Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

poniedziałek, 31 października 2016

Czy jesteście roztropne?

- Zosieńko, bo wiesz, trzeba czuwać, bo nie znasz ani dnia, ani godziny! - opowiada, z przejęciem potrząsając jasnymi lokami. - Wszystko się może zdarzyć! Wszystko! Naprawdę!
Kim jest tytułowa panna roztropna? Wierzący, czy nie, każdy zna tę przypowieść. Co powinna mieć taka panna? Oliwę. Aby móc wyczekiwać oblubieńca, panny potrzebowały źródła światła. Dla mnie to była historyjka o wrednych zołzach, które nie chciały się podzielić z koleżankami, ewentualnie palić lamp na zmianę... Po co im tyle lamp? Oraz oczywiście o gapach, które wiedząc, że będą siedziały nocą, nie przygotowały się do tego.


Jednakowoż co zrobić w czasach gdy nie używa się lamp oliwnych? Można użyć latarek i akumulatorków. Potrzeba ich całkiem sporo, jeśli ma zamiar czekać na mężczyznę, biorąc pod uwagę wiek Bachora.

W tej części pojawia się Aleksandra Pieczka. Wielokrotna mistrzyni olimpijska w gimnastyce. Nakryła swojego faceta na czułościach z inną kobietą. Pytanie jest, dlaczego to musi być zawsze blondynka. Czy coś w jest w tym kolorze włosów? No nieważne. Po wyrzuceniu faceta ze swojego życia, a jego ubrań z domu, postanowiła zmienić miejsce zamieszkania, odpocząć od szumu wielkiego miasta. Czy jej się uda ukoić złamane serce?

Milaczek straciła miłość i samochód. Musi poskładać życie na nowo i jeździć rowerem. Zofia spędza miesiąc miodowy ze swoim mężem. Bachor poznaje Harry’ego Pottera, w którym zakochuje się ze wzajemnością. Parys Antonio żre wszystko nadal.

Niezwykle mnie irytuje postać Jacka. Niby facet coś tam czuje do Milaczka, niby chciałby „coś”, ale jak ostatnia oferma nie robi nic, aby to „coś” osiągnąć. Jedyne co robi, to się uchlewa, jak widzi miłość swojego życia na parkingu z innym. Już wiem, skąd się bierze tak zwane „friendzone”. To są właśnie ofermy, które wodzą maślanymi oczami i noszą kobietom książki w nadziei, że się one „domyślą”, zamiast po ludzku powiedzieć „bądź ze mną”. Niby jest sympatyczny a taka ciapa.
- Ojej, przecież nie wiedzą, że alfons opiekuje się dziwkami! - Konspiracyjny szept listonosza, słyszalny chyba w promieniu kilometra, spowodował zmianę repertuaru pod stołem, Z piosenek religijnych na pieśni zdecydowanie innego rodzaju.
- Byłem dzikim włóczęgą przez tak wiele dniiiiiii, przepuściłem pieniądze na dziwki i dżin! - zabrzmiały dwa piskliwe głosiki naśladujące tubalne marynarskie głosy.
Skąd dziewczynki pomagające zbierać księdzu na samotne matki mogły znać taką piosenkę?

Magdalena Witkiewicz jak zwykle dostarczyła mi sporo dobrej rozrywki. „Panny roztropne” to coś, co jest potrzebne nam, kobietom podczas depresyjnych, jesiennych wieczorów. To ciepła i zabawna opowieść o szukaniu miłości, przyjaźni, oraz kobiecej sile.

Autorka ma lekki styl pisania. Książkę można przeczytać w parę godzin i ciężko się od niej oderwać. Żarty słowne, czy sytuacyjne są idealnie wpasowane. Nie ma tutaj przeładowania i przekombinowania. Polecam ją każdej i każdemu. Sądzę, że mężczyźni lubiący komedie, także się pośmieją. Powieść ta nie jest wcale głupiutka jak wiele z tego rodzaju.
Bo trzeba pozbierać rozklekotane emocje i twardo brnąć dalej w życie.
Muszę jeszcze zdanie wtrącić o okładce. Szata graficzna całej trylogii niezmiernie mi się podoba. Mam nadzieję tylko, że wydawnictwo wyda kiedyś serię w twardej okładce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.