedawczyni nas do niej namówiła i czemu właściwie ją kupiłam.
Irena Bujak: To tak samo, jak ja. Chociaż nie, o wydawnictwie coś tam słyszałam, ale autorka, jak i ten tytuł nic mi nie mówił. I też nie mam pojęcia, jak tego dokonała, ale z tego miejsca jej dziękuję za skuteczny „atak” na nas.
Agata: No tak. Ten spontaniczny zakup się niewątpliwie opłacił. Kupiłaś kiedyś wcześniej książkę, nic o niej nie wiedząc?
Irena Bujak: Hm, nie. Za każdym razem był mi znany autor lub o niej czytałam. Tak w ciemno nigdy mi się jeszcze nie zdarzyło. A Tobie?
Agata: Właśnie też nie. Ale nie żałuję
Irena Bujak: Ja tak samo. Dawno nie czytałam tak dobrej książki. Bardzo podoba mi się forma, w jakiej została napisana. Wszystkie powieści są opisane przez mnóstwo słów, a tutaj za pomocą krótkich zdań bez zbędnych słów autorka przekazuje te wszystkie emocje, obrazy i wydarzenia.
Agata: Tak książka jest podzielona na krótkie rozdziały, czasem nie zajmują nawet całej strony. Każda myśl jest w oddzielnym akapicie. To spore ułatwienie dla dzieci, bo to do nich jest kierowana powieść.
"Chłopiec pluje na szybę. Dziewczynka rzuca garść kamyków.
Czasem cieszę się, że ta szyba tu jest.
[...]
– Oślizgłe szympansy – mamroczę. Rzucam klopsem.
Czasem chciałbym, żeby tej szyby nie było.
"

Irena Bujak: Fajne jest to, że właśnie pomimo tego, że to powieść dla młodszych czytelników, to i dorośli się w niej zaczytają. Bo nie zależnie od wieku, skłania ona do przemyśleń. Może też być fajnym wstępem do rozmów z dziećmi na poruszane w niej tematy.
Agata: Tutaj jest mowa o więzieniu zwierząt w zbyt małych klatkach i cyrkach, ku uciesze ludzi. Zwierzęta występujące tutaj zostały wyrwane z naturalnego środowiska przez kłusowników. Ivan — goryl został kupony przez Maca i traktowany jak dziecko. Niestety za bardzo urósł i już nie nadawał się jako pupilek. Dostał małą, brudną klatkę z telewizorem, kredkami i pękniętą szybą.
Irena Bujak: Również za serce chwytają historie Stelli i Ruby – słoni, które tak jak Ivan zostały schwytane i uwięzione w klatce, gdzie nawet nie mogły się swobodnie poruszać. Dodatkowo łamano ich siłę woli, by były posłuszne i wykonywały sztuczki. Serce mi się łamało, gdy czytałam, jak były więzione przez łańcuchy i bite... Co jeszcze budziło mój sprzeciw to brak odpowiedniej opieki dla nich.
Agata: Trzeba dodać, że obie były wcześniej w cyrku. To tam łamano je przez przykuwanie łańcuchami. Tutaj miały klatki gdzie sama Stella mogła zrobić po dwa kroki w jedną stronę. Dopóki Ruby nie dołączyła była sama. Należy wspomnieć, że zarówno goryle, jak i słonie są zwierzętami stadnymi. Do szczęścia potrzebują grupy i przestrzeni. Ruby jest malutką słoniczką. Miała koszmary związane z „tresurą”. Jeszcze jednym bohaterem jest Bob. Malutki, szczurkowaty piesek, który jako jedyny przetrwał wśród szczeniaków, wyrzuconych na autostradzie. Te historie nie stawiają ludzi w zbyt dobrym świetle.
Irena Bujak: Niestety, to pokazuje, jak bardzo ludzie potrafią być bez uczuć, aby tylko osiągnąć zamierzony cel bądź pozbyć się problemu. A zwierzęta, nie tylko te występujące w książce, ale wszystkie, czują jak my. Potrzebują okazania im uczuć i obecności innych obok siebie, bo samotność nie jest fajna dla nikogo. Bob powiedział w książce, że karaluchy mają życzliwsze dusze, a szczury większe serca niż ludzie. Smutne, ale prawdziwe.
Agata: Książka mówi o tym, co się dzieje, gdy pieniądze przesłaniają świat i blokują uczucia. Ivan nie skarżył się na swój los, uznawał to za coś normalnego. Pamiętasz, czemu nie miał wspomnień związanych z życiem na wolności?
Irena Bujak: Wyparł je ze świadomości, bo bał się, że umrze tak jak jego siostra bliźniaczka z tęsknoty za domem, rodziną i wolnością. Rozumiem jego lęk po tym, jak stracił siostrę.
Agata: Dzięki Ruby zrozumiał, co stracił. I zrozumiał, czemu Julia malowała mu zawsze smutne oczy. Zauważyłaś, że tylko dziewczynka rozumiała, co się dzieje ze zwierzętami?
Irena Bujak: Tak, bo odebrano mu jego szczęście. Jak czuć radość, gdy nic nie cieszy? Julia to przykład człowieka, który udowadnia, że na szczęście nie wszyscy są bez serca. Ona i jej tata pokazali, że nie wszyscy są obojętni na krzywdę zwierząt.
"Odkryłem, że zadanie domowe to coś takiego, co wymaga ostrego ołówka, grubych książek i przeciągłych westchnień."

