Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

wtorek, 20 czerwca 2017

Wyprawa na Regis III

Mój ojciec zazwyczaj tankuje na jednej stacji benzynowej. Tak się świetnie składało, że towarzyszyłam mu raz w tej czynności. Razem z Audioteką Orlen zorganizował akcje promocyjna. Otóż za zostawienie odpowiedniej ilości pieniędzy na stacji można otrzymać kod promocyjny do serwisu z audiobookami. Wprawdzie nie można ich sobie ściągnąć na dysk twardy, ale zostają na półce na wieczność i można je słuchać na czymkolwiek. Mój wybór padł na „Niezwyciężonego” Lema. Chciałam zapoznać się z twórczością tego autora, a ten sposób jest dobry jak każdy inny.

Niezwyciężony jest ziemskim statkiem kosmicznym. Przybył on na planetę Regis III, aby zbadać przyczyny utraty łączności z podobnym pojazdem — Kondorem, który wybrał się parę lat temu na wspomniany glob. Na planecie, jak się okazuje, życie znajduje się tylko w morzu. Ląd pokrywają jedynie piaski, skały i dziwne budowle. Wkrótce poszukiwacze odnajdują Kondora. Jego załoga nie żyje, nie mając żadnych oznak obrażeń, statek zaś jest nietknięty. Co mogło spowodować śmierć tych ludzi?

Zacznijmy od samego wykonania audiobooka. Wiecie czym jest efekt binauralny? Stańcie na ulicy i zamknijcie oczy. Słyszycie samochód, który nadjeżdża z lewej strony, mija was i jedzie dalej, z tyłu szczeka pies, ktoś kosi trawę, w tle jedzie pociąg... To jest właśnie taki efekt. Słuchając audiobooka miałam wrażenie, że jestem w samym centrum wydarzeń. Do tego te dźwięki dość realistyczne. Do słuchania audiobooka zalecane są słuchawki. Dwie. W jednej słuchawce, czy w głośnikach tego efektu nie będzie.

Produkcja jest świetna. Efekty, jak pisałam, naprawdę pozwalają się wczuć w klimat. W rolę lektora oraz bohaterów wcielają się prawdziwe gwiazdy: Krystyna Czubówna, Daniel Olbrychski, Eryk Lubos, czy Wiesław Komasa. Jednakże był dźwięk, który mnie niezwykle wkurzał. Taki jęcząco-piszczący. Pojawiał się on podczas dialogów, oraz wyprawy Rohana po zaginionych członków wyprawy. Miał pewnie wprowadzać odpowiednie napięcie, ale mnie tylko drażnił. Znacznie lepsze byłyby po prostu odgłosy tła: szum pracujących maszyn, czy wiatr na zewnątrz. Może innych on nie irytował, może tylko mnie podnosił ciśnienie.

Przejdźmy może do samej fabuły, bo tutaj jest znacznie gorzej. Gdybym miała książkę papierową, rzuciłabym w cholerę. Dłużyzny, nuda i więcej dłużyzn. W zamyśle miał być kosmiczny thriller. Nie powiem, miejscami było lekko straszno, ale mi serce nie przyśpieszyło nawet na moment, za to wielokrotnie moje myśli odpływały, nieprzytrzymane tym, co wydobywało się ze słuchawek. Znów marudzę, ale wiele opisów kompletnie nic nie wnosiło do historii, za to skutecznie blokowały powstanie jakiegokolwiek napięcia. Nie wiem, po co znalazły się tam opisy wrażeń z jechania windą (które pewnie trwały znacznie dłużej od tej podróży), marszu baaaardzo powolnych maszyn, czy odkryć związanych z, chociażby, geologią planety? Gdyby to zdarzyło się raz, czy dwa to jeszcze bym nic nie mówiła, ale gdyby wyciąć te niepotrzebne fragmenty, pewnie zostałoby pół książki.

Nie chcę powiedzieć, że mi się nic nie podobało. Przy martwej ewolucji się ożywiłam. Całkiem ciekawa teoria. Wcale ona nie jest niemożliwa. Jestem ciekawa, skąd tylko uczony wyciągnął takie wnioski. Ja tam nie widziałam żadnych przesłanek ku temu. No nieważne. Ogromnie tez podobały mi się rozmyślania Rohana na temat etyki i naszego prawa do niszczenia wszystkiego, co jest inne, nieznane. Naprawdę mądre słowa.

Jestem zachwycona całą sprawą, umiejętnością przekazywania obrazów, nawet tych drastycznych, emocji i uczuć. Jestem pod wrażeniem także jego wyobraźni w tworzeniu urządzeń, krajobrazów i bohaterów. Autor skupił się najbardziej na Rohanie, trochę na Horpachu, reszta była w tle i pojawiała się, jak była potrzebna. Czy to mi przeszkadzało? Nie. Postacie główne były rozwinięte bardzo dobrze. Zastanawia mnie fakt, że w całej postaci nie było żadnej kobiety. Lem ich nie lubi? No i kwestia zakończenia. Czegoś mi tu zabrakło. Chyba oczekiwałam czegoś mocniejszego.

Podsumowując, napiszę, że produkcja jest bardzo nierówna. Na jednej szali mamy świetne przedstawienie świata, maszyn oraz bohaterów, mistrzowskie audio, po drugiej niepotrzebne dłużyzny i irytujące wstawki. Po prostu ta powieść nie była dla mnie. Czy sięgnę po inne? Nie sądzę.

Książka bierze udział w:
Czytam Fantastykę V

2 komentarze:

  1. Oj, Lem to zdecydowanie nie jest moja bajka. Wszystkie jego teksty, które przerabiamy w szkole są dla mnie męczarnią. Nie mogę się przy nich skupić. Nigdy nie słuchałam audiobook'a, ale podejrzewam, że jako wzrokowiec miałabym i tak ogromne problemy w odbiorze, chociaż jest genialnie nagrany.

    OdpowiedzUsuń

Komentuj, krytykuj, chwal i piętnuj.A przede wszystkim się podpisz i nie wstawiaj linków. Na bank zajrzę, jeśli będę wiedziała do kogo.

Komentarze anonimowe, niekulturalne i zawierające spam będą usuwane.