Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

środa, 17 maja 2017

Drugie spotkanie z Silje i Tengelem.

Silje jest już żoną Tengela, mają trójkę dzieci (w tym dwoje adoptowanych), razem pracują, kochają się i żyją w zgodzie. Przeszkadza im nieco poczucie wyobcowania (obciążony dziedzictwem nie jest akceptowany nawet wśród swoich), bieda, oraz uczucie zamknięcia. Silje tęskni do świata, który zna.

Hanny można nienawidzić, ale faktem jest, że uratowała życie młodej kobiety przy porodzie. Jest ona rozczarowana faktem, że Tengel nie chciał pójść ścieżką zła. W Sol widzi nadzieję i uczy ją tajników bycia czarownicą, co nie zyskuje aprobaty u rodziców dziewczynki. Pewnego dnia Hanna wezwała do siebie rodzinę i uprzedziła ich o zagrażającym niebezpieczeństwie.

Silje z Tengelem i małymi dziećmi muszą porzucić dom i poszukać miejsca, gdzie nie będą musieli się bać o swoje życie...

Podoba mi się wydanie serii. Grube okładki, panorama, ładny druk (dość drobny, choć czytelny). Może być ozdobą niejednej biblioteczki. Ze względu na swoją objętość (47 tomów) musi być ona dość szeroka. Niestety nie do końca postacie na okładce oddają bohaterów. Tutaj obok kobiety (którą mogłaby być Silje) widzimy dość przystojnego mężczyzne. Nie ma nic wspólnego ze szpetotą opisywanego Tengela. Nie wiem jak innym, ale mi to odrobinę przeszkadza.

Cóż do samych postaci. Czasem miałam wrażenie, że są zbyt słodcy, zbyt idealni, czasem nawet nudni, ale wiedziałam, że tak będzie. Autorka doskonale nadrabiała to akcją i budowanym napięciem. Nie mam na myśli tutaj napięcia rodem z horroru, czy dobrego kryminału, ale takiego uczucia niemożności odłożenia książki. Chęci poznania dalszych losów bohaterów.

Choć jedna rzecz naprawdę mnie zirytowała. Postawa Tengela w pewnym momencie. Musiał uciekać z rodziną ze względu na legendę i moc, która posiada w miejsce, gdzie nikt nie zna legendy i nie będzie go prześladował. A co robi, gdy spotyka nieznajomego człowieka, wobec którego ma wątpliwości i nie jest pewien jego zamiarów? Opowiada całą historię o swoim rodzie. Logicznie. O ile takową paplaninę u siedmioletniego chłopczyka można przeboleć, tak u dorosłego mężczyzny jest przejawem skrajnego debilizmu. Pamiętajmy, że mówimy o czasach, gdy kobiety palono za rude włosy, albo za to, że sąsiadce krowa zdechła.

Poza tym wątkiem, to autorka trzyma formę. Wprawdzie tutaj wątku romantycznego jako takiego nie mamy, ale w dalszym ciągu otrzymujemy całą masę przygód, świetnie dopracowanych wątków, kwiecisty język... Słowem to, za co pokochałam sagę w młodości. Oczywiście tutaj mogliby się odezwać "obrońcy literatury" i zarzucić mi, że to co trzymam w ręku jest miałkie, a świat zna znacznie lepszą beletrystykę. Nie twierdzę, że nie ma lepszych książek, ale ta jest miłym umilaczem czasu i niczego więcej nie udaje.

1. Czytam fantastykę V

2. Grunt to okładka - we dwoje

2 komentarze:

  1. Uwielbiam Sagę o Ludziach Lodu ❤❤❤❤❤
    Całą serię czytałam kilka razy i na tym nie koniec ☺

    OdpowiedzUsuń

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.