Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

środa, 9 listopada 2016

Historia, której nie chcemy słuchać...

Długo się zastanawiałam, czy umieścić w ogóle ten wpis. Nie piszę o życiu, ale o książkach. Jednak ten tekst kołacze się mi po głowie od paru dni i postanowiłam przelać moje myśli na papie... komputer. Ten tekst powstał pod wpływem obecnej sytuacji politycznej w kraju. Konkretnie coraz to lepszych pomysłów na „umilenie życia” nam, kobietom. Ostatnio przedstawiciele narodu pochylili się nad propozycją wypłaty świadczeń na głęboko niepełnosprawne i niezdolne do samodzielnej (a czasem do jakiejkolwiek) egzystencji. Przez internautów nazwana „trumienkowym”. Pojawiła się ponoć propozycja „gwałtowego”, ale nie wgłębiałam się w temat. Mam nadzieję, że to po prostu dowcip. Kretyński, ale jednak.

Nie mam zamiaru komentować ewentualnego prawa do aborcji. To nie o tym jest wpis. Nie będę także wklejała zdjęć dzieci: porzuconych, śmiertelnie chorych i cierpiących. Nie przytoczę historii kobiet, których życie i zdrowie wisi na włosku. Opowiem Wam za to historię.

Nie tam daleko i nie tak dawno temu urodziła się Dziewczynka. Nie była księżniczką, nie miała bogatych rodziców, a jej życie dalekie jest od bajki. Dziewczynka jest zaklęta, przez wróżkę Chorobę. Ale jej nie uratuje książę na białym koniu, magiczne zioła i zabicie smoka. Jej nic nie uratuje. Miała to nieszczęście, że urodziła się za wcześnie na operacje. 30 lat temu nie było tych wspaniałych fundacji ze wzruszającymi reklamami chorych dzieci. Poza tym one mają gdzieś dzieci mieszkające na wsiach.

Powiedzcie zatem, czemu nie wyprowadzi się do miasta? A niby jak? Otóż oprócz naszej Dziewczynki w domu mieszka Brat oraz Matka. Brat niby dorosły ma dwie ręce i dwie nogi, ale jego umysł zatrzymał się na poziomie siedmiolatka. Teraz popatrzcie na swoje dziecko. Niespecjalnie jest samodzielne, prawda? Trzeba się nim zająć. Tak więc Matka od ponad trzydziestu lat zajmuje się dwójką niepełnosprawnych dzieci. Jest sama z tym.

Ale jak to? Toć państwo jest takie prorodzinne. Deklaruje pomoc dla dzieci chorych. Dzieci. Jak wychodzisz ze szkoły, to dostajesz 600 zł renty i radź sobie sam. Ach zapomniałam o zasiłku pielęgnacyjnym! Otóż Matka za opiekę nad Dziewczynką dostaje 130 zł. Aż nie wie co z tym zrobić. Sama na rencie pracowniczej, dorabia sobie u obcych ludzi. Inaczej zjedliby swojego wyniunianego psa.

Tak, dorabia sobie. Dzięki uprzejmości sąsiadek, które pomogą w razie potrzeby. Na szczęście Dziewczynka jest sprawna umysłowo i sobie zajmie czymś czas. Gdyby nie one Matka siedziałaby kołkiem w domu.

Brat uczęszcza na warsztaty zajęciowe dla osób niepełnosprawnych w czasie, gdy Matka pracuje. Czemu Dziewczynka tego nie robi? A niby czym? Nie ma autobusów do Wiochy, także nasza bohaterka jest uziemiona w domu, do Miastka ma 3 km. A w jej miejscowości nie ma nic.

Tutaj słówko wtrącę o Matce. Myślicie, że po urodzeniu chorych dzieci ktokolwiek przyszedł i wytłumaczył jak zajmować się nimi? Zjawił się sztab psychologów, terapeutów, lekarzy, logopedów i rehabilitantów? Ha ha ha ha ha ha! Nie. Nie było nikogo. Tylko złość, łzy i poczucie odpowiedzialności. I upór. Bez niego nie byłoby nic. Nawet wózek inwalidzki trzeba było „wychodzić”. Trzy lata.

Nie udało się „wychodzić” za to łazienki. Tak, tak w państwie „pierwszego świata” są ludzie, którzy chodzą do drewniaka. Bo nie stać na przebudowę połowy domu. Nie, bo nie.