Agata: Wydaje mi się, że tu chodzi o coś innego. Dzieci nie widzą świat przez pieniądze. Nie znają ich wartości. Są wrażliwe na otaczające je świat. Dopiero gdy dorastamy jedne wartości, wypierają inne.
Irena Bujak: No tak, jeśli coś jest złe, to nie powinno mieć miejsca. Szkoda, że dorośli tracą tę wrażliwość. Dopiero szum medialny, jaki powstał na skutek pewnych wydarzeń (nie chce zdradzać, co się działo) zapoczątkował coś, co zmieniło życie zwierząt.
Agata: Doczytałaś, że powieść została zainspirowana prawdziwym gorylem mieszkającym w centrum handlowym?
Irena Bujak: Tak, właśnie te słowa sprawiły, że popłynęły mi łzy. Autorka w piękny sposób przedstawiła jego historię, dodając kilka fikcyjnych wydarzeń. Jej celem było nie tylko opisanie jego losów, ale też „oddanie mu głosu”, co moim zdaniem było rewelacyjnym pomysłem. Uczula przez to, że zwierzęta są mądre i, zawsze będę to podkreślać, czują.
Agata: A ja zawsze będę podkreślać, że miejsce dzikich zwierząt jest w ich naturalnym środowisku. Człowiek nie jest w stanie stworzyć im warunków potrzebnych do odpowiedniego rozwoju. Ta książka może pomóc wytłumaczyć to dzieciom.
Irena Bujak: To prawda, nic im nie zastąpi naturalnego środowiska. Nawet najlepiej przygotowane ZOO. To bardzo mądra książka.
"Stella pamięta wszystko, więc zna wiele historii. Ja lubię barwne opowieści – z czarnym początkiem, burzliwym środkiem i zakończeniem jak bezchmurne, lazurowe niebo. Ale tak naprawdę mogę słuchać jakiejkolwiek historii."

Agata: Właśnie. Mądra. To bardzo dobre słowo. Drugim pasującym słowem jest: Smutna. Ona jest taka od pierwszych stron. Jakbym miała zacytować zdania, które dały my do myślenia, musiałabym przepisać pół książki. A tego się kompletnie nie spodziewałam. Myślałam, że to będzie miła, acz niezajmująca historyjka o zwierzątkach. A Ty? Czego się spodziewałaś?
Irena Bujak: Ja? Myślałam, że kupiłam książeczkę o przygodach zwierząt coś, co będzie bawić, zajmie na kilka przyjemnych chwil. No ale tego refleksyjnego przekazu się nie spodziewałam. Nie znaczy to, że jestem zawiedziona. Książka zajmie w moim sercu szczególne miejsce i z pewnością podsunę ją dzieciom brata, gdy podrosną.
Agata: Ja mam nadzieję, że kiedyś przeczytam ją moim dzieciom. Jednocześnie uważam, że nie jest ona tylko dla dzieci. Dorośli też będą nią zachwyceni (jak ja). Wierzę, że wielu z nich się wzruszy do łez. Bo ta powieść jest wzruszająca. Nie w ckliwy, różowy, słodki sposób. W taki życiowy.
Irena Bujak: Tak, już prędzej wspominałam, że to książka dla wszystkich, niezależnie od wieku. Szczerze mówiąc, chętnie ujrzałabym ją w kanonie lektur szkolnych.
Agata: Zamiast tych okropnych Krzyżaków!
Irena Bujak: Albo Lalki... #mamtraume
Agata: Zakończmy rozmówki cytatem wybranym przez Ciebie
Irena Bujak: Ludzie mają zbyt wiele słów, więcej niż potrzebują. [s. 153]
Agata: To akurat prawda. Nie zawsze umiemy ich używać. A czasem, mimo wszystko, tych słów brakuje. Dziękuję za rozmowę. Do zobaczenia u Ciebie.
Irena Bujak: Również dziękuję, mam nadzieję, że nasza rozmowa przekona kogoś do kupienia książki. Naprawdę warto!

Mam nadzieję, że nie było długo i bawiliście się tak dobrze jak my. Dodam tylko, że sama forma będzie dopracowywana jeszcze. Są to nasze pierwsze eksperymenty z tym pomysłem. Zapraszam na następny wpis do Ireny!

Książka bierze udział w:
1. Karciane wyzwanie książkowe - 2Trefl - główny bohater nie jest człowiekiem.

4 komentarze:

  1. Bardzo fajny pomysł na cykl :) Świetnie się czytało Waszą rozmowę :) Proszę o więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więcej będzie. Następnym razem u koleżanki. Ja zapraszam za miesiąc! A tymczasem zapraszam do obserwowania :)

      Usuń
  2. Brzmi świetnie - lubię takie bajki. ;)

    OdpowiedzUsuń

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.