Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Co się stanie jak nacisnę ten wielki, czerwony przycisk z napisem „nie dotykać”?

Nie tak dawno czytałam debiut Randalla Munroe „What if? A co gdyby?” Książka równie mądra co komiczna. Po przeczytaniu tamtej pozycji nabrałam ochotę na więcej, zatem gdy premierę miał „Tłumacz rzeczy” wiedziałam, że muszę go mieć. I mam.

Co o autorze mówi książka?
„Randall Munroe jest autorem „What if? A co gdyby?” - pierwszej pozycji na liście bestsellerów New York Timesa – naukowego bloga z pytaniami oraz odpowiedziami „What if” i popularnego komiksu internetowego „xkcd”. Autor był robotykiem w NASA, ale w 2006 roku odszedł z Agencji Kosmicznej, żeby zawodowo poświęcić się rysowaniu komiksów w internecie, by utrzymywać się ze sprzedaży koszulek, grafik, plakatów i książek „xkcd”. Lubi kolacje przy świecach i długie, a nawet bardzo długie spacery plażą. Mnóstwo ludzi twierdzi, że lubi długie spacery, ale kiedy tylko wyjdą na plażę, po ledwie godzinie czy dwu narzekają, że łapie ich zmęczenie. Powinni zabrać namiot. Randall Munroe mieszka w Massachusetts”.
Coś w tym jest, prawda?

Teraz przyszedł czas na powiedzenie, o czym jest książka. O wszystkim właściwie. Zastanawialiście się, jak działa pralka? No tak wiemy, że podłącza się ją do wody i prądu, wrzuca proszek, ubrania, wyciąga kota i włącza. Ale mało kto wie, jak ona w ogóle w środku wygląda. Podobnie rzecz ma się ze zmywarką, samochodem, kłódką, mikrofalówką, czy windą. Niby co dzień korzystamy z tych zdobyczy cywilizacji, ale nie poświęcamy chwili, aby zgłębić tajniki współczesnej technologii. Autor posuwa się dalej. Opowiada o helikopterach, stacjach kosmicznych, łazikach wędrujących po Marsie, łodziach podwodnych czy bombach atomowych. Poznajemy budowę ziemi, wszechświata, a nawet ludzkiego organizmu. Widać, że autor posiada wszechstronną, dogłębna wiedze z wielu dziedzin.

Autor trochę sobie skomplikował sprawę. W oryginalnej, angielskiej wersji Randall Munroe użył tysiąca najczęściej używanych słów. Tysiąca na opisanie zjawisk i mechanizmów dotyczących tak różnych dziedzin nauki, jak biologia, geologia, astronomia, robotyka, fizyka... właściwie wszystkich. Znalazły się także artykuły dotyczące amerykańskiego prawa, czy sportu. Jak więc to pogodził? Mamy „radiowocieplne pudło na jedzenie”, „maszyny do palenia miast”, czy „łódź-miasto robiąca otwory”. Tłumacz także nie miał łatwego zadania. Musiał użyć podobnej ilości słów, aby zachować sens książki.

Wszystko jest okraszone zabawnymi obrazkami. Możemy spotkać dziewczynę pomykającą na łaziku po Marsie (bez skafandra), biuro w windzie lub walkę w serwerowni. Uwielbiam dowcip autora. Jest on prosty, absurdalny, miejscami naiwny. Czasem wyolbrzymia niektóre rzeczy, aby je czytelnik lepiej zrozumiał.

Jedynym minusem może być forma książki. Format A4, obwoluta i twarda okładka nie zachęcają do czytania w środkach komunikacji publicznej. Ja mam małe biurko i przeglądać album musiałam na kolanach. Nie, to nie jest wygodne, choć dla mnie wybór tak dużego formatu jest zrozumiały. Mniejszy bardzo ograniczałby autora.

Książka jest całkiem mądra, choć na taką nie wygląda. Naprawdę można się wiele nauczyć. Jak nie przepadam za pozycjami naukowymi, tak tutaj przepadłam. Polecałabym ją osobom dorosłym. Dzieci mogą nie domyślić się, o co chodzi.

Jestem zakochana w twórczości Randalla Munroe. Przy debiucie czułam niedosyt. Tutaj jestem usatysfakcjonowana ilością treści, choć i tak mam nadzieję, że to nie moje ostatnie spotkanie z autorem. Tutaj daję 10/10. Książka jest doskonała w każdym calu.

Recenzja została napisana we współpracy z portalem DużeKa, oraz Wydawnictwem Czarna Owca.

4 komentarze:

  1. "What if?" czytałam z zachwytem i żałowałam tylko jednego: że skończyło. Kiedy wypatrzyłam "Tłumacza rzeczy" w zapowiedziach, wiedziałam, że muszę go mieć. Dostałam na Święta i... hm, sama nie wiem, jak się do niego nastawiam. Z jednej strony wciąż jest to Munro i książka z pewnością będzie zabawna, ale z drugiej po przeczytaniu pierwszej planszy jestem już troszkę zmęczona językiem. Brakuje mi ciągłej narracji i płynności opowieści z "What if?", ale zobaczymy jak to odbiorę, kiedy poznam już całość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobacz, czy Ci podpasuje. Przyznam, że taki typ narracji nie jest dla każdego.

      Usuń
  2. Mnie się bardzo ta książka podoba! ;)

    OdpowiedzUsuń

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.