Kiedyś była możliwość staży dla osób niepełnosprawnych w odpowiednim ośrodku. Sama osobiście dzwoniłam dowiadywać się, kiedy będą pieniądze na nie. „Proszę się zapytać w czwartek”, „proszę zadzwonić w przyszłym tygodniu, jeszcze nic nie wiemy”, „już we wtorek powinniśmy coś wiedzieć”, „a były staże, ale nie było chętnych i pieniądze przepadły”. Kurtyna. Tak jest ze wszystkim. Pieniądze niby są, ale nie wiadomo na co i nie wiadomo gdzie.

Pracy nie ma. Koleżanka nie może pójść do kina, odwiedzić innych w domu, pójść do lekarza ani terapeuty. Już jej nie przysługuje rehabilitacja. Turnusy rehabilitacyjne są poza jej zasięgiem. Na ogół cały dzień siedzi w domu i czeka na cud. A on nie nastąpi.

Zaraz turnus? Większości ludzi nie stać na wakacje a ktoś ma je dostawać za darmo? Cóż za roszczeniowość! Jak ja chciałam sobie jechać nad morze, odkładałam z wypłat, coś sobie dorobiłam, wynajęłam najtańszy pokój i rozkoszowałam się tygodniem spacerów na plaży. Dziewczynka musi tam dojechać, ośrodek musi być przystosowany do osób na wózkach: prysznice muszą być odpowiednie, windy, brak progów, szeroki pokój, aby wykręcić wózkiem... I musi mieć opiekuna. A to już podwaja koszty.

Gdzie jesteście „obrońcy życia poczętego”, gdy Dziewczynka siedzi uziemiona w domu bez łazienki? Kto pomagał jej matce ją myć przez 30 lat? Kto pomógł wytłumaczyć rozwrzeszczanemu dorosłemu chłopu, że dziś bajek nie ma? Kto zakasał rękawy i zaprowadził Dziewczynkę 3 km do Miastka na lody albo spacer? Kto zawiózł ją pociągiem do dużego miasta, pierwszy raz od nie wiadomo kiedy? Kto wyręcza jej matkę w załatwianiu spraw urzędowych?

Ja.

Więc nie pieprz, że to „dar od Boga”, „błogosławieństwo” i co więcej. Bo nie jest. Gdybyś ją zapytał, co zrobić z płodem powyginanym w chińskie osiem, odpowiedziałaby Ci: usuń i nie każ mu się męczyć. Bo to przekleństwo. Rechot losu. Męczarnia.

Zanim się wypowiesz, spędź z osobą zależną trochę czasu. Nie dzień, nie dwa. Tydzień, miesiąc, rok, 50 lat. Wtedy sobie potępiaj, co chcesz.

Pytanie na koniec. Kto zajmie się Dziewczynką i jej Bratem, gdy Matka umrze? Państwo? Rodzina? Organizacje pro-life? Zgadujcie dalej...

Ta historia nie zostanie wydana, nakręcona, nie weźmie w niczym udziału. Nikogo nie obchodzi.

Zdjęcie pochodzi ze strony kreatywniniezalezni.pl

9 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Takich historii są setki, jeśli nie tysiące.

      Usuń
    2. Wiem to doskonale. Sama bardzo często przebywam wśród niepełnosprawnych...

      Usuń
    3. Najgorsza jest bezsilność.

      Usuń
    4. Dokładnie...
      SZkoda tylko o życiu niepełnosprawnych wypowiadają się Ci, którzy nie mają z nimi kontaktu.
      A Polska jest tak bardzo nieprzystosowana no ludzi na wózkach, że aż tragedia

      Usuń
  2. Najgorsze jest to, że o wszystkich tych sprawach, czyli aborcji czy wsparciu finansowym dla niepełnosprawnych wypowiadają się ludzie, którzy nie mają pojęcia o realiach. Pomoc na wsi nie istnieje, a zasiłek opiekuńczy to kpina w biały dzień.
    Napisałaś wiele ważnych rzeczy i powiem Ci, że ta Dziewczynka jest wspaniałym, silnym człowiekiem. A Ty pomagając jej jesteś aniołem na zamówienie. Pozostaje mi życzyć wam, by pomoc państwa nabrała realnych rozmiarów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ten miły komentarz. Jest on dla nas bardzo ważny :*

      Usuń
  3. Ile wokół jest takich sytuacji to by wyszedł mi z tego list na 20stron, więc nie będę pisała nic. Jedno zdanie tylko ~ zaje***** tekst, trafny i ważny. Świetnie, że to przelalas na kartkę/komputer.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O samej Dziewczynce można napisać książkę.

      Usuń

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.