Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

sobota, 17 czerwca 2017

A na koniec: nasza kwatera.


Zaledwie parę dni przed Warszawskimi Targami Książek z Ireną byłyśmy zmuszone zmienić miejscówkę. Wybór padł na Hostel LL20. Jako jedyny posiadał łazienkę dostosowana do potrzeb osób niepełnosprawnych i nie było schodków. Cena także nie była wygórowana, do tego dostałyśmy rabat. Obsługa hotelu poszła nam na rękę, udostępniając pokój, abyśmy mogły złożyć swoje rzeczy znacznie wcześniej, niż zaczynała się doba hotelowa.


Hotel jest usytuowany w ciekawej lokalizacji. Do Stadionu Narodowego było parę kroków, blisko także do centrum, jednak sama okolica to malutkie urokliwie uliczki. Wcale nie ma się wrażenia bycia w stolicy naszego kraju, tak jakoś małomiasteczkowo tam. Nic dziwnego, że grunty i domki są bardzo drogie, ale chętnie kupowane. Uroku uliczkom dodawały także kwitnące drzewa.


Willa ta ma bardzo burzliwą historię. Została wybudowana w 1937 roku przez Stanisława Hempela polskiego dyplomatę i senatora RP. W czasie drugiej wojny światowej mieściła się tu najpierw komenda Wermachtu a od 1944 roku jednostka dowodzenia Armii Czerwonej. Dzięki temu budynek ocalał zawieruchę wojenną, choć ślady działań wojennych do tej pory są widoczne na jego elewacji, która została zachowana.
Po drugiej wojnie światowej budynek za sprawą dekretu Bieruta stał się własnością Skarbu Państwa i został przekształcony w komisariat Milicji Obywatelskiej, który funkcjonował do 1999 roku. Charakterystyczne dla tego okresu są kraty w oknach parteru z logo MO oraz graffiti na murach również zachowane w oryginale.
Obecnie willa została przekształcona w miłe miejsce noclegowe o specyficznym klimacie, wyjątkowej atmosferze z zachowaniem wszystkich elementów czasów minionych (elewacja z 1937r po zawierusze wojennej obecnie pod nadzorem konserwatora).



Pierwsze, co się rzuca w oczy, jest czyste, schludne, jasne wnętrza. Zarówno pokoje, jak i części wspólne są przytulne. Wszystkie elementy wystroju pasowały do siebie i cieszyły oko. W pokoju powitały nas ręczniki, woda butelkowana, telewizor oraz cukierki.


Większość pokoi nie ma łazienki. Jednym z wyjątków był nasze lokum dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych. To, co mnie ucieszyło, to aneks kuchenny. Jest on wyposażony w sporą lodówkę, mikrofalówkę, czajnik, zlew i naczynia. Oczywiście obsługa zapewniała, że można zamówić herbatę, czy kawę do pokoju, ale przy takim ulokowaniu byłoby przesadą fatygować kogokolwiek.


Obsługa jest niezwykle miła, gotowa do pomocy. Wszelkie uwagi i problemy rozwiązywane są od ręki. Nie jest problemem poprosić o coś. Jeśli tylko mogą spełnić prośbę, pracownicy to robią. Niezwykle miłym gestem było wręczenie bukietu kwiatów z okazji moich urodzin. Niby drobny gest, a już od rana miałam wyśmienity nastrój.


W hostelu są akceptowalne zwierzęta, możliwe jest dostawienie łóżeczka dziecięcego. Są pralki. Na uwagę zasługują także: pokój dzienny, oraz taras z hamakami.

Przyznam szczerze, że nie zwiedziłam całego obiektu, widziałam jedynie poziom, na którym znajdował się mój pokój, jednak zakochałam się w obiekcie. Wiem, gdzie będę się zatrzymywać podczas odwiedzin stolicy. Polecam ten przybytek każdemu. I proszę nie zrażać się elewacją. Konserwator zabytków nie pozwala jej tknąć.


Historia budynku, w którym znajduje się hostel, oraz niektóre zdjęcia pochodzą ze strony ll20.eu

Wpis (niestety) niesponsorowany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.