Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

poniedziałek, 10 października 2016

Gdy umysł pochłania wielka, czarna dziura...

Myślę, że znacząco przyczyniłam się do wzrostu zasobu słonych wód w oceanach świata.
W sieci krąży obrazek. Bardzo wymowny. Większość grafiki jest szara, jedynie wnętrze pętli, trzymanej w dłoniach ma kolory. Podpis sugerował, jakoby tak właśnie myślały osoby z depresją. To pokazuje, jak widzimy tę chorobę. Mówimy o niej, gdy widzimy kogoś ze sznurem, tabletkami albo żyletką. Ale to jest końcowy etap, który nie przydarzy się wszystkim. Gdy odcinamy pętlę, dla tej osoby już jest za późno. Czym tak naprawdę jest depresja? Jak z niej się leczyć? Czy możemy pomóc sobie sami? Jak poznać u siebie tę chorobę? Beata Pawlikowska próbuje zmierzyć się z tym, niełatwym tematem, bazując na swoich doświadczeniach.

Depresja jest wielką pustką.
To jest pustka, w której nie istnieje chęć ani niechęć, bo nawet niechęć staje się tak wielka, jak bezkres nieba.
Ginie. Znika, Rozpływa się jak lody na pustyni.
A Ty jesteś jak cząsteczka powietrza, nieprzyczepiona do niczego, unosząca się z powiewem wiatru. Niema i ślepa. Pozbawiona emocji.
O Beacie Pawlikowskiej słyszeli wszyscy. Jest znana z radia, swoich podróży, książek, tłumaczeń oraz kursów językowych. Jej dorobek jest naprawdę spory. O ile nikt nie kwestionuje jej umiejętności językowych, to książki uczące żyć wzbudzają sporo kontrowersji. Jak inne „guru” od szczęśliwego życia. Ja sama pochodzę do tego wszystkiego sceptycznie, ale jeśli słyszę, że negatywne emocje powodują raka, to mi ręce opadają. Trzeba mieć swój rozum i z niego korzystać. Wiele rad takich "guru" może być przydatnych. Niestety ludzki organizm jest zbyt skomplikowany, aby przyczyny wszystkich chorób sprowadzać do jednej rzeczy.

Nie o tym miałam jednak mówić. Jak wspomniałam, Pawlikowska jest znana. Zwiedziła pół świata, wiele osób nauczyła języków, czy odżywiać się naturalnie. Jej publikacje tryskają optymizmem i szczęściem. Ja ich nie czytałam, przeglądałam czasem. Kupiłam za to kalendarz. Każda strona ma słodki rysuneczek i motywującą myśl. Ona zdaje się być szczęśliwą osobą, pełną zarażającego optymizmu. Jednak nie zawsze tak było. Od dzieciństwa chorowała na przewlekłą depresję, przechodziła przez zaburzenia odżywiania, próby samobójcze i toksyczne związki. Starała się zagłuszyć negatywne emocje. Po ponad dwudziestu latach zorientowała się, że jest chora i podjęła długą i żmudną drogę do własnego szczęścia. Jak twierdzi, dokonała tego sama, za pomocą małych kroczków i zadań stawianych przed sobą. Postanowiła się podzielić swoimi doświadczeniami i radami z ludźmi w podobnej sytuacji.

To jest taki stan, kiedy wykorzystałeś wszystkie możliwe opcje i odkrywasz, że jesteś nigdzie. Jesteś nikim, nigdzie i nic już nie ma znaczenia.
To jest właśnie depresja.
Pisałam wcześniej, że społeczeństwo mylnie stawia znak równości między depresją a działaniami autodestrukcyjnymi. Ta książka pomaga odkryć prawdziwą naturę tego schorzenia. Mówi o tym, jakie, jej zdaniem, są mechanizmy powstawania depresji i dlaczego człowiek chory nie w zdaje sobie z tego, co mu naprawdę jest. A przede wszystkim, dlaczego ciężko się z niej wydostać. Uważam, że jest to cenna wiedza i może skutecznie wspomóc leczenie. Głównie otwierając oczy osobie nieświadomej swojej choroby. Niestety leczenie powinno zacząć się od stwierdzenia, że problem istnieje. To nie są wrzody, czy rak, które można wykryć badaniami. Zagadnienie depresji jest tak skomplikowane, jak skomplikowana jest ludzka psychika. Jest to także delikatny problem, wymagający cierpliwości, zdyscyplinowania i odwagi, nie szarpania, czy walki.

I nie leków. Wprawdzie poleca psychoterapię dla wyjątkowo ciężkich przypadków, ale odradza lekoterapię. To, jak dla mnie, jest dość szkodliwe stwierdzenie. Podobnie jak to, że depresja bierze się ze śmieciowego, sztucznego jedzenia. Na szczęście nie ma takich stwierdzeń dużo. A prawdę mówiąc, to zmiana diety na zdrowszą, zawsze jest polecana, w depresji także, podobnie jak ruch, medytacja, czy nauka pozytywnego myślenia. Podoba mi się wydanie. Grube okładki, rysunki, kolorowe zaznaczenia i wytłuszczenie najważniejszych fraz było na pewno plus. Podobnie jak skróty tego, co dotychczas przeczytałam na specjalnych – żółtych stronach. Nie jest to jedynie nudny tekst. Na stronach coś się dzieje, co przykuwa wzrok i umila czas spędzony z tą książką. Najbardziej cieszą oczy zdjęcia szczęśliwych ludzi na końcu publikacji. Moją pierwszą myślą, było to, że ci ludzie pomimo trudnych warunków życia potrafią się śmiać. Pawlikowska ma lekki styl pisania. Pogodny, jasny i prosty. Czasem mam wrażenie, że za dużo się powtarza, ale większość zagadnień dla mnie to żadna nowość, więc jak nie potrzebowałam tak dokładnych tłumaczeń. Zadania do wykonania są ciekawe i pomocne, jak sądzę. Jeszcze sama nie próbowałam, ale mam zamiar. Szkoda jednak, że nie wspomogła się doświadczeniem psychiatry, lub psychoterapeuty. Mógłby wnieść cenną wiedzę oraz więcej ćwiczeń.



Komu polecam tę książkę? Na pewno nie komuś, kto jest w trybach terapii – on już to wie. Także nie polecam jej osobom zdrowym – niewiele z tego zrozumieją. Poradnik jest przydatny dla osób na początku drogi ku własnemu szczęściu albo dla tych, którzy są wiecznie nieszczęśliwi i nie wiedzą czemu. 6/10
Twoją podświadomością rządzi strach.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi DużeKa

4 komentarze:

  1. Sporo właśnie o tym trudniejszym etapie życia Beaty można znaleźć w książce - W dżungli życia. Bardzo pomaga, można odnaleźć samego siebie, ale jak wspomniałaś. Zrozumieją o co chodzi, tylko osoby, które zmierzyły się, ale dalej walczą z depresją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę zajrzeć kiedyś do książki, o której mówisz.

      Usuń
  2. Dobrze, że Pawlikowska dzieli się takimi informacjami. Małe kroczki mogą dać niejednemu szansę na poprawienie własnego losu. Czytałam tylko jedną małą książeczkę podróżniczki, podobała mi się jej forma. Pozdarwiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We wszystkich problemach może pomóc doświadczenie innych :)

      Usuń

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.