Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

czwartek, 29 czerwca 2017

Duet psychologa i dziennikarki, co z niego wyniknie?

Przemysława Borkowskiego kojarzyłam jedynie jako „tego wysokiego” z jednego z moich ulubionych kabaretów. Nie sądziłam, że on także pisze. A tworzył sporo: felietony, wiersze, opowiadania, w końcu książki. Ciekawe, jak mu to pisanie wychodzi?

Głównym bohaterem jest beznadziejny psycholog, alkoholik i samotnik. Zygmunt Rozłucki, bo tak nazywa się protagonista, od początku mnie irytował. Zacznijmy od tego, że nie znoszę, gdy postać pierwszoplanową można określić jedynie, jako alkoholika z nieprzepracowaną traumą z przeszłości. Do tego jeszcze ten człowiek prowadzi psychoterapię, czego absolutnie robić nie powinien. Ludzka psychika jest krucha i źle prowadzone leczenie może ją zniszczyć. Niemal w każdej scenie Roztocki myślał o whisky. Szkoda tylko, że opis wydawcy nie uświadamiał w żaden sposób o tym. Pewnie dla kogoś taki bohater będzie plusem, ale nie dla mnie.

Drugą najważniejszą bohaterką jest Karolina Janczewska. Narwana dziennikarka, która chce przeprowadzić dziennikarskie śledztwo. Na początku jej celem jest zrobić dobry materiał, a później kieruje nią wyłącznie ciekawość. Postacie spotykają się w studiu nagraniowym porannego programu. Psycholog, w zastępstwie za swojego kolegę, ma wziąć udział w nagraniu. Nagle na plan wkracza szaleniec z bronią, bierze osoby obecne za zakładników i żąda umożliwienia wygłoszenia oświadczenia na wizji. Gdy to się uda, zabija przypadkowego pracownika i popełnia samobójstwo przed kamerami.

I teraz co? Myślicie, że policja ściągnie najlepszych specjalistów, którzy przeprowadzą rzetelne śledztwo? Ależ skąd! Skoro sprawca się zabił, to nie ma sprawy, media także szybko się nudzą. Jedyną osobą, którą zaciekawiła tajemnicza sprawa, jest wyżej wspomniana dziennikarka. Z trudem, stosując znane jedynie kobietom sztuczki, namawia protagonistę na podjęcia śledztwa. Ten ulega wpływom pięknej kobiety i postanawia wspomóc ją swoimi umiejętnościami.

niedziela, 25 czerwca 2017

Czy da się pogodzić dobro i zło?

Dziś główną bohaterką będzie Sol. Jej przybrani rodzice sobie spokojnie żyją we własnym domu. Mają gospodarstwo, szacunek i swoją miłość. Cud, miód i orzeszki. Czyżbyśmy mieli teraz czytać o różowościach i słodkościach? Nie. Zdążyliśmy poznać tę bohaterkę i wiemy, że z nią nie jest różowo. Ona jest wolnym duchem. Nie można jej zamknąć w czterech ścianach, nie dla niej matkowanie i bycie żoną. Ona jest przede wszystkim dla siebie.

Ze względu na charakter głównej postaci mamy tutaj ucieczki, pościgi, trochę seksu i magię. Dużo magii. Ale głównie trzeba zwrócić uwagę na sens tej historii. Jest to opowieść o zagubionej młodej kobiecie. Ma w sobie tyle zła, co dobra. Pociąga ją mroczna strona, rytuały, służba diabłu, ale ma w sobie wiele ciepła i jest w stanie zrobić wszystko dla swoich bliskich. Jest rozdarta między pragnieniem miłości, akceptacji a czynieniem zła. Tych dwóch stron osobowości nie da się połączyć. Dziewczyna prędzej, czy później się spali.

Pomyślmy, dlaczego tak jest. Ja tutaj wyciągnęłabym oskarżycielski palec w kierunku Tengela. Jak wielu rodziców, uznał, że wystarczy unikać tematu, aby ten zniknął.

czwartek, 22 czerwca 2017

Dziel się czytelnictwem!

Czy czytelnictwo trzeba promować? Nie. Moim zdaniem, z czytaniem nie jest tak źle, jak niektórzy próbują nam wmówić, dwa – czyta ten, kto chce. Nie każdy czytać musi. Ale to, że nie trzeba, nie oznacza, że nie można. Można. A co zrobić, aby popularyzować tę formę spędzania wolnego czasu? Czytać. Po prostu. Opowiem o akcji wymyślonej przez Zuzannę: „Woluminy. Głos książki.”

wtorek, 20 czerwca 2017

Wyprawa na Regis III

Mój ojciec zazwyczaj tankuje na jednej stacji benzynowej. Tak się świetnie składało, że towarzyszyłam mu raz w tej czynności. Razem z Audioteką Orlen zorganizował akcje promocyjna. Otóż za zostawienie odpowiedniej ilości pieniędzy na stacji można otrzymać kod promocyjny do serwisu z audiobookami. Wprawdzie nie można ich sobie ściągnąć na dysk twardy, ale zostają na półce na wieczność i można je słuchać na czymkolwiek. Mój wybór padł na „Niezwyciężonego” Lema. Chciałam zapoznać się z twórczością tego autora, a ten sposób jest dobry jak każdy inny.

