Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

środa, 21 grudnia 2016

Czy Ty możesz zostać czyimś aniołem?

Święta to magiczny czas: choinka, prezenty, pierniczki... Co ja pierniczę? Magiczny czas był, jak byłam mała. Teraz dla mnie oznacza... Nic. Od dawna nie spędzam świąt z rodziną. I choć samotna, choć ateistka, uwielbiam ciepłe światło, herbatki z cynamonem, zapach pierniczków i mandarynki. Kocham też opowieści pełne magii, ciepła i uśmiechu. Za filmami nie przepadam, na „Kevina” mam alergię, ale książka to co innego. Kocham też prozę Magdaleny Kordel. Zatem gdy pojawił się tytuł „Anioł do wynajęcia”, nie wahałam się ani chwili.

Poznajemy Michalinę. Młodą (ale pełnoletnią) dziewczynę. Błąka się ze swoim pakunkiem przez śnieg i zimnicę w niemal letnim ubraniu. Spotyka na swojej drodze ludzi życzliwych i tych niekoniecznie. Różni się od „typowej bezdomnej”. Nie pije, nie jest leniwa, ani chora. Co skłoniło osobę, która ma przed sobą całe życie do tułaczki?

Przy ciepłym płomieniu modli się ona o jedno – o dach nad głową. Aby przetrwać zimę. Aby nie musieć marznąć. Dostrzega ją Gabrysia. Mam wrażenie, że imię tutaj nie jest przypadkowe. Gabriel to imię anioła. Kobieta jest właścicielką klimatycznej kwiaciarni. Daje dziewczynie ciepłą kurtkę i trochę pieniędzy. Podczas wieczoru z mężem i wnuczką przeżywa bardzo, że zrobiła tylko tyle.

Nela tkwi w zawieszeniu. Mąż nie żyje, siostra zaginęła dawno. Jest samotna, wredna i zgryźliwa. Brak jej celu w życiu i życzliwej duszy obok.

Nie jest to książka zaskakująca. Wiadomo jak się skończy. Nie jest ambitna. Nie ma zwrotów akcji wgniatających w fotel... Jest to opowieść, która dotyka jakiejś struny wgłębi nas. Jest prosta, troszkę różowa, troszkę lukrowana, ale zmusza do refleksji nad tym, co ważne.
„A początek cudu nie musi być spektakularny. Czasem przyjmuje postać ciepłego gazowego pieca i płonącego w nim ognia”.
Autorka stworzyła postacie różne, ale w głębi duszy dobre. Tak działa legendarna magia świąt. Zatrzymujemy się i wsłuchujemy się w swoje wnętrze. Odkrywamy głęboko skrywana dobroć, zagubioną przez cały rok pędu za pieniędzmi, dobrami materialnymi i popularnością. O tym jest ta książka. O szukaniu wewnętrznego anioła, dostrzeganiu ludzi dookoła, którzy niekoniecznie mają tak dobrze, jak my. Czasem warto się zatrzymać i pomyśleć, czy potrzebujemy kolejnej choinki, kolejnego prezentu za parę stów, dwunastu potraw i oświetlonego podwórka. Może ktoś obok marzy o ciepłym barszczu i dobrym słowie?

Dla mnie jest to idealna powieść na zimowy czas. Ma wszystko, czego można od niej wymagać. 8/10

Książka bierze udział w:
1. Grunt to okładka - świąteczny klimat.

2. Znalezione pod choinką.

5 komentarzy:

  1. Cieszę się, że Anioł i Tobie się spodobał :) I ogólnie to gdzieś mam podobny obrusik :D Kubek chcę ci ukraść - więc jak zginie, nie szukaj u mnie xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana. Ja za tym kubkiem zjeździłam pół miasta wojewódzkiego... No nie ja, ale znajomy... Liczy się fakt. Tego kubka będę bronić do ostatków sił!

      Usuń
    2. Dlaczego nie dałaś cynka! Kazałabym i sobie kupić :D

      Usuń
  2. Już sama okładka mnie mocno zachęca. Mam w planach tę książkę.

    OdpowiedzUsuń

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.