Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

czwartek, 26 stycznia 2017

Czy zostawilibyście kiedykolwiek dziecko samo w domu?

Mówi się, że gdy pierwsze dziecko połknie monetę, rodzice dzwonią po karetkę. Gdy drugie – czekają oni, aż organizm sam się jej pozbędzie. Trzeciemu odejmuje się z kieszonkowego. Zabawne, choć jest w tym sporo prawdy. Rodzice, mając pierwsze dziecko, uczą się jak postępować, na co pozwolić latorośli. Oczywiście można poczytać milion poradników, przejrzeć tysiące vlogów i blogów, radzić się wszelkich „super niań”, trenerów, pediatrów oraz swoich babć, ale nic tak nie uczy, jak praktyka.


Anne uczyła się być dobrą matką. Widziała inne, lepsze i czuła, że nie daje sobie rady. Ona miała problemy z laktacją, dziecko było marudne, potrzebowało więcej uwagi, niż inne... i jeszcze ta depresja poporodowa... A przecież to nie miało być tak. Inne kobiety dają radę z trójką dzieci, etatem, spełnianiem swoich pasji, sprzątaniem. Przy tym same wyglądają, jakby przed chwilą wyszły od kosmetyczki.

Kobieta czuje, że zawiodła. Przecież jej matce wszystko szło intuicyjnie. Podstawowym błędem, jaki robi, jest praca cały czas. Nie ma możliwości odpoczynku. Jedynymi osobami, z jakimi się spotyka to młode matki i psycholog. Nie ma przyjaciółki, zainteresowań, radości. Dlatego tak ważne było wyjście do sąsiada na urodziny. Niestety w ostatniej chwili opiekunka odwołała przyjście. Mąż jednak nalegał na wyjście. Mają elektroniczną nianię, będą zaglądać do niej co pół godziny. Co się może stać? Na przykład to, że Anne będzie bawić się gorzej niż źle, patrząc na sąsiadkę flirtującą z jej mężem.

Albo może ktoś porwać dziecko...

Oczywiście rozumiem oburzenie. Rodzice nie powinni pić oboje. I w żadnym wypadku nie można dziecka zostawiać samego. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę z chęci wyrwania się ze świata pieluszek i mleka. Rodzic to też człowiek ma prawo do odrobiny rozrywki. Zarówno spokojna dzielnica, w której mieszkało małżeństwo, jak i urządzenie w ręku zagłuszały głos rozsądku w głowie.

Po wydarzeniu w domu Anne i Marco roi się od policji. Najpierw starają się wykluczyć celowe działania rodziców. Nie wyglądałaby dobrze sytuacja, w której cały kraj szuka niemowlaka, a on leży pod różami w ogródku. Szybko okazuje się, że w domu nie ma zwłok dziecka. Jednak małżeństwo ma wrażenie, że nadal policja zbyt mocno im się przypatruje.

Z całego kraju napływają wyrazy współczucia, obelgi, życzenia powodzenia oraz słowa potępienia. Czują się zaszczuci, pod ostrzałem mediów. Wspierają się, aby za chwilę obwiniać. Są w trudnej sytuacji. Jedyna wsparcie, zarówno psychologiczne, jak i finansowe, nadchodzi ze strony rodziców Anne. Co kryje się za uśmiechami i słowami współczucia? Czy policja ma powód, aby prześwietlać rodzinę? Kto chciał ich skrzywdzić?

Powiem, że czytało się bardzo dobrze. Tutaj ukłony śle w stronę tłumacza i korektora. Oraz oczywiście autorki. Napięcie było wręcz namacalne, miałam ogromny problem, aby oderwać się od książki. W rezultacie zarwałam noc.

Jeśli chodzi o akcje... tu już jest gorzej. Zacznijmy od tego, że rzekome „tajemnice rodzinne”, które miały wyjść w trakcie, nie były ani trochę wstrząsające, jak to sugeruje opis. Sama intryga natomiast... no to po prostu się nie mogło udać. Wszystko było szyte tak grubymi nićmi, że to aż niemożliwe. A motywy sprawców? Nijakie, błahe. Tutaj autorka niczym mnie zaskoczyła. Chciwość i miłość. Dwa bodźce stare jak świat.

Bardzo nie lubię, gdy autor(ka) zdradza, kto jest sprawcą i co nim kierowało. Wolę, gdy prawda uderza mnie w twarz. A tutaj bardzo szybko dowiaduję się, kto jest głównym winowajcą i dlaczego to zrobił. Potem oczywiście prawda okazuje się bardziej skomplikowana, ale samemu można było się domyślić, o co chodzi i kto kierował całą sprawą. Liczyłam, chociaż, że zakończenie wywróci mi świat do góry nogami. Każe mi ono spojrzeć na całą fabułę i bohaterów inaczej. Nic z tych rzeczy. Koniec nie wzbudził we mnie większych emocji.

Książka sama w sobie nie jest zła. Zarwana noc o tym świadczy najlepiej. Jednak nie na tyle, abym do niej wróciła. Wyczuwam potencjał. Autorka może napisać coś, co wgniecie w fotel, więc chętnie sięgnę po kolejne powieści. Tutaj właściwie cały czas czekałam na coś, co się nie wydarzyło. 6/10

Za egzemplarz dziękuję portalowi Duże Ka, oraz wydawnictwu.

12 komentarzy:

  1. Szkoda, że książka nie do końca spełnia pokładane w niej nadzieje, lubię kiedy tajemnice okazują się mocno intrygujące. Jednak nie wykluczam spotkania z nią, będę ją miała na uwadze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam samodzielnie wyrobić sobie opinię. To co nie podoba się mi, tobie może :)

      Usuń
  2. Wielka szkoda, że ostatecznie nie ma zachwytów, a jednak jest rozczarowanie. Nastawiałam się do tej powieści bardzo pozytywnie jeszcze przed premierą, ale teraz cieszę się, że się na nią nie skusiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś mam tak z nowościami. Im bardziej krzyczą rekomendacje z okładki oraz reklamy, tym bardziej jestem rozczarowana książką

      Usuń
  3. Trochę szkoda, miałam wobec niej pewne oczekiwania, ale teraz wydaje mi się, że są zbyt wygórowane. Nie lubię kiedy za szybko wszystko już wiadomo.

    OdpowiedzUsuń
  4. O książce nigdy nie słyszałam, ale zapowiada się bardzo ciekawie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobre słowo. Zapowiada. Szkoda, że nie jest taka, na jaką się zapowiada.

      Usuń
  5. Ostatnio mijałam ją w bibliotece... ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Pewnie, że rodzic to też człowiek i ma prawo do chwili rozluźnienia czy spokoju, ale nie wyobrażam sobie takiej sytuacji jak w "Parze zza ściany" - postępowanie rodziców mocno mnie oburzyło. Jeśli jeden rodzic pije, drugi nie powinien - tym bardziej kiedy mama karmi. A jeśli już, to dziecko zostawia się z kimś zaufanym, a nie samo w domu... Byłam też nieco zawiedziona, że autorka już w połowie rozwiązała niemal całą zagadkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Co to za zabawa. Późniejsze tajemnice nie były aż tak zaskakujące. Początek świetny a potem średnio.

      Usuń
  7. Ooooo, to wygląda na książkę dla mnie! :O

    OdpowiedzUsuń

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.