Niezwyciężony jest ziemskim statkiem kosmicznym. Przybył on na planetę Regis III, aby zbadać przyczyny utraty łączności z podobnym pojazdem — Kondorem, który wybrał się parę lat temu na wspomniany glob. Na planecie, jak się okazuje, życie znajduje się tylko w morzu. Ląd pokrywają jedynie piaski, skały i dziwne budowle. Wkrótce poszukiwacze odnajdują Kondora. Jego załoga nie żyje, nie mając żadnych oznak obrażeń, statek zaś jest nietknięty. Co mogło spowodować śmierć tych ludzi?

Zacznijmy od samego wykonania audiobooka. Wiecie czym jest efekt binauralny? Stańcie na ulicy i zamknijcie oczy. Słyszycie samochód, który nadjeżdża z lewej strony, mija was i jedzie dalej, z tyłu szczeka pies, ktoś kosi trawę, w tle jedzie pociąg... To jest właśnie taki efekt. Słuchając audiobooka miałam wrażenie, że jestem w samym centrum wydarzeń. Do tego te dźwięki dość realistyczne. Do słuchania audiobooka zalecane są słuchawki. Dwie. W jednej słuchawce, czy w głośnikach tego efektu nie będzie.

sobota, 17 czerwca 2017

A na koniec: nasza kwatera.


Zaledwie parę dni przed Warszawskimi Targami Książek z Ireną byłyśmy zmuszone zmienić miejscówkę. Wybór padł na Hostel LL20. Jako jedyny posiadał łazienkę dostosowana do potrzeb osób niepełnosprawnych i nie było schodków. Cena także nie była wygórowana, do tego dostałyśmy rabat. Obsługa hotelu poszła nam na rękę, udostępniając pokój, abyśmy mogły złożyć swoje rzeczy znacznie wcześniej, niż zaczynała się doba hotelowa.

niedziela, 11 czerwca 2017

Ostatni dzień Targów.

Ostatni, choć równie tłoczny, dzień Targów. W ten dzień czekały na nas wizyty u Andrzeja Pilipiuka, Natalii Sońskiej i Agaty Przybyłek. Nie zdążyłam jedynie do Anny Fryczkowskiej, czego żałuję.

środa, 7 czerwca 2017

WTK 2017 - sobota


Już tutaj było więcej latania. Tak dużo, że rozdzieliłyśmy się z Ireną. Pozbierałam podpisy od prof. Bralczyka, prof. Markowskiego, Kuby Ćwieka i Olgi Rudnickiej. Razem z Ireną poszłyśmy do Beaty Majewskiej i Magdaleny Kordel. Niezwykłe kobiety. Dziś nie będę pisać. Niech przemówią za mnie zdjęcia.

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Krótka notka na temat drugiego dnia WTK 2017


Piątek także jest luźniejszym dniem, choć jak się okazało, na stadion, zajechał Miłościwie Nam Panujący Prezydent i sparaliżował całkowicie imprezę. Odwiedzający (w tym my) byliśmy źli, bo trzeba było stać w gigantycznej kolejce do kontroli osobistej, włączając w to picie swojej wody, jakby ktoś miał zamiar poczęstować trucizną prezydenta. Część wystawców była zablokowana. A teraz zgadnijcie, czy była jakaś informacja? Gdyby była, to pewnie wybrałabym się z godzinę później.

sobota, 3 czerwca 2017

WTK 2017 - dzień pierwszy


Wyobraźcie sobie, że musiałam przed 6 wstać, aby być w Malborku chwilę po 7. Cóż za poświęcenie. Oczywiście, ja sobie czekam, a Irena pojawiła się dopiero 7.40. I to bez telefonu! Ktoś jeszcze o tym nie wie? Miałam wrażenie, że zanim przyszłyśmy, ktoś przez megafon to rozgłaszał, bo zamiast „cześć Irenko, jak dawno cię nie widziałam” było „słyszałam, że zapomniałaś telefonu”.

czwartek, 1 czerwca 2017

Cóż za rozczarowanie!

Nie tak dawno czytałam „Żony jednego męża”, którą uznałam za jedną z najlepszych książek, które czytałam w życiu. Wtedy też podjęłam decyzję o zapoznaniu się z całą twórczością autorki. Wybór padł na „Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki)”. Ciekawa też byłam, za to ta powieść otrzymała Różę Gali w roku 2016. Odpowiedzieć mogę już dziś: nie mam zielonego pojęcia. Książka mnie tak rozczarowała, że nie mogę tego przeboleć. Ale od początku...

Książka jest utrzymana w znanej konwencji kryminałów, za które kochamy Agathę Christie – zamkniętego pokoju. Kobiety, które nie przepadają za sobą z różnych powodów, spotkały się na babskiej imprezie u jednej z nich. Alkohol, ploteczki i obmawianie za plecami – to hasła tego dnia. Jedna została zamordowana i szybko się okazuje, że motyw miała niemal każda. Kobiety są odcięte od świata, zamieć nie pozwala na szybki dojazd stróżów prawa, zagadkę więc muszą rozwiązać same zainteresowane. Nie obyłoby się bez wzajemnych oskarżeń, fochów i wyjawiania tajemnic, za które rzeczywiście można zabić.

Książkę czytałam w pociągu. W dalszym ciągu, mimo późniejszych przemyśleń, lubię pióro Fryczkowskiej. Pisze ona lekko, z polotem. Intryga, którą wymyśliła, jest zaskakująca, kobiety ukazały drugą twarz starannie chowaną przed światem za maską sukcesu i elegancji. Co ciekawe, zabójstwa nie dokonała osoba najmniej podejrzana, ani ta najbardziej. Szczerze mówiąc, kluczymy w domysłach i ciężko się domyślić.