Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

poniedziałek, 28 listopada 2016

Stusia i Perła. Mieszańce. Kundle... Nierasowe bliźniaczki.

Z tematyką obozów koncentracyjnych zetknęłam się w podstawówce. W swoich zbiorach posiadałam „Pięć lat kacetu” (Grzesiuk) oraz „Numery mówią”. Osobie urodzonej wiele lat po II Wojnie Światowej nie mieści się ogrom zła, nienawiści i przemocy jednego człowieka względem drugiego. Z każdą przeczytaną książką mam wrażenie, że wiem, czuję i rozumiem więcej, ale zawsze moja wyobraźnia będzie zbyt ograniczona, aby zobaczyć to wszystko, co widzą bohaterzy.

Mischling, kundel, mieszaniec. Tak siostry zostały nazwane podczas segregacji w obozie koncentracyjnym. Żydówki z jasnymi włosami. Jak wszyscy obecni nie rozumieją, co się dzieje, mają nadzieję, że to pomyłka, że zaraz się skończy, że będzie dobrze. Nie będzie.

To, że są bliźniaczkami, jest jednocześnie błogosławieństwem, jak i przekleństwem. Dziewczynki zostają skierowane pod „skrzydła” doktora Mengele. Podopieczni tego naukowca są grupą uprzywilejowaną. Interesują go głównie dzieci z ciąż bliźniaczych i wszelkie anomalie. Dzieci z „Zoo” dostają lepsze jedzenie, czasem nawet słodycze, nie są bite, nie pracują i czasem towarzyszą im rodzice. Lekarze i pielęgniarki starają się poprawić samopoczucie dzieci poprzez kłamstwa. Oczywiście ich życie dalekie jest od sielanki, ale żyją najlepiej wśród współwięźniów. Cena za te wygody jest wysoka. Doktor Mengele przeprowadza brutalne, bolesne i okrutne eksperymenty.

Autorka nie skupiła się na okropieństwach wojny, choć mamy pełny obraz tego, co się działo. Widzimy tutaj historię dziewczynek połączonych niezwykłą, bliźniaczą więzią. Potrafią czytać sobie w myślach, współodczuwają i niezwykle się kochają. Często myślą o sobie jak o jednym organizmie. Dlatego też naukowiec poddaje dziewczynki wielu bolesnym próbom, aby obserwować ich wzajemne reakcje. Na koniec jedna z bliźniaczek znika. Czy żyje?

Obserwujemy rozwój, dojrzewanie, pierwsze miłości, próby odnalezienia się w trudnej rzeczywistości, chęć chronienia siebie nawzajem, próby utrzymania więzi rodzinnych. Bohaterki pragną żyć tak normalnie, jak tylko mogą.

O tym, o czym rzadko czytałam, było życie po uwolnieniu. Jest to bardzo ciekawa kwestia. Mam wrażenie, że życie poza obozem z początku było dużo trudniejsze. Było mniej przewidywalne. Dzień w obozie był uporządkowany, wiadomo było kogo się bać, z kim trzymać, co robić, aby przeżyć. Nagle mnóstwo osób było rzuconych w świat nieprzygotowany na ich przybycie. Przez wiele krajów przemierzały tłumy ludzi głodnych, brudnych, przerażonych i rannych. Wśród nich także samotne dzieci.

Podoba mi się narracja. Siostry opowiadają historię na zmianę. Ten zabieg jest przydatny, gdy drogi dziewczynek się rozchodzą. Pozwala to na bliższe poznanie sióstr. Bliźniaki często się różnią. Czasem bywają niezwykle podobne do siebie fizyczne, ale charaktery potrafią mieć skrajnie różne. Bardzo szybko nauczyłam się rozróżniać dziewczynki, bez konieczności czytania informacji zawartej na początku rozdziału. Podoba mi się idea narracji pierwszoosobowej, bez „wszystko wiedzącego” narratora. Wiemy wyłącznie to, co wiedzą dziewczynki. Nie mamy wstępu w myśli innych osób. Widzimy także obozowe okropieństwa, tak jak je dzieci rozumieją. Warto sięgnąć po książkę, choćby dla tego zabiegu.

Dialogi w powieści czasem wydawały mi się zbyt poetyckie. Nie pasowały mi ani do bohaterek, ani do miejsca. Powiem szczerze, że czasem to powodował lekkie zamglenie w głowie. Czasem wydawało mi się, że autorka nie wiedziała do końca, co ma napisać, jak ma pokazać historię, której nie była świadkiem. Rozumiem doskonale, że autorka nie pamięta tamtych czasów, przeżyć i obrazów. Domyślałam się, że korzystała z opowieści innych, przekazów i publikacji historycznych. I większość książki wydaje się wiarygodna, spójna, ale czasem pojawiają się opowieści mniej wyraźnie.

Powieść polecam z czystym sumieniem. Historia, o której właśnie przeczytałam, nie jest prawdziwa. Ale mogłaby być. Jest to historia wielu dzieci, które urodziły się w złym miejscu i złym czasie. I to była ich cała wina. Te opowieści trzeba przeczytać, zapamiętać i wyciągnąć z nich lekcje. 8/10

Recenzja została napisana we współpracy z portalem DużeKa


Wyzwania:
1. Karciane wyzwanie ksiązkowe: 9TREFL - akcja rozgrywa się podczas wojny.


Zdjęcie okładki pochodzi ze strony wydawnictwa.

2 komentarze:

  1. ale bohaterka to Stusia, nie Strusia...

    OdpowiedzUsuń
  2. Temat obozów koncentracyjnych jest bardzo ciekawy, ale trzeba mieć odpowiednie wyczucie i talent, aby umiejętnie to wszystko opisać. Mam książkę na czytniku i mam zamiar ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.