Panel w budowie. Wróci za jakiś rok.

piątek, 28 lipca 2017

Zaczynam nowy, marudzący cykl.

#1. Jaki mam problem z... marvelowymi serialami? Część 1.

Tym wpisem zaczynam nowy cykl. Mam nadzieję, że będzie się pojawiał naprawdę rzadko. Otóż chcę tutaj pisać o zjawiskach z szeroko rozumianej kultury popularnej, które wywołują we mnie skrajnie złe emocje. Nie będą to recenzje, a jedynie uwolnienie emocji. Zapraszam na pierwszą osłonę.

Uwaga! Artykuł może zawierać ślado... całe hałdy spojlerów!

Od zawsze wolałam książki od seriali i filmów, ale i ja czasem coś obejrzę. Uwielbiam fantastykę i SF wiadomo było, że gdy zechcę coś obejrzeć, wybór padnie na coś związanego z tymi gatunkami. Powiem szczerze, że nie oglądałam jeszcze aktorskiego fantastycznego serialu. Ile seriali animowanych oglądanym na Fox Kids nie zliczę. Czas jednak na coś dla dorosłych.

czwartek, 20 lipca 2017

Witajcie na Przygraniczu.

„- Posłuchaj, jak tu trafiłeś?
- Gdzie, tu? - Kot nie zrozumiał.
- No, na Przygranicze. Przecież nie jesteś miejscowy?
- Nie, nie jestem. Przed wieloma laty postanowiłem pojechać samochodem na skróty. No i dojechałem... - Kot westchnął, myśląc o czymś osobistym, i ponownie zajął się czyszczeniem automatu.
- A ja od autobusu odszedłem, aby się odlać. Wróciłem, a tu ani autobusu, ani drogi... - zaśmiał się cicho Maks. - Z początku myślałem, że zabłądziłem. Do tej pory nie mogę pojąć, jak dotarłem do Fortu.”


Paweł Kornew jest rosyjskim pisarzem SF. Z zamiłowania, bo zawodowo zajmuje się ekonomią. Gdy przeczytałam tę informację o profesji, wyobraziłam sobie typowego, nudnego księgowego, w maleńkim biurze, przy nim tony papierów... a zmieniającego się wieczorem w stalkera i walczącego z mutantami. Kto wie? Może cykl „Przygranicze” jest tak naprawdę... no dobra, popłynęłam za daleko. Faktem jest, że to bardzo płodny autor, sam cykl, o którym piszę, składa się z 9 książek i paru opowiadań, a to dopiero początek jego dorobku pisarskiego. Jestem ciekawa, czy polscy wydawcy pokuszą się o wydanie wszystkich książek. Ja tymczasem opowiem, czy mam ochotę, choć na następny tom serii.

piątek, 14 lipca 2017

Konkurs z okazji pięknej pogody.

Konkurs miał być wczoraj, z okazji brzydkiej pogody, ale tak wyszło, że robię go dziś. Z okazji pięknego słoneczka. Jak widać każda okazja do konkursu jest dobra. Do wygrania dziś trylogia "Zapomniana księga". Jak dla mnie jedna z lepszych serii, jakie czytałam w życiu. Moją opinię dotyczącej ostatniej części "Łowcy" można przeczytać tutaj.


Zadanie jest proste: opisz, proszę, najpiękniejszy/ najlepszy dzień tego lata. Ty razem dopuszczam, prócz tekstu umieszczonego w komentarzu, zdjęcia, grafiki, gify i filmiki. Takie odpowiedzi proszę wysłać na adres chiyome1989@gmail.com, a ja umieszczę ją w tym poście. Wyjątkiem jest film, który proszę umieścić na YouTube, a wysłać do mnie sam link. Uwaga! W mailu powinny znaleźć się informacje, takie jakich wymagam w komentarzu. Proszę czytać regulamin!

poniedziałek, 10 lipca 2017

Moje wrażenia przed premierą „Grzesznika”.

Każdy, kto śledzi moje poczynania w sieci, wie, że byłam oczarowana debiutem Artura Urbanowicza. Oczywiście najbardziej tym, że autor umieścił mało znane, polskie legendy w powieści. Lubię, gdy pisarze sięgają po ciekawe, mniej eksploatowane, a nawet nieznane motywy związane z naszym krajem. I cieszę się, że takich książek jest coraz więcej. Kto czytał moją opinię dotyczącą „Gałęzistego”, wie też, że byłam rozczarowana słabą promocją owej książki. Gdyby nie autor, ominąłby mnie jeden z lepszych debiutów. Teraz jestem po lekturze kolejnej powieści autora. Jak moje wrażenia?


Poznajemy Marka. Jest królem Suwałk. W jego rękach są narkotyki, prostytutki, bar, wierni ludzie. Jego banda pobiera haracze „za opiekę”, kochanka (a raczej jego własność) jest gotowa na każdy rozkaz, ma piękną żonę, dzieci, przyjaciół, pieniądze, wpływy... Słowem ma wszystko, o czym może marzyć mężczyzna. Nie przejmuje się też pogłoskami, jakoby dawny szef mafii miał wrócić. To, że ma plany przejęcia miasta, także początkowo nie wzruszyły głównego bohatera. A powinny. Zbytnia pewność siebie może zgubić...

piątek, 7 lipca 2017

Dieta wegetariańska nie jest nudna i monotonna!

Jak wygląda dieta przeciętnego Polaka? Rano jajecznica na boczku, do pracy/ szkoły kanapka z szynką, obiad schabowy, na kolację sałatka z kurczakiem, albo i kanapki znów. Widzicie pewną regułę? W każdym posiłku musi być mięso. Zupa? Na kościach, czy porcji! Wypad na miasto? Burger lub pizza z salami! Oczywiście, jemy warzywa: pomidor na kanapkę, mizeria do obiadu... Parę lat temu doszłam do wniosku, że ludzie za bardzo skupiają się na mięsie, traktując zieleninę jako dodatek, najczęściej niepotrzebny. Postanowiłam drastycznie ograniczyć ilość spożywanych zwierzątek i skupić się na barwach i smakach, które oferuje natura. Jak powiedziałam, tak mięso przestało mi smakować...

Oczywiście nie można po prostu z talerza wyrzucić mięsa i jeść ziemniaków z surówką, czy kanapki z dżemem. Roślinna kuchnia oferuje całą masę ciekawych smaków, tak odkryłam choćby kotlety z brokułów, czy fasoli adzuki otaczane w sezamie. Jednak nie można powiedzieć, że o żywieniu wiem już wszystko. Staram się poszerzać swoją wiedzę, czerpię inspirację z przepisów, w końcu sama eksperymentuję w kuchni. Kto mnie zna, ten wie, że wszelkie książki celebrytów omijam szerokim łukiem, ale kiedy zobaczyłam pozycję napisaną przez dietetyczkę, postanowiłam zajrzeć do środka.

Pierwsze co się rzuca w oczy to wydanie. Gruby błyszczący papier oprawiony w cienką okładkę. Wielkie zdjęcia i kolorowy tekst przykuwają oko, przy czym nie wyglądają kiczowato i nie odwracają uwagi od tekstu. Niestety to nie jest moja ulubiona książkowa forma. Dla mnie tak wydane pozycje po prostu śmierdzą. Kłóci też się to i ideą ekologii, którą próbuje przeforsować autorka z dietą. Nie można jednak odmówić urokowi temu wydaniu.

Poradnik jest podzielony na dziesięć rozdziałów. Na sam początek dostajemy garść informacji przydatnych dla osób, które dopiero się zastanawiają nad porzuceniem mięsa. Poruszane są kwestii rzekomych niedoborów białka i mikroelementów jak choćby żelazo, czy witamina B12, produktów, które można włączyć w diecie bezmięsnej, czy nawet dostajemy wskazówki, jak rozplanować swoją dietę.

niedziela, 2 lipca 2017

Nie wszystko hygge, co ma... masło?

Dzisiejszy świat pędzi. Chcemy mieć bardziej modną sukienkę, nowocześniejszą komórkę, lepszy samochód, lepiej płatną pracę... Chcemy mieć wszystko szybciej i więcej. Tylko czy to nam daje szczęście? Świat zainteresował się hygge, które jest nie tyle modne, ile towarzyszy Skandynawom, jako element ich kultury. Dotychczas przeczytałam jedną publikację traktującą o tym zjawisku. Ponieważ temat mnie zainteresował, postanowiłam sięgnąć po kolejną książkę ze słowem „hygge” w tytule.

Pierwsze, co się rzuca w oczy, to przepiękne wydanie. Twarda okładka w szarych kolorach z ładną grafiką robi przyjemne wrażenie. W środku znajdujemy piękne, idealnie dopasowane, minimalistyczne i duże zdjęcia. Jednakowoż czytanie nie należało do przyjemności, ze względu na maleńkie cienkie litery. Mam wadę wzroku, co mi dotychczas nie przeszkadzało czytać książki bez okularów. Tutaj ze szkiełkami miałam spory problem. Pozycja stanowczo nie jest dla osób starszych i tych ze słabszym wzrokiem. Dlatego też pomysł, aby tekst zajmował jedynie 2/3 strony, był dla mnie dość dziwny.