Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

środa, 3 maja 2017

To było na prawdę dobre...

Gdy myślimy o apokalipsie, czy literaturze postapokaliptycznej, to co myślimy? Wybuch nuklearny, anomalie, artefakty, mutanty, zombie, tajemniczy wirus... A co by było, gdyby ludzie zaczęli wariować? W „Otchłani” świat, jaki znamy, kończy epidemia psychozy i depresji. Ludzie zabijają siebie i bliskich albo cofają się w rozwoju (zapominają mowę, pismo, zachowują się jak jaskiniowcy). Resztka ocalałych próbuje przeżyć samotnie albo w małych grupkach.

Głównym bohaterem jest Pielgrzym. Przemierza ten świat samotnie, mając za towarzysza przygarniętego kota. Mężczyzna jest w nieokreślonym wieku, do końca nie dowiadujemy się, kim on jest i jaką ma historię. Zdaje się, że zostawił za sobą wydarzenia, których lepiej nie pamiętać. Razem z nim podróżuje Głos. Tak jakby w głowie miał odrębną osobowość. Nie, bohater nie zwariował, zachował zdrowy rozsądek i zdolność logicznego myślenia. Był norma... prawie normalnym facetem z niewidzialnym przyjacielem.

Podczas jego podróży przez byłe Stany Zjednoczone Ameryki natyka się na młodą dziewczynę sprzedającą lemoniadę. Siedziała ona na krzesełku pośrodku niczego i sprzedawała domowy napój robiony z cytryny. Dziewczyna, jak on, nie ma nikogo i chce się dostać do miasta, gdzie mieszka jej siostra. Przynajmniej kiedyś mieszkała. Głos w głowie mężczyzny podpowiada mu, że nie jest to najlepszy pomysł, ale ten postanawia pomóc nastolatce.

Autorka nakreśliła dość ciekawy świat. Nie jest wprawdzie odkrywczy, nic mnie w nim nie zaskoczyło i nie zachwyciło. Mamy tutaj tereny pustynne, gdzie nic nie rośnie, niegościnne miasta z niewielkimi grupkami ocalałej ludności i stertami niepochowanych, zmumifikowanych zwłok. Rządzi tutaj prawo silniejszego.

Kto spodziewa się tutaj epickich opisów walk, broni, czy jakichś niezwykłości się rozczaruje. Bohaterowie walczą, ale raczej skrycie, aby zwiększyć swoje szanse, stosują podstęp i element zaskoczenia. Tutaj ważniejszy jest motyw drogi, przemiana bohaterów, niełatwe relacje w ciężkich czasach, oraz potrzeba tworzenia społeczności, choćby malutkiej. Nawet jak świat się skończy, chcemy mieć kogoś, na kim można polegać. Kogoś, komu będzie na nas zależeć.

Powiedzieć, że polubiłam bohaterów, to nic nie powiedzieć. Naprawdę się z nimi zżyłam, było parę momentów, w których cieszyłam się z sukcesów bohaterów, czy zwrotów akcji. Niektóre sytuacje wywoływały smutek u mnie. Autorka rozwija postacie, pozwala im się uczyć i czerpać ze wzajemnych doświadczeń oraz umiejętności.

Zgrzyt nastąpił w jednym momencie, w którym postać miała problem z otwarciem oczu, a zaraz wsiadła w samochód i zamordowała dwoje ludzi. Jakoś mi tak zaśmierdziało brakiem realizmu. To była jedyna rzecz, do której mogę się przyczepić i do tego drobnostka. Dziwne nie? No nie pomarudzę sobie.

Powieść opisuje się jako połączenie trzech dzieł „Bastion” Kinga, „Mad Maxa” i „Drogi”. Nie miałam z nimi nic wspólnego wcześniej i nie jestem w stanie odnieść się do tego stwierdzenia, ale tak teraz sobie myślę, może warto te tytuły poznać?

Do powieści podchodziłam z ciekawością, ale bez jakichś specjalnych oczekiwań. I rzeczywiście. Na początku nic ciekawego się nie działo. Przyjemnie mi się czytało, acz bez fajerwerków. W miarę upływu czasu moje zainteresowanie rosło, a ja niezauważalnie wciągałam się w historię. To naprawdę kawal dobrej fantastyki, takiej nakłaniającej do przemyśleń. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom.

Ogromnie dziękuję Duże Ka i Filia Mroczna Strona!

Książka bierze udział w:
1. Czytam Fantastykę V

2 komentarze:

  1. Hmm... ciekawe połączenie trzech moich ulubionych książek. Biorąc pod uwagę ze nigdy nie słyszałam a autorze a już powołują sie na tzw"klasyków" jest dość niepokojące, aż sie boje sięgnąć po ten tytuł by sie nie rozczarować. Piękna recenzja, jak i pozostałe. Blog obserwuje i zapraszam do mnie
    Pozdrawiam

    Czytankanadobranoc.blogspot.ie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie tego typu rekomendacje nie robią wrażenia. Chociaż, jak mówisz, łatwo się nakręcić i rozczarować. Nie powiem na ile ta książka jest podobna do wyżej wymienianych dzieł, ale podpowiem, że warto sięgnąć.

      Usuń

